Kilka dni temu Qualcomm zaprezentował dwa nowe procesory dla Wear OS, Snapdragon Wear 4100 Plus i Snapdragon Wear 4100. Są to pierwsze poważne aktualizacje hardware’u dla smartwatchy od 2018 roku. Qualcomm twierdzi, że nowe układy znacznie poprawią prędkość dzięki „znacznie szybszemu nowemu procesorowi” oraz dużemu skokowi wydajności procesora graficznego. Obawiam się, że mimo tych obietnic, nic już nie uratuje Wear OS.

Wear Os – krótka historia katastrofy

Działanie Wear OS od dawna było problemem sprzętowym: partnerzy tworzący smartwatche produkowali dość słabe technologicznie urządzenia. Największy zarzut można było mieć do wybitnie przestarzałego procesora Snapdragon 2100. Potem wyszedł jego następca Snapdragon Wear 3100, który jednak nie zwiększył szybkości działania zegarków. Główny procesor się nie zmienił, a chipset został jedynie wzbogacony o „współprocesor”, który miał zadbać o dłuższy czas pracy na jednym ładowaniu. Wdrożenie tego procesora przez producentów zajęło miesiące. W końcu okazało się, że niewiele on zmienił względem poprzednika. Wear OS był nadal klapą. Winni byli też producenci urządzeń noszonych, którzy często pakowali do środka jedynie 512 MB RAM.

Nie przegap
Bsafer.pl – chroń i kontroluj swoje dane osobowe, zanim będzie za późno
bsafer.pl
Ochrona danych osobowych to poniekąd problem, który jeszcze nie pojawił się w świadomości zbyt wielu osób. Głośno zrobiło się o nim dopiero w momencie, gdy Unia Europejska wprowadziła RODO (Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych). Jednak głośno było tylko dlatego, że trzeba było się dostosować i miało to wydźwięk nie tak pozytywny, jak oczekiwaliby tego sami […]
Wear OS

Pewna zmiana nastąpiła w zeszłym roku, kiedy Fossil zaczął wprowadzać urządzenia z 1 GB RAM. Można powiedzieć, że ta część hardware’u tchnęła nowe życie w system Google. Ten w końcu zaczął jakoś poprawnie działać bez większych przycięć. Problemem był jednak nadal czas działania na jednym ładowaniu – maksimum półtora dnia.

Zobacz także: Microsoft namieszał w Windows 10

Wear OS – czyli beznadziejny software

Jak już wspomniałem, aby ciężki software mógł poprawnie działać, potrzebował odpowiednich parametrów. Te jednak przez lata nie były montowane przez producentów smartwatchy, gdyż producenci podzespołów nie dostarczali odpowiednich chipsetów np. Qualcomm, który nie był w stanie wyprodukować dobrego procesora do smart-zegarków.

Wear OS asystent

W związku z powyższym pod względem działania, Wear OS przez lata działał wprost koszmarnie. Platforma była i jest ociężała, działała wolno i lagowała. Do tej pory często niektóre aplikacje nie włączają się lub „wysypują się”. Dla mnie system ten, mimo licznych aktualizacji i zmian, wciąż wygląda jak beta, tylko nieco bardziej przypudrowana. Pod względem wizualnym jednak zmieniło się wiele i to jedyny, niewielki plus tej platformy. Menu jest nieco bardziej czytelne i przede wszystkim estetyczne. Jednak przypudrowanie ledwo zipiącego trupa jest mało zachęcające do jego używania. Google powinno stworzyć Wear OS od samego początku. Trudno oczekiwać bowiem od Qualcomma, że stworzy niesamowity procesor, który zmieści się w tak małym urządzeniu.

Nowy procesor dla smartzegarków niczego nie zmieni

Qualcomm zaprezentował Snapdragon Wear 4100 i 4100+. Chipsety zostały stworzone w nowej architekturze 12 nm (poprzedni procesor – 28 nm, więc zmiana jest gigantyczna) wraz z innymi ulepszeniami technicznymi, co oznacza również, że zegarki z Snapdragon 4100 powinny mieć do 25 procent lepszą żywotność baterii. Można zatem w najlepszym przypadku liczyć na maksimum 2 dni pracy, w większości przypadków zapewne 1 dzień. To wciąż bardzo niewiele.

Qualcomm już wysyła swoje chipsety do producentów sprzętu, a pierwsze urządzenia pojawią się w nadchodzących miesiącach. Mobvoi ogłosił, że pracuje nad nowym modelem TicWatch, który będzie zawierał nowe układy.

Jednak świat smartwatchów jest teraz zupełnie inny niż w 2016 roku, kiedy pojawiły się ostatnie znaczące ulepszenia procesora Qualcomm. Wear OS jest w dużej mierze zdominowany przez marki modowe takie jak Emporio Armani, Michale Kors czy Diesel. Urządzenia te produkowane są przez firmę Fossil, która nie ma siły przebicia na rynku zdominowanym przez Apple.

Pixel Watch Apple Watch

Ambicje Google dotyczące stworzenia flagowego smartwatcha gdzieś się ulotniły. Niedawne ogłoszenie firmy o zakupie Fitbit za 2,1 miliarda dolarów, może być sposobem na wzmocnienie działu wearables, aby ulepszyć zegarki Wear OS, jednak w praktyce żadnych zapowiedzi zmian nie widzieliśmy.

Po latach słabego sprzętu i beznadziejnej, ociężałej i brzydkiej platformy Wear OS, sądzę, że jest już za późno na uratowanie działu smartwatchy przez Google.

Źródło: theverge

Adam Lulek

Doktor nauk ekonomicznych w dyscyplinie finanse, wykładowca, maniak GPW, gier strategicznych, smartfonów i nowych technologii. Sympatyk kolejnictwa i muzyki elektronicznej.