W dzisiejszych czasach coraz częściej mówi się o ekologii. Przyjazne dla środowiska mają być samochody, sprzęt RTV i AGD, dosłownie wszystko co znajdziemy w sklepie. Niewiele osób zauważa jednak, że jest zupełnie odwrotnie.

Elektronika kiedyś i dziś

Telewizor PHILIPS 55PUS7334/12

W wielu domach znajdują się stare sprzęty, głównie z branży AGD, które nie chcą się zepsuć. Przeważnie nie są atrakcyjne wizualnie, odstają parametrami i np. głośnością pracy od współczesnych produktów. W sklepach roi się od podobnych produktów, ale nowoczesnych, cichych, błyszczących i pobierających mniej energii. Te nowe produkty mają jednak jedną zasadniczą wadę – nigdy nie przepracują tyle, co urządzenia wyprodukowane 20 lat temu. Jak poważny jest problem? Pierwszy przykład z brzegu – telewizory. Jeszcze parę lat temu standardem były kineskopowe odbiorniki, które pracowały po 10-15 lat bez żadnej awarii. Pomijam już, że ewentualne usterki można było w prosty sposób usunąć, ponieważ urządzenia te były wewnątrz bardzo proste w budowie, czasem były także dostępne schematy. Wiele takich odbiorników trafiło ostatecznie do utylizacji pomimo tego, że były w pełni sprawne. Jak sytuacja wygląda dziś? Mamy telewizory LCD i OLED, które zachwycają parametrami oraz ceną w stosunku do przekątnej wyświetlacza. Mijają 2 lata gwarancji i w razie usterki pojawia się problem – ceny napraw w autoryzowanych serwisach potrafią przyprawić o ból głowy, czasem okazują się one nieopłacalne. Nie trzeba wiele, aby taki telewizor odmówił posłuszeństwa – wystarczy uszkodzenie jednej diody LED w podświetleniu czy zimny lut na płycie głównej. Wiele takich urządzeń trafia oczywiście do utylizacji, przecież w sklepie już czeka nowy. W ten sposób jeśli kiedyś przeciętny użytkownik przez X lat eksploatował jeden telewizor, tak teraz będzie potrzebował powiedzmy trzech. Oznacza to kilkukrotny wzrost ilości wyprodukowanych elektrośmieci, nie wspominając już o zmarnowanych surowcach. Podobnie jest ze smartfonami – kiedyś z jednego telefonu potrafiliśmy korzystać wiele lat, dziś 2 lata to przeważnie maksimum. Wpływ na to ma głównie delikatna konstrukcja, awaryjne akumulatory i sztuczne napędzanie rynku przez producentów.

Ekologiczna motoryzacja

Podobnie sprawa wygląda w przypadku branży motoryzacyjnej. Zapewne wielu słyszało legendy o samochodach, które robiły milionowe przebiegi bez jakiejkolwiek usterki silnika. To nie legendy, 30 lat temu faktycznie takie powstawały. Takie przebiegi są nierealne dla współczesnych aut. Nacisk na małą pojemność silnika, dużą moc, niskie spalanie oraz dużą ilość elektroniki spowodował, że tamte osiągi są dziś nierealne. Dużo bardziej problematyczne mogą okazać się auta elektryczne. Jak wiadomo najważniejszym elementem takiego pojazdu jest akumulator, który ma mocno ograniczoną żywotność. Nie jest tajemnicą, że każdy akumulator prędzej czy później odmówi posłuszeństwa, nawet jeśli nie jest eksploatowany. Oczywiście nie mówię to o samym spadku pojemności, częstym problemem współczesnych akumulatorów są awarie ogniw, które mogą doprowadzić do nieprawidłowej pracy całego pakietu. Nie ma co ukrywać, że w razie awarii akumulatora po okresie gwarancyjnym naprawa będzie nieopłacalna lub nawet niemożliwa, ponieważ producent raczej nie będzie produkował takich podzespołów przez długi czas. Czy to jest ekologiczne? Raczej nie, głównie z uwagi na fakt, że produkcja i utylizacja akumulatorów bardzo mocno obciąża środowisko, a zapotrzebowanie na nie będzie stale rosło.

Zobacz też: To już pewne – w Europie musi być jeden standard ładowarek

Sami tego chcieliśmy

najlepsze smartfony

Pewnie wielu zastanawia się, skąd wzięła się taka zmiana na rynku. Otóż sami jej chcieliśmy. Przejrzyjcie kilka kategorii produktów na Allegro. Które najlepiej się sprzedają? Oczywiście te najtańsze. Dawniej niemal wszyscy producenci stawiali na jakość, korzystano z elementów wysokiej jakości, które nawet po kilkudziesięciu latach zachowują niemal nominalne wartości. Sam przekonałem się o tym serwisując bardzo stary wzmacniacz audio. Dziś jest inaczej – szukamy produktów najtańszych, w których producent musiał zaoszczędzić na wykorzystanych elementach i testach. Starzy producenci dostali wybór – albo dostosują się do zmieniającego świata, albo znikną. Wiele firm nie wytrzymało tej konkurencji – zbankrutował niemiecki Loewe i Blaupunkt. Holenderski Philips sprzedał dział TV oraz audio-wideo, obecnie szuka nowego właściciela dla działu AGD. Słabo radzą sobie dawni japońscy giganci, tacy jak Toshiba, Sony, Pioneer i Panasonic. Dziś nie widzę już szans na zmianę sytuacji – produkty z branży technologicznej będą coraz niższej jakości i nic na to nie poradzimy, komuś się to po prostu opłaca. Przykre jest to, że w czasach rzekomej walki o środowisko zużywamy surowce na produkcję kolejnych elektrośmieci.

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Adrian Celej

Fan nowych technologii, Androida i Linuksa. W wolnych chwilach także elektronik-amator.