iPhone 12 ze Snapdragonem X60

Nie mogę się doczekać, by porzucić Androida i kupić iPhone’a 12

Artykuły

Ze smartfonów na bazie Androida korzystam nieprzerwanie od ponad czterech lat. W ogólnym rozrachunku oceniam tę relację bardzo dobrze, choć muszę uczciwie przyznać, że zdarzały nam się zgrzyty. Jak część z was z pewnością wie, jakiś czas temu zrezygnowałem z Windowsa i kupiłem MacBooka Pro 2019. Laptop szybko mnie oczarował, dzięki czemu całkowicie zapomniałem o sprzętach działających na Windowsie. Teraz czuję, że pora zrobić kolejny krok i porzucić Androida, by spróbować czegoś nowego. „Czymś nowym” będzie w tym przypadku iPhone, a konkretniej iPhone 12 lub iPhone 12 Pro / 12 Pro Max, czyli jeden z tegorocznych smartfonów, które już za kilka miesięcy zaprezentuje Apple.

Żegnaj Androidzie, witaj iOS-ie – nie mogę się doczekać premiery iPhone’a 12

iPhone 12

Nadchodzące flagowce Apple z serii iPhone 12 zapowiadają się wprost fenomenalnie. Długo zastanawiałem się, czy już teraz nie kupić jednego z przedstawicieli rodziny iPhone 11, ale po tym, jak do Sieci wypłynęły rendery pokazujące tegoroczne smartfony giganta z Cupertino, zdecydowałem, że poczekam na ich premierę. Jeśli linia iPhone 12 rzeczywiście będzie się prezentować tak, jak na renderach, na co zresztą jest ogromna szansa, to ośmielę się przyznać, że będą to najładniejsze iPhone’y od lat. Powrót do korzeni, a konkretniej do czasów iPhone’a 5, uważam za wspaniały pomysł.

Nie przegap
Co oznacza dla programisty brak usług Google?
jedna aplikacja gms hms jak to zrobic programowanie
Na pewno wielu z Was zwróciła dziś uwagę na premierę smartfonów Huawei z serii P40. Właśnie ruszyła ich przedsprzedaż, a to oznacza, że już niedługo do pierwszych użytkowników trafią flagowe smartfony inne niż te, do których się przyzwyczailiśmy. Największa różnica polega na tym, że brak w nich usług Google. Zamiast w Google Mobile Services (GMS) będą wyposażone […]

Zobacz także: [SPT #111] Apple zrozumiało swój błąd. Koszmar trwał 4 lata

Przyznam szczerzę, że Android już mnie nieco nuży. Obecnie korzystam z Galaxy S10e od Samsunga i obiektywnie to bardzo dobry smartfon, ale po prostu mam ochotę spróbować czegoś nowego. Tym bardziej że na co dzień pracuję na MacBooku Pro 2019, więc nie ukrywam, że chętnie zobaczyłbym na własne oczy, czym jest ta legendarna synchronizacja pomiędzy urządzeniami z logiem nadgryzionego jabłka. Ostatniego iPhone’a miałem jakoś w 2016 roku. Konkretnie był to iPhone 6, którego wspominam całkiem nieźle, mimo że swojego czasu napsuł mi krwi. Od przesiadki na Androida bacznie obserwowałem rozwój iOS i uważam, że przez lata system mobilny Apple naprawdę dojrzał.

Coś czuję, że ze sprzętem Apple zostanę już na długo

Jak już wspomniałem, MacBookiem Pro 2019 jestem oczarowany i na chwilę obecną ani myślę o powrocie do Windowsa, lub tym bardziej przesiadce na Linuxa. Do kompletu brakuje mi więc tylko iPhone’a, który będzie się synchronizował z laptopem. W ten sposób moja praca stanie się jeszcze bardziej produktywna, a ja zaoszczędzę sporo czasu na pozornie drobnych czynnościach.

Nie ma co ukrywać, że mimo wszystko iOS jest systemem bezpieczniejszym od Androida, co jeszcze bardziej przekonuje mnie do zmiany. Oczywiście to nie tak, że przechowuję na swoim smartfonie nie wiadomo jak ważne dane i jestem celem numer jeden dla hakerów, ale po prostu lubię mieć poczucie bezpieczeństwa. Złudne? Może, ale to nie zmienia faktu, że pod tym względem bardziej ufam zamkniętemu iOS-owi. Modyfikowanie Androida to nie moja bajka, więc znacznie bardziej ograniczone możliwości systemu Apple nie będą mi przeszkadzać.

iPhone 12 czy iPhone 12 Pro lub iPhone 12 Pro Max? Oto jest pytanie

iPhone 12 5G

Na chwilę obecną nie jestem w stanie powiedzieć, czy kupię iPhone’a 12, iPhone’a 12 Pro czy iPhone’a 12 Pro Max. Z jednej strony chciałbym w końcu nabyć urządzenie z ekranem większym niż 6 cali, a z drugiej ciągnie mnie do kompaktowych smartfonów.

W dniu premiery wybór z pewnością nie będzie łatwy, choć w podjęciu decyzji najprawdopodobniej pomoże mi cena. Nie uśmiecha mi się płacić za smartfon więcej niż 5000 zł, a wersja Pro Max raczej nie będzie tańsza. Z drugiej strony, jak znam siebie, niewykluczone, że pod wpływem entuzjazmu wydam więcej, niż bym chciał. A jeśli tak się stanie, to z nowym nabytkiem zostanę raczej na co najmniej 2-3 lata.

Pod koniec chciałbym wspomnieć, że doskonalę zdaję sobie sprawę z faktu, że za chwilę pojawią się komentarze mówiące o tym, że niniejszy artykuł został opłacony przez Apple. Będą to oczywiście bzdurne stwierdzenia, bo po pierwsze, Apple raczej nie reklamuje się w ten sposób, a po drugie, artykuły sponsorowane na Android.com.pl są zawsze odpowiednio oznaczane. Jakby tego było mało, pozytywnie na temat sprzętów z logiem nadgryzionego jabłka nie piszą tylko „fanboye”, jak się niektórym wydaje, a także zwykli, obiektywni pasjonaci technologii bez uprzedzeń do jakiegokolwiek z obozów, tacy jak ja.






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x