Unikanie spoilerów z gier czy filmów, to zajęcie wymagające od fanów czasem sporo zachodu. Dobitnie widać to było wczoraj, kiedy od rana w sieci zaczęły pojawiać się informacje o fabule The Last of Us 2. To doprowadziło (prawdopodobnie) do tego, że Sony potwierdziło w końcu nową datę premiery gry Naughty Dog. Jednak nie da się w całości uniknąć spoilerów, ale korporacja ma na to rozwiązanie. Częściowe.

Unikanie spoilerów – jak zamierza zrobić to Sony?

Unikanie spoilerów to obecnie wyjątkowo trudne zadanie. Czasem wystarczy przeczytać o jeden komentarz za dużo, a czasem zobaczyć po prostu miniaturę kolejnego filmu na YouTube. Są sytuacje, kiedy po prostu nie da się uniknąć tego, żeby ktoś inny nie zepsuł nam przyjemności z grania czy oglądania filmu. Zapewne część z graczy zna już elementy z fabuły The Last of Us 2, ale miejmy nadzieję, że nie zechcą się nimi dzielić w komentarzach. Jednak w sieci pełno jest osób, które za cel obrały sobie zepsucie innym przyjemności z gry.

Unikanie spoilerów
Fot. Sony

Sony jest świadome problemu i choć musiało zapewne uruchomić wszystkie swoje siły, by zniwelować wyciek odnośnie gry Naughty Dog, to i tak było już za późno. Firma ma jednak pewien pomysł, który w przyszłości może choć częściowo pomóc w podobnych sytuacjach. Chodzi o patent, który miałby działać na zasadzie ukrywania niektórych treści. Programiści zaznaczaliby elementy produkcji, które pozostawałby ukryte przed graczem do momentu, kiedy ten sam by do nich w fabule nie doszedł. Chodzi tutaj np. o konkretne przedmioty czy nawet postaci, co oczywiście byłoby o wiele przydatniejsze w grach on-line.

Zobacz też: Data premiery The Last of Us 2 ujawniona

Zresztą podobna mechanika już istnieje na PlayStation 4. Podczas rozgrywek on-linie może się zdarzyć, że jakaś cutscenka zostanie pominięta, by nie psuć graczowi zabawy. Sam pomysł ma być dalej rozwijany, ale to i tak nie sprawi, że unikanie spoilerów będzie łatwe. O ile pomoże w trakcie rozgrywki on-line, to już tytuły single player to zupełnie inna bajka.

Spoilery to zło

Obecnie trudno jest operować w świecie popkultury, nie będąc cały czas na bieżąco. Nie dotyczy to tylko gier, ale przede wszystkim filmów oraz seriali. Netflix czy HBO co chwila wypuszczają jakieś nowości, które okazują się hitami. Mało kto ma czas oglądać wszystkie z nich. Nawet jeżeli planuje to zrobić w innym czasie, to zapewne po drodze natrafi na spoilery gdzieś w sieci. Przed premierą Avengers: Endgame w sieci pojawiały się apele fanów, by nikt przez kilka tygodni nie wypowiadał się o fabule superprodukcji. Chodziło o to, żeby fani, którzy nie mogą obejrzeć tytułu od razu, nie stracili elementu zaskoczenia podczas seansu.

Sytuacja, w której znalazło się wczoraj Sony, pokazuje, że cokolwiek by się nie zrobiło, w sieci znajdą się ludzie, którzy chcą zrobić na złość innym. Może się wydawać, że to nic strasznego, kiedy ktoś pozna fabułę gry czy serialu. Jednak to pozbawia elementu zaskoczenia u odbiorcy, a ten mimo wszystko, przestaje być produkcją zainteresowany. Przynajmniej nie w takim stopniu, jak był zainteresowany nią dotychczas. W tytułach, gdzie najważniejsza jest narracja, unikanie spoilerów jest kluczowe. Obecnie na YouTube dalej można natrafić na fragmenty The Last of Us 2. Podejrzewamy, że w dzień po premierze, będzie tam można zobaczyć całą grę.

Nie ma dobrego rozwiązania

Niestety, ale pomysł Sony na to, by ukrywać niektóre przedmioty czy postaci przed graczami, nie sprawdzi się we wszystkim. Tutaj powinno się zaufać graczom, a dobrze wiemy, że nie każdy takiego apelu by posłuchał. Wyjściem może być korzystanie z wtyczek internetowych, które blokują konkretne treści lub w ogóle niekorzystanie z sieci. Ci, którzy obecnie czekają na The Last Of Us 2, muszą więc mocno uważać. Niewiele potrzeba, żeby zepsuć sobie grę, na którą czekało się całe lata.

Źródło: Sony / VideGameChronicle

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Bartosz Szczygielski

Nowymi technologiami zajmuje się od kilku lat. Kiedy o nich nie pisze, to pewnie pisze kolejną książkę. Jeżeli nie pisze kolejnej książki, to pewnie ogląda seriale, a jeżeli nie ogląda seriali, to najprawdopodobniej śpi.