Dane pochodzące z systemów do rozpoznawania twarzy przez policję, mogą niedługo stać się tym samym, czym dziś są dla śledczych dane DNA. Według The Intercept powstaje projekt, który miałby posłużyć państwom członkowskim Unii Europejskiej do stworzenia ogromnej bazy danych. Czy to krok w dobrą stronę, czy może o jeden krok za daleko? I czy rozpoznawanie twarzy jest z gruntu złe?

Fot. PixaBay

Algorytmy służące do rozpoznawania twarzy nie są niczym nowym. Przynajmniej nie na tyle, żeby odpowiednie organy nie potrafiły zrobić z nich użytku. Tego typu systemy są już wprowadzane na całym świecie, ale kraje niekoniecznie chcą się wymieniać między sobą informacjami z nich zebranymi. Teraz może być inaczej, bo jeżeli projekt faktycznie powstaje, to może się okazać, że niedługo nie będą miały wyjścia.

Rozpoznawanie twarzy przez policję

Przestępczość międzynarodowa jest obecnie jednym z tematów, który spędza posłom w UE sen z powiek. Zamachy w różnych częściach kontynentu zdarzają się cały czas, ale da się im w pewien sposób zapobiegać. Przynajmniej takie założenia są przyjmowane i właśnie m.in. dlatego powstały zapisy zwane jako „Konwencja z Prüm”. Można w niej znaleźć m.in. taki zapis:

„Pod pewnymi warunkami państwa członkowskie powinny być w stanie dostarczać dane osobowe i nieosobowe w celu usprawnienia wymiany informacji w związku z dużymi wydarzeniami o randze międzynarodowej i w celu zapobiegania przestępstwom terrorystycznym. Dostarczanie danych powinno być konieczne i proporcjonalne oraz uzasadnione szczególnymi okolicznościami, które dają podstawy do przypuszczenia, że popełnione zostanie przestępstwo.”

Oznacza to, że jeżeli zaistnieją specjalne okoliczności, to służby mogą zwrócić się o dane osobowe do służb innego państwa członkowskiego. A to powinno takie dane udostępnić. Wspomniany na wstępie projekt miałby to rozszerzyć. Doszłoby więc do tego oprócz np. odcisków palców czy DNA, także dane biometryczne pozyskane z systemów do rozpoznawania twarzy. Państwem, które miało wyjść z inicjatywą, była Austria i według niej taka połączona baza danych powinna powstać jak najszybciej.

sieć
Fot. PixaBay

Zobacz też: Google AI kończy z podziałami

A co z bezpieczeństwem szarego obywatela?

Sam projekt miał pojawić się już w listopadzie zeszłego roku. Trafił wtedy do odpowiednich rąk, ale same prace nad dokumentem jeszcze trwają. Dane biometryczne, które znalazłyby się w takiej bazy, mogłyby zostać udostępnione służbom z innych krajów członkowskich, gdyby te wyraziły taką potrzebę. Jednak tego typu dane wcale nie muszą pozostać tylko w obrębie UE, bo USA od jakiegoś czasu coraz mocniej naciska na państwa członkowskie, żeby te dzieliły się informacjami. Chodzi oczywiście o walkę z terroryzmem.

O ile sama policyjna baza nie wydaje się czymś złym, a szczególnie wtedy, kiedy zawierałaby wizerunki osób poszukiwanych. Warto się jednak zastanowić, co z całą resztą społeczeństwa? Systemy do rozpoznawania twarzy, które pojawiają się na ulicach miast czy lotniskach w USA, nie skanują przecież tylko podejrzanych. To sprawia, że do systemu trafiają także zwykli obywatele, a oni nigdy nie dowiedzą się, co dalej dzieje się z zebranymi w ten sposób danymi. Jeżeli taka wspólna baza wszystkich państw UE faktycznie powstanie, to kto będzie strzegł jej bezpieczeństwa?

System rozpoznawania twarzy to już inwigilacja?

Systemy rozpoznawania twarzy stają się coraz inteligentniejsze i niedługo będą coraz powszechniejsze. Nasze dane biometryczne mogą do niego trafić w różny sposób, a my nawet nie będziemy o tym fakcie poinformowani. Teoretycznie sami się na to zgadzamy, kiedy np. dodajemy nasze twarze do systemów w smartfonach. Wtedy ufamy, że te nigdy nie zostaną nigdzie opublikowane czy wykorzystane przeciwko nam.

Niewykluczone, że zebrane dane posłużą kiedyś do inwigilacji politycznej czy zwalczania przeciwników konkretnej władzy. Komisarze z UE do tej pory byli przeciwni, by włączać dane z systemów do rozpoznawania twarzy do wszelkiego rodzaju baz. Tylko ponoć ostatnio są już temu bardziej przychylni. Bezpieczeństwo powinno stać zawsze na pierwszym miejscu. Tylko gdzie jest granica prywatności, po której przekroczeniu będzie już za późno na zmiany?

Źródło: The Next Web

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Bartosz Szczygielski

Nowymi technologiami zajmuje się od kilku lat. Kiedy o nich nie pisze, to pewnie pisze kolejną książkę. Jeżeli nie pisze kolejnej książki, to pewnie ogląda seriale, a jeżeli nie ogląda seriali, to najprawdopodobniej śpi.