W tym tygodniu poznaliśmy serię realme 7. Premiera w Polsce została okraszona ciekawym uzupełnieniem, który ma potwierdzać wytrzymałość realme 7 i realme 7 Pro. Mowa o wydłużonej gwarancji oraz certyfikacie TÜV. Czym jest ten ostatni i dlaczego wypada docenić podejście firmy? Te dwa aspekty chciałbym przybliżyć Wam w poniższym tekście. W końcu spotkaliśmy się ze strategią, która nie jest codziennością, choć po cichu liczę na to, że niedługo tak się stanie. Tymczasem przyjrzyjmy się potencjalnie dużej rewolucji, którą przygotowało realme.

Wytrzymałość to nie tylko pancerna obudowa – realme stawia na jakość i daje na to gwarancję

realme 7 pro recenzja test

Jeśli jakimś sposobem ominęła Was informacja o wprowadzeniu serii realme 7 do Polski, to spieszę z wyjaśnieniem. Smartfony te kosztują od 800 złotych za podstawową wersję realme 7 do 1300 złotych za realme 7 Pro. Tym sposobem nie są to flagowe urządzenia, a propozycje ze średniej półki, która jest bardzo popularna w naszym kraju. Kompletnie niespodziewanie firma postanowiła pokazać, że te smartfony można uznać za wytrzymałe. Jednak nie są one z gatunku pancerniaków z militarnymi standardami.

realme 7 recenzja test

To klasyczne smartfony, które po prostu mają działać bardzo długo bez konieczności wizyt w serwisach. Już na start otrzymujemy w zestawie dobrze skrojone etui i folie na wyświetlaczach. Jednak to poniekąd już standard, a firma chce dać coś więcej. Dlatego, aby potwierdzić swoje podejście, realme 7 i realme 7 Pro oferowane są w ramach programu „3+2”. Nazwa odnosi się do 3-letniej gwarancji, zamiast tradycyjnej, 2-letniej. Dodatkowo konsumenci mogą liczyć na 2-miesięczny okres darmowej wymiany w przypadku wad fabrycznych. Konkurencja oferuje wyłącznie 1 miesiąc. Takie dodatki do smartfonów to coś wyjątkowego, ale przede wszystkim potencjalnie coś bardzo przydatnego w porównaniu do kolejnych trybów aparatów lub funkcji w oprogramowaniu, z których skorzysta się kilka razy i o nich zapomni.

Smartfony realme z certyfikatem TÜV – co to znaczy?

logo-tuv-rheinland-certified

Wydłużona gwarancja to jedno. Drugim dowodem na wytrzymałość serii realme 7 jest certyfikat TÜV, ale do czego on tak naprawdę się odnosi? To wynik testu niezawodności TÜV Rheinland, który składa się z 22 głównych i 38 mniejszych sprawdzianów symulujących typowe sytuacje z życia codziennego. Jednocześnie, jak zaznacza firma, mamy do czynienia z produktem przyjaznym dla użytkownika. Naturalnie certyfikat wcześniej trafiał również do innych smartfonów, ale najczęściej odnosił się jedynie do wybranych podzespołów – wyświetlaczy lub akumulatorów i ich ładowarek. Tym razem mamy do czynienia z kompleksowym badaniem jakości całych urządzeń i wiemy, że spełniają one wszelkie normy – nie znaleziono nic niepokojącego.

Mniej elektrośmieci, więcej dopracowanych smartfonów

elektro smieci wytrzymalosc realme 7 pro

Mogłoby się wydawać, że producentom elektroniki nie jest na rękę, aby ich sprzęt działał jak najdłużej. Z drugiej strony wszelkie statystyki pokazują, że smartfony zmieniamy coraz rzadziej. Jeśli już to robimy, to wynika to z faktu ich uszkodzenia lub niskiej jakości. Realme poszło w zupełnie inną stronę, co zarówno zaskakuje, jak i daje nadzieję na pewną odmianę mobilnego rynku. W końcu mamy potencjalnie szansę na zmniejszenie generowanych elektrośmieci. Jakby nie patrzeć, to realme poprzez wydłużoną gwarancję i certyfikat TÜV sugeruje, że realme 7 i realme 7 Pro są smartfonami na długie lata.

Zobacz też: 48 milionów złotych kary – tak dobija się piratów w Polsce

Dodatkowo mam wrażenie, że realme nie bez przyczyny wybrało właśnie te smartfony jako pierwsze, które mają pokazać swoją wytrzymałość. Przede wszystkim od flagowych propozycji oczekuje się tego podświadomie. Z kolei budżetowe modele mogą nie zapewnić odpowiedniej wydajności po takim czasie. Tymczasem realme 7 i realme 7 Pro mają na tyle mocne podzespoły, że także one po 3 latach nie powinny skłaniać do wymiany smartfona na nowszy.

Wpis powstał we współpracy z realme

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.