Obsługa PS 5, czyli nowej konsoli od Sony, ma być wyjątkowo prosta i szybka. Przynajmniej tak życzyłby sobie tego jeden z dziennikarzy Kotaku, a mianowicie Jason Schreier. Mężczyzna ma dość dobry dostęp do informacji, a jego przewidywania dość często się sprawdzały i jeżeli faktycznie tak samo będzie i teraz, to PlayStation 5 będzie miało niezłego asa w rękawie.

Obsługa PS 5
Fot. Wizualizacja nowego menu w PS 5

Jeżeli jesteście posiadaczami pierwszej generacji PlayStation 4, czyli tej odrobinę grubszej od obecnie dostępnych, to zapewne wielokrotnie czekaliście w nieskończoność na uruchomienie produkcji. Mnie także to spotykało, bo przy okazji partyjki w Spider-Mana, czy Days Gone zdarzało się, że mogłem pójść zrobić sobie herbatę, a wracając i tak witał mnie ekran z „loadingiem”. Do tego można się przyzwyczaić, choć nie jest to nic miłego. Szczególnie wtedy, kiedy ma granie ma się zaledwie kilkanaście minut, które w większości spędza się na oglądaniu nieruchomej planszy.

Obsługa PS 5 – oby tak to działało

Kiedy odbyła się prezentacja specyfikacji PlayStation 5, bardzo duży nacisk położono na to, jak mają działać nowe dyski SSD w samej konsoli. Zdaje się, że będzie to jeden z głównych motywów, na którym zostanie oparta akcja marketingowa Japończyków. Microsoft będzie więc mówił o tym, że stworzył najmocniejszą konsolę na rynku, a Sony o tym, że ich dyski zapewnią wyjątkowo szybki dostęp do gier. I miejmy nadzieję, że w tych słowach jest sporo prawdy, bo obecnie granie na niezmodyfikowanej konsoli Sony może przyprawić o białą gorączkę.

Zobacz też: Xbox Series X vs. PlayStation 5 – porównanie specyfikacji

Czy więc obsługa PS5 będzie różniła się od tego, co znamy teraz? Oczywiście samej zmianie ma ulec menu główne, choć tam raczej spodziewamy się zmian głównie kosmetycznych. Jednak jak stwierdził Jason Schreier, usłyszał podczas sesji dla developerów, że „granie na PS 5 powinno być tak łatwe, jak obsługa Netflixa”. O co mogło dokładnie chodzić w tych słowach? Głównie właśnie o wspomniane czasy ładowania konkretnych produkcji, które do tej pory zajmowały zdecydowanie zbyt dużo czasu. Nowe PlayStaiton 5 ma ten czas znacznie skrócić, a to może oznaczać, że do gry będzie można „wejść” w dowolnym momencie. I tym właśnie obsługa PS 5 ma przypominać platformę VOD.

Szybszy dostęp do treści

Niewykluczone, że pojawią się także możliwości podglądu konkretnej gry czy misji, zanim gracze zdecydują się ją odpalić. Krótkie teasery, które znamy właśnie z Netflixa czy aplikacji YouTube. Trzeba przyznać, że taka wizja wydaje się wyjątkowo ciekawa. Czasem jest przecież tak, że do konkretnej produkcji wraca się po kilku tygodniach czy miesiącach, a wtedy można nawet nie pamiętać, gdzie się skończyło. Takie szybkie przypomnienie byłoby czymś interesującym i z całą pewnością potrzebnym.

Obsługa PS 5
Fot. Wizualizacja menu w PS 5

Taki podgląd mógłby także dotyczyć rozgrywek sieciowych, czyli gracz od razu wiedziałby w co „się pakuje”. To dalej informacje, które pojawiają się głównie w przeciekach, bo Sony wyjątkowo dawkuje informacje o swoim nowym sprzęcie. Wybrano więc zupełnie inną drogę, niż ta, którą obrał Microsoft. Amerykanie praktycznie od razu wyłożyli wszystkie karty na stół, a dodatkowo zaprezentowali to, jak będzie wyglądał ich nowy sprzęt. Tymczasem Sony dalej trzyma sporo informacji w sekrecie. Dobrze, chociaż, że powiedziano sporo o specyfikacji i tym, że szybki dostęp do gier będzie czymś ważnym dla firmy.

Trzeba trzymać kciuki

Podgląd gier i możliwość szybkiego ich wczytywania jest tym, co miejmy nadzieję faktycznie zostanie wprowadzone na PlayStation 5. Sony musi przekonać czymś graczy, którzy dalej są nieprzekonani. Miejmy więc nadzieję, że kolejna prezentacja przyniesie już wygląd sprzętu oraz jego cenę. Premiera dalej zapowiedziana jest na końcówkę tego roku. Oby to się nie zmieniło.

Źródło: Kotaku / Pushsquare / Resetera

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Bartosz Szczygielski

Nowymi technologiami zajmuje się od kilku lat. Kiedy o nich nie pisze, to pewnie pisze kolejną książkę. Jeżeli nie pisze kolejnej książki, to pewnie ogląda seriale, a jeżeli nie ogląda seriali, to najprawdopodobniej śpi.