Świat plotek jest dosyć specyficznym środowiskiem. Często trzeba patrzeć na nie przymrużonym okiem, ale zdarzają się inne przypadki. Prototyp Xiaomi Mi 6, który pozwólcie, że będę nazywał Xiaomi Mi 6 Pro, jest tego idealnym przykładem. Jeszcze przed premierą tego modelu pojawiały się wzmianki, że Chińczycy planują kilka flagowców, ale po prezentacji wszystko zostało zweryfikowane. Pozostał Xiaomi Mi 6, ale teraz okazuje się, że Mi 6 Pro w plotkach miał rację bytu. W takim razie przyjrzyjmy się mu bliżej.

Prototyp Xiaomi Mi 6 (Pro?) odnaleziony – co firma dokładnie planowała?

Naturalnie prototyp Xiaomi Mi 6 Pro musiał odnaleźć się w Chinach, bo gdzie indziej? To, co go wyróżnia, to oczywiście wyświetlacz, który został zakrzywiony na bocznych krawędziach. To rozwiązanie, które pojawiło się w tej serii dopiero w tegorocznej rodzinie Mi 10. Niektórzy mogą słusznie zauważyć, że Mi 6 Pro mocno nawiązuje do Samsunga Galaxy S7 Edge. Jednak w momencie, kiedy my poznawaliśmy Mi 6, Samsung w tym samym miesiącu przedstawił Galaxy S8, więc ewidentnie nową i przełomową generację urządzeń – wyświetlacz bez ramek i w niestandardowych proporcjach. Tak, tak, wcześniej był Mi Mix, ale nie komplikujmy tego.

W kwestii specyfikacji technicznej Xiaomi Mi 6 Pro, a może Mi 6 Edge (?), nie różnił się znacząco od bazowego Mi 6. Sam wyświetlacz urósł z 5,15 do 5,5-cali, został wykonany w technologii OLED (zamiast LCD) i oferował nietypową rozdzielczość, jak na tamte czasy, bo 2048×1080. Siłą rzeczy urosła także pojemność akumulatora z 3350 mAh do 4000 mAh. Cała reszta była wspólna, na czele z flagowym Snapdragonem 835.

Smartfon zbyt premium? Prototyp Xiaomi Mi 6 Pro mógł okazać się zbyt drogi

xiaomi mi 6

Tym samym, skoro poznaliśmy prototyp Xiaomi Mi 6 Pro, to zastanówmy się, czemu dopiero dzisiaj, a nie 3 lata temu? Główny powód, który upatruję w tej sytuacji, to cena. Dzisiaj firmie mocno obrywa się za to, że Mi 10 Pro jest wyraźnie droższy, ale jest to wytłumaczalne. Swoją drogą spodziewajcie się dzisiaj jego recenzji. W czasach Mi 6 chiński producent nie mógł pozwolić sobie na takie ryzyko, kiedy konkurencja na rynku była wyraźnie inna i zdecydowanie większe znaczenie miało LG, HTC, Sony, choć naturalnie ich pozycje już słabły.

Gdzie jest granica, aby nie stracić dotychczasowych klientów?

xiaomi mi mix

Do tego dostępność urządzeń była ograniczona w stosunku do tego, co mamy dzisiaj. W 2017 roku Xiaomi było beniaminkiem w Polsce. Tym samym po prostu droga propozycja Xiaomi Mi 6 Pro mogła negatywnie uderzyć w markę. W ramach bardziej cenionych nowości pojawił się już Mi Mix, więc to na jego barkach zostały postawione innowacje. Zresztą ten scenariusz trwa do dzisiaj – spójrzcie na Mi Mix Alpha. Dlaczego takiego wyświetlacza nie dostał Mi Alpha? Oczywiście nie tylko kwestie marketingowe mogły odgrywać tu kluczowe znaczenie. W przypadku motoryzacji często świetne pomysły są szufladkowane przez księgowość. Niewykluczone, że w tym przypadku było podobnie. Może też Mi Note 3 był zbyt podobny? Opcji jest naprawdę wiele.

Zobacz też: Xiaomi Comet to niedawno ujawniony, kolejny prototyp, który oficjalnie nigdy nie ujrzał światła dziennego.

Czy Xiaomi ostatecznie dobrze zrobiło? Czy firma dzisiaj wyglądałaby inaczej, gdyby prototyp Mi 6 Pro pojawił się na rynku? Jakby nie patrzeć, losy tego producenta na pewno mogłyby potoczyć się zupełnie odmiennie, gdyby do konsumentów dotarł znacznie droższy model. Dzisiaj mamy serię Redmi, która piastuje stanowisko specjalisty od tanich smartfonów, a Xiaomi? Ma szansę próbować swoich sił na rynku premium lub po prostu droższych modeli. W końcu określanie premium tego, że coś jest droższe, nie wszystkim przypada do gustu. Niemniej jak Wy upatrujecie się na powyższy model? Dobrze, że prototyp został tylko prototypem?

PS. Miejmy nadzieję, że powyższy prototyp nie ma zbyt wiele wspólnego z plotkami o powrocie Mi 6 w nowych szatach.

Źródło: Telefoniarze bardziej i mniej znani, Coolpak, MIUI Polska

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.