ProteGO to nowy pomysł rządu, który ma przyczynić się do tego, by kontrolować rozprzestrzenianie się koronawirusa. Nad aplikacją mają już pracować programiści i graficy, a nad całością czuwa Ministerstwo Cyfryzacji. Co więcej, to udostępniło kod źródłowy aplikacji, by można było testować rozwiązanie oraz wyłapać ewentualne błędy w działaniu programu. Jak ma on działać?

Aplikacja ProteGO

smartfon aplikacja
Fot. PixaBay

Założenia są dość proste, choć sam pomysł może też obrócić się przeciwko samym pomysłodawcom, ale o tym za chwilę. ProteGO ma być kolejnym projektem po Kwarantannie domowej, który ma pomóc Polakom w tych trudnych chwilach. Jednak czytając same założenia i zasady, jakie mają obowiązywać w aplikacji, nie trudno zauważyć w niej kilka oczywistych problemów. Zasada jest bowiem prosta. Ściągamy i instalujemy aplikację na swoim smartfonie, który stale powinien mieć włączony Bluetooth. Kiedy znajdziemy się w pobliżu innego użytkownika aplikacji, urządzenia mają się ze sobą komunikować. Na naszym smartfonie przechowywane są dane o innych sprzętach, z którymi mieliśmy styczność w ciągu ostatnich 14 dni.

Jak dowiemy się o zarażeniu koronawirusem?

Jeżeli na którymś z urządzeń, z który mieliśmy „kontakt”, pojawi się informacja, że jego właściciel jest zarażony koronawirusem, ProteGO ma nas poinformować, że jesteśmy w grupie ryzyka. Jednak najważniejsze jest tutaj to, że o tym, czy ktoś jest zarażony, nie informuje Inspektorat Sanitarny. Robi to sam użytkownik w aplikacji. Jak czytamy na stronie Gov.pl:

„Aby ten system zadziałał potrzeba kilku czynników. Po pierwsze – możliwie największej grupy użytkowników. Po drugie – społecznej solidarności i odpowiedzialności – mówi minister cyfryzacji Marek Zagórski. – Im więcej osób będzie z niej korzystało, tym więcej osób – w razie ewentualnego ryzyka – będzie świadoma zagrożenia, podejmie odpowiednie kroki, np. zastosuje kwarantannę. Do solidarności i odpowiedzialności społecznej odwołujemy się w przypadku osób, które dowiedzą się o swojej chorobie. To od ich reakcji zależy, ile innych osób uda się uchronić przez zarażeniem.”

Zobacz też: Amazon nie będzie sprzedawał już maseczek osobom prywatnym

Fot. PixaBay

To nie powinno tak działać

W momencie, kiedy zarejestrujemy się w aplikacji, nasz status będzie „pomarańczowy”, co ma oznaczać, że jest jeszcze za mało danych do tego, by cokolwiek powiedzieć. Ten etap ma trwać dwa tygodnie. Jeżeli okaże się, że mogliśmy mieć kontakt z kimś zarażonym, a tym samym sami się zarazić, aplikacja powiadomi nas o tym na czerwono. Jeżeli wszystko będzie w porządku, dostaniemy powiadomienie na zielono. Żeby dbać o bezpieczeństwo danych, które mają być przechowywane lokalnie, urządzenia mają komunikować się ze sobą za pomocą losowych identyfikatorów. Te mają być zmieniane co godzinę, a dane na smartfonie mają być trzymane przez okres dwóch tygodni.

I niby założenia ProteGo są proste, bo tworzy się swoista siatka połączeń, to jednak aplikacja ma jedną wielką wadę. Jest zależna od samych użytkowników. To oni mają zaznaczać w aplikacji, czy są zarażani. Wprawdzie trzeba będzie podczas rejestracji podać numer telefonu, to i tak może dojść do sytuacji, że ktoś postanowi sobie z sytuacji zażartować. Wyobraźmy sobie, że ten ktoś zaznacza status zarażonego koronawirusem, a potem na telefonach setek osób pojawia się informacja, że są w grupie podwyższonego ryzyka. Żart może skończyć się tragedią, bo zanim informacja zostanie zweryfikowana, może minąć sporo czasu.

Założenie dobre, ale…

Jeżeli informacje o tym, że ktoś jest zarażony, pochodziłyby ze sprawdzonego źródła, wszystko było w jak najlepszym porządku. Tymczasem mają one opierać się na zaufaniu i społecznej odpowiedzialności, a w to trudno uwierzyć. Szczególnie teraz, kiedy część osób nie przestrzega zaleceń o niewychodzeniu z domu bez potrzeby czy nie zachowuje odpowiedniego dystansu. To lekceważenie, które może doprowadzić do wielu problemów. Tak samo jak ProteGO, które w rękach jednej nieodpowiedzialnej osoby, może skazać setki innych na ogromny stres.

Źródło: GOV

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Bartosz Szczygielski

Nowymi technologiami zajmuje się od kilku lat. Kiedy o nich nie pisze, to pewnie pisze kolejną książkę. Jeżeli nie pisze kolejnej książki, to pewnie ogląda seriale, a jeżeli nie ogląda seriali, to najprawdopodobniej śpi.