Nowy iPhone SE będzie hitem – to nie ulega wątpliwości. Będzie to idealny smartfon dla osób, które chcą wejść do świata Apple bez konieczności przekraczania ceny 3000 zł. To wręcz nie do pomyślenia, że smartfon od firmy z Cupertino kosztuje jedynie 2199 zł. To przełom, który z pewnością będzie miał odzwierciedlenie na rynku mobilnym.

Dla kogo iPhone SE?

Apple iPhone SE

Nowe urządzenie ma wszystko, co zaspokoi potrzeby przeciętnego użytkownika. Jest wyposażone w najnowszy układ A13 Bionic firmy Apple, który zasila iPhone’a 11 i iPhone’a 11 Pro, a jednocześnie ma przyzwoity aparat (pomimo tego, że jest to system z jednym obiektywem). Wskażcie mi średniaka z Androidem, który ma flagowy procesor – ja nie jestem w stanie. Do tego dochodzi konstrukcja bez wycięcia i skaner linii papilarnych zamontowany w przycisku home. Tak – urządzenie wygląda na nieco przestarzałe, jednak czy to ma znaczenie, jeśli chodzi o wrażenia z użytkowania? Moim zdaniem nie. iPhone SE to perfekcyjne urządzenie dla osób, które chcą szybko działającego i niezawodnego smartfona z długim wsparciem od strony Apple. Tylko tyle i aż tyle naprawdę wystarczy, aby cieszyć się z urządzenia przez kilka lat. Myślę, że ten smartfon wyraża dobry stosunek jakości do ceny. Jest to perfekcyjny konkurent dla każdego średniaka z Androidem, który wspierany będzie najwyżej przez rok (w najlepszym wypadku przez dwa lata) – taka jest przykra prawda.

Zobacz także: Windows May 2020 Update nadchodzi – zobacz, co się zmieni

Świat mobilnych smartfonów się zmienia

OnePlus i Xiaomi zaangażowały się w zdobycie większego kawałka segmentu premium. Wystarczy popatrzeć na OnePlus 8 Pro i jego cenę. Jest znacznie większa niż w przypadku poprzednika, pytanie, czy adekwatna do jakości. Czy może to oznacza odwrócenie polityki cenowej między chińskimi producentami i ich odpowiednikami po drugiej stronie Atlantyku? Zdecydowanie nie, ale świadczy o tym, że każdy z producentów chce maksymalizować zyski poprzez dotarcie do coraz większej liczby klientów w różnych segmentach cenowych.

Cena OnePlus 8 Pro
Fot. OnePlus 8 Pro

Jak zauważył Marquees Brownlee na Twitterze, żyjemy w świecie, w którym nowy iPhone jest tańszy niż jakikolwiek smartfon pochodzący od OnePlus wydany w tym roku. Jest to dość osobliwa sytuacja, ponieważ Apple wydaje flagowce we wrześniu, ale fakt ten należy zauważyć.

Chińskie flagowce wyraźnie drożeją w ostatnim czasie. Mi 10 Pro jest sprzedawany za 4399 zł, a OnePlus 8 Pro za niewiele mniej. Jest to znaczny wzrost w porównaniu do modelu OnePlus 7 Pro, którego kupiłem za około 3000 zł i to w dniu premiery.

Chińskie firmy najwyraźniej zrewidowały strategię cenową na rynkach europejskich. Wydaje się, że powoli rezygnują z idei flagowego zabójcy, aby realizować swoje marzenia o zostaniu markami premium.

Producenci wypełniają niezdobyte wcześniej nisze

Apple próbuje (po raz kolejny) czegoś innego, ryzykując na obiecującym rynku średniaków, który tak naprawdę firmę niewiele kosztuje. Elementy iPhone’a 8 muszą być obecnie śmiesznie tanie w produkcji. Najdroższym podzespołem jest tu procesor A13 Bionic. Można śmiało założyć, że nawet w przypadku umiarkowanej sprzedaży, wprowadzenie na rynek nowego iPhone’a SE bardzo opłaci się Apple.

Bardziej ryzykowne jest to, co robi Xiaomi i OnePlus. Ceny flagowców znacznie wzrosły. Przyznam, że nie kupiłbym OnePlus 8 Pro za cenę powyżej 4000 zł. Szybkości działania nikt nie odmówi temu urządzeniu, jednak aparat, który jest ważną częścią każdego smartfona, to jego najsłabszy punkt. Znacznie wyższe ceny chińskich flagowców mogą odstraszyć dotychczasowych fanów marek, którzy kupowali urządzenia z wyżej półki. Te względem konkurencji były znacznie tańsze, teraz już nie są. Tacy klienci uważali urządzenia Apple czy Samsunga za nieosiągalne właśnie ze względu na cenę.

Jestem niezmiernie ciekaw, jak ceny i specyfikacje chińskich flagowców będą kształtowały się za rok. Jeżeli chodzi o Apple, to nie wydaje mi się, abyśmy szybko zobaczyli następcę tegorocznego iPhone’a SE. Firma z Cupertino obniży cenę urządzenia i będzie miała hit z względnie nowym procesorem za mniej niż 2000 zł. To dopiero będzie konkurent dla średniaków z Androidem.

Źródło: Androidpit

Adam Lulek

Doktor nauk ekonomicznych w dyscyplinie finanse, wykładowca, maniak GPW, gier strategicznych, smartfonów i nowych technologii. Sympatyk kolejnictwa i muzyki elektronicznej.