W zeszłym roku zacząłem się rozglądać za nowym smartfonem. Po niedługim czasie zawęziłem swoje poszukiwania do któregoś z przedstawicieli serii Galaxy S10 od Samsunga. Wcześniej korzystałem z Galaxy S8, z którego byłem obiektywnie zadowolony, więc pomyślałem, że dlaczego by nie kupić kolejnego urządzenia od Koreańczyków. Po kilku dniach namysłu ostatecznie padło na Galaxy S10e, bo rozmiar ekranu Galaxy S10 i Galaxy S10+ mi wówczas nie odpowiadał. W kwietniu minął rok, odkąd na co dzień korzystam z tytułowego smartfona. Oto, co o nim sądzę po tak długim czasie.

Rok z Samsungiem Galaxy S10e

Galaxy S10e

W zeszłym roku pisałem, że wymieniłem Galaxy S8 na Galaxy S10e i nie żałuję. W dalszym ciągu uważam to stwierdzenie za aktualne, bo tytułowy smartfon jest po prostu fenomenalnym urządzeniem, co oczywiście nie oznacza, że jest bez wad. Wręcz przeciwnie – jest ich kilka i w zasadzie od nich zacznę.

Zawsze narzekałem na czytniki linii papilarnych w smartfonach Samsunga. W Galaxy S10e również narzekam, bo w moim przypadku odblokowanie urządzenia za pomocą odcisku palca graniczy z cudem, przez co niemal za każdym razem wpisuję hasło. Często korzystam też z rozpoznawania twarzy, choć ta metoda również nie jest idealna, ale mimo wszystko znacznie lepsza od czytnika linii papilarnych. Oczywiście oceniam tutaj tylko kwestię działania, a nie bezpieczeństwa, bo wiadomo, że nie jest to zbyt bezpieczna metoda. Aby odblokować Galaxy S10e palcem, ten musi być idealnie suchy, co rzadko kiedy ma miejsce.

Kolejnym aspektem, który mnie irytuje, to okazjonalne nadmierne nagrzewanie się urządzenia. Galaxy S10e potrafi stać się naprawdę gorący i to nie tylko w czasie ładowania. A gdy już do tego dojdzie, to smartfon zaczyna działać znacznie gorzej – ekran klatkuje, a aplikacje „mulą”. Prócz tego zdarza się, że urządzenie samo z siebie zwiesi się tak, że pomaga jedynie ponowne uruchomienie. Akumulator w urządzeniu jest dość niewielki, przez co sprzęt nie działa na jednym ładowaniu zbyt długo, ale wiedziałem o tym przed zakupem i przymknąłem na to oko, więc nie potraktuję tego jako wadę.

Zobacz także: Xiaomi i OnePlus na podium, czyli globalne zestawienie najwydajniejszych smartfonów kwietnia wg AnTuTu

Obiektywnie rzecz biorąc, Galaxy S10e jest świetnym smartfonem. Poza fatalnym czytnikiem linii papilarnych inne wymienione przez mnie wady są rzadkością, a umówmy się – każdemu urządzeniu zdarza się zaciąć czy stracić płynność.

W 95% sytuacji opisywany flagowiec spełnia swoje zadanie i naprawdę fajnie się z niego korzysta. Smartfon na co dzień jest bardzo szybki, działa płynnie i robi naprawdę dobrej jakości zdjęcia. Ekran stoi na najwyższym poziomie i nie sposób tu dostrzec pojedynczego piksela. Na ogromny plus muszę też zaliczyć ogólną jakość wykonania tego urządzenia, bo na palcach obu rąk nie zliczę, ile razy je upuściłem. Z etui nie korzystam, a na ekranie mam naklejoną jedynie cienką folię. Galaxy S10e nie ma ze mną lekko, a mimo wszystko daje radę i nie zamierza się poddać.

Od końcówki zeszłego roku mój egzemplarz działa pod kontrolą Androida 10. Mam nawet wrażenie, że wyczekiwana aktualizacja nieco go odmłodziła.

Samsung Galaxy S10e po roku użytkowania – podsumowania

Choć nie mogę się już doczekać, by porzucić Androida i kupić iPhone’a 12, Galaxy S10e jestem w stanie z czystym sercem polecić nawet na dzień dzisiejszy. Mimo że urządzenia pracujące na bazie systemu od Google już mnie nieco znudziły i mam ochotę na zmianę, zeszłoroczny flagowiec Koreańczyków jest obiektywnie naprawdę świetnym urządzeniem.

Owszem, ma swoje wady, ale który smartfon ich nie posiada? No właśnie – ciężko wskazać takowy model. Nie żałuję wydanych pieniędzy i uważam, że kupno Galaxy S10e było najlepszą smartfonową decyzją, jaką mogłem wówczas podjąć.

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Kacper Kościański

Pasjonat nowych technologii, dobrych seriali i gier.