Każdego miesiąca na rynek trafia przynajmniej kilka flagowców z Androidem. Większość z nich jest do siebie podobna nie tylko pod względem wyglądu czy specyfikacji, a także z uwagi na kwestię aktualizacji oprogramowania. Niestety w świecie Zielonego Robocika panuje bardzo nieciekawy zwyczaj wspierania smartfonów jedynie przez dwa lata od ich premiery. A z racji na fakt, że nowe wydania Androida pojawiają się co roku, ich użytkownicy mogą realnie liczyć jedynie na dwie duże aktualizacje. To po prostu nie w porządku wobec klientów, a szczególnie tych, którzy kupują flagowce.

Wsparcie flagowców jedynie przez dwa lata? To nie żart, a smutna rzeczywistość

Android 11 data premiery

Wyobraźcie sobie sytuacje, w której kupujecie flagowca z Androidem za 5000 zł. Po wyjęciu z pudełka sprzęt działa pod kontrolą Androida 10, a po dwóch latach dostaje Androida 12. Po tym czasie możecie już jedynie liczyć na aktualizacje zabezpieczeń, ale żadne nowości, które pojawią się w Androidzie 13. Po dwudziestu czterech miesiącach od zakupu wasz smartfon zostaje w zasadzie uśmiercony. Niestety tak wygląda sytuacja u zdecydowanej większości producentów.

Nie przegap
Bsafer.pl – chroń i kontroluj swoje dane osobowe, zanim będzie za późno
bsafer.pl
Ochrona danych osobowych to poniekąd problem, który jeszcze nie pojawił się w świadomości zbyt wielu osób. Głośno zrobiło się o nim dopiero w momencie, gdy Unia Europejska wprowadziła RODO (Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych). Jednak głośno było tylko dlatego, że trzeba było się dostosować i miało to wydźwięk nie tak pozytywny, jak oczekiwaliby tego sami […]

Czy takie podejście jest w porządku? Moim zdaniem absolutnie nie. O ile w przypadku urządzeń budżetowych i średniopółkowych jestem jeszcze w stanie je zrozumieć, tak w odniesieniu do flagowców ani trochę. Kupując tak drogie urządzenia, użytkownicy powinni dostawać w zamian jednak trochę więcej. Przykładem wzorowego przeprowadzania aktualizacji jest Apple. Użytkownicy iPhone’ów mogą liczyć nawet na cztery czy pięć dużych uaktualnień, co przekłada się na kilka lat prawdziwego wsparcia. Oczywiście zaraz pojawią się głosy, że Apple ma w swoim portfolio znacznie mniej urządzeń, przez co może sprawniej przeprowadzać aktualizacje, ale po prawdzie nie ma to większego znaczenia. Większość producentów smartfonów z Androidem wypuszcza na rynek każdego roku jedynie kilka flagowców, więc gdyby chcieli, to bez trudu mogliby zaoferować dłuższe wsparcie. Z pewnością wiązałoby się to z większymi kosztami, ale mimo wszystko wciąż można by było mówić o opłacalności.

To bzdura, że flagowce po dwóch latach od premiery stają się za słabe, by poradzić sobie z nowymi aktualizacjami. Prawda jest taka, że każdy smartfon z wysokiej półki wydany w 2020 roku bez trudu dałby radę „uciągnąć” nawet pięć kolejnych wydań Androida. Doskonałym tego dowodem są Custom ROM-y. Niestety producenci wolą chodzić na skróty i spełniać jedynie przyjęte minimum w postaci dwóch lat wsparcia nowymi wersjami oprogramowania.

Zobacz także: Android czy iOS – co lepsze? Krótko o idiotycznym hejcie w internecie

Takie podejście wydaje mi się po prostu nieuczciwe. Kiedyś zmieniałem smartfon każdego roku, ale teraz zostaje z jednym urządzeniem nieco dłużej. Dlatego też mam opory, by wydać cztery czy pięć tysięcy złotych na sprzęt z Androidem, który za dwa lata straci realne wsparcie. Większość producentów smartfonów z Zielonym Robocikiem na pokładzie przypomina mi pracowników w ogóle nieprzykładających się do swojej pracy, pracujących tylko po to, aby „odbębnić” wymagane godziny. Bo jak inaczej określić firmy, które spełniają jedynie wspomniane minimum w postaci dwóch dużych aktualizacji, mimo że bez trudu mogłyby zapewnić dłuższe wsparcie? No właśnie – ja nie mam pomysłu.

Wsparcie flagowców z Androidem – podsumowanie

Mam szczerą nadzieję, że jeszcze kiedyś sytuacja na rynku flagowców z Androidem diametralnie się zmieni. Dwuletnie wsparcie dla urządzeń, których ceny potrafią osiągać kilka tysięcy złotych, to nieśmieszny żart, który jest po prostu nie w porządku wobec użytkowników. Flagowce z roku na rok stają się coraz droższe, a aktualizacje stoją w miejscu. To zdecydowanie nie tak powinno wyglądać.

Kiepskie wsparcie to jeden z powodów, dla których już nie mogę się doczekać, aby porzucić Androida i kupić iPhone’a 12. Wybierając smartfon Apple, przynajmniej będę miał pewność, że po dwóch latach nie zostanę z niczym. Bez nowości z nowych wydań Androida można żyć, ale mimo wszystko lepiej mieć do nich dostęp.




Kacper Kościański

Pasjonat nowych technologii, dobrych seriali i gier.