Quantum Error doczekał się pierwszej pełnoprawnej zapowiedzi, a w związku z tym, firma postanowiła poinformować, że ich nowa gra zawita na PlayStation 5. Tym samym to pierwszy tytuł z gatunku horrorów, o którym wiemy, że pojawi się na nowej konsoli Japończyków. Patrząc jednak na jego trailer można mieć obawy, czy developer trochę się nie pośpieszył z prezentacją swojego nowego działa.

Quantum Error
Fot. Quantum Error

Quantum Error

TeamKill Media nie jest jeszcze firmą, która jest specjalnie znana. Na swoim koncie mają bowiem tylko jedną produkcję, a ta nie została zbyt ciepło przyjęta przez graczy. Ich „Kings of Lorn: The Fall of Ebris” oceniano jako takiego „średniaczka”, ale z potencjałem. Teraz ten potencjał TeamKill Media chciałby wykorzystać do stworzenia czegoś wyjątkowego na nową generację konsoli od Sony. Wiadomo, że developerzy mają już dostęp do sprzętu i pierwsze produkcje na PlayStation 5 powstają w pocie czoła. TeamKill Media jako jedni z pierwszych pokazują, co może czekać na fanów horrorów, choć ich zapowiedź „Quantum Error” zostawia nas z większą ilością pytań, niż odpowiedzi.

Trzeba zacząć od tego, że o samej fabule nie wiadomo praktycznie nic. Z tego co można wywnioskować po trailerze produkcji, wcielimy się w postać strażaka, który razem ze swoimi współpracownikami został wysłany do akcji. Jednak na miejscu okazuje się, że nie mają do czynienia tylko z pożarem, ale także i z mutantami. Przynajmniej z czymś, co nie jest człowiekiem. Akcje będziemy obserwować z perspektywy pierwszoosobowej, a sama zapowiedź jest oczywiście filmem w pełni reżyserowanym. Widocznie jeszcze za wcześnie na to, żeby zobaczyć normalny gameplay, choć tytuł ma pojawić się także i na PlayStation 4.

Zobacz też: Jak będzie wyglądało menu w PlayStation 5?

Wygląda to… średnio

Niewątpliwie TeamKill Media chciało zaistnieć w świadomości szerszego grona graczy i dlatego poinformowało, że ich produkcja zmierza na PlayStation 5. W końcu gracze są wygłodniali jakichkolwiek informacji na temat tego, co pojawi się na konsoli nowej generacji. Patrząc jednak na zwiastun „Quantum Error”, można dojść do wniosku, że firma zrobiła sobie tym większą krzywdę, niż osiągnęła korzyści. Powiedzmy to wprost – tytuł nie wygląda tak, jakby miał zwiastować jakiekolwiek zmiany w produkcjach na PlayStation 5. Już pierwsze sceny pokazują, że TeamKill Media ma jeszcze dużo do dopracowania w kwestii grafiki.

Nie podano jeszcze daty premiery gry, ale zważywszy na to, że ta zmierza także na PlayStation 4, to możliwe, że tak odbędzie się jeszcze przed debiutem „piątki”. Trudno uwierzyć w to, że „Quantum Error” były tytułem startowym nowej generacji. Obecnie bardziej zniechęca, niż zachęca do tego, by po niego sięgnąć. Wprawdzie w produkcjach tego typu najbardziej liczy się sam klimat produkcji, to mimo wszystko oprawa graficzna także jest istotna. Przecież jednym z pierwszych tytułów na obecną generację był „The Order: 1886” od Ready At Dawn Studios. Tam oprawa graficzna pokazywała moc konsoli i choć sam tytuł był wyjątkowo krótki, to dalej jako startowy sprawdzał się wyśmienicie.

Tytuł może obronić się fizyką

Nie jest jednak tak, że „Quantum Error” powinno się już skreślać. Twórcy opublikowali na swoim Twitterze materiały, które pokazują, że zamierzają mocno przyłożyć się do tego, jak przedmioty oraz broń będą się w grze zachowywać. Widzimy tam, jak rzucony granat niszczy znajdującą się w okolicy beczkę. Wprawdzie tego typu rozwiązania nie są nowością, to cieszy fakt, że TeamKill Media nie zamierza stworzyć gry „na odwal się”. Według zapowiedzi producenta praktycznie wszystkie przedmioty w grze mają reagować na to, co się w niej dzieje.

Takie zapowiedzi już jednak słyszeliśmy w przeszłości, więc nie ma co jeszcze się ekscytować, że dało się będzie wszystko zniszczyć. Obecnie „Quantum Error” to raczej ciekawostka, niż faktycznie tytuł, który może zachwycić graczy. Już na pewno nie tych, którzy czekają na PlayStation 5.

Źródło: TeamKill Media

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Bartosz Szczygielski

Nowymi technologiami zajmuje się od kilku lat. Kiedy o nich nie pisze, to pewnie pisze kolejną książkę. Jeżeli nie pisze kolejnej książki, to pewnie ogląda seriale, a jeżeli nie ogląda seriali, to najprawdopodobniej śpi.