Dziura w ekranie, czyli rozwiązanie znane stosunkowo od niedawna, na tyle przyjęło się już na rynku smartfonów, że zostanie z nami prawdopodobniej na dłużej. I to niezależnie od tego, czy tego chcemy, czy nie. Można zaobserwować podobny trend, jak w przypadku notch, gdzie praktycznie każdy producent umieszczał w swoich telefonach to rozwiązanie. Teraz dzieje się dokładnie tak samo.

Nie przegap
Bsafer.pl – chroń i kontroluj swoje dane osobowe, zanim będzie za późno
bsafer.pl
Ochrona danych osobowych to poniekąd problem, który jeszcze nie pojawił się w świadomości zbyt wielu osób. Głośno zrobiło się o nim dopiero w momencie, gdy Unia Europejska wprowadziła RODO (Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych). Jednak głośno było tylko dlatego, że trzeba było się dostosować i miało to wydźwięk nie tak pozytywny, jak oczekiwaliby tego sami […]
dziura w ekranie
Fot. Samsung A8s

Ostatnio pod jednym z artykułów pojawił się komentarz z pytaniem, na które trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Chodziło o to, czy w tym roku pojawi się jakikolwiek flagowiec, który nie będzie miał dziury w ekranie? I jeżeli mamy być szczerzy, to szanse na to są niewielkie, no, chyba że bierzemy pod uwagę produkty od Apple. Tutaj możemy być raczej pewni, że firma z Cupertino nie podąży za modą.

Dziura w ekranie – skąd się wzięła?

Samsung, Xiaomi, Huawei, Vivo, Realme, Redmi, Motorola, Honor, a nawet Oppo. U każdego z tych producentów znajdziemy urządzenia z opisywanym rozwiązaniem. Czasem umieszczone jest ono centralnie na samej górze wyświetlacza, a czasem bliżej któregoś z jego rogów. Istnieją także wersje smartfonów, gdzie sama dziura jest „podwójna”, jak miało to miejsce w Samsungu Galaxy S10+ czy będzie w Realme X50 Pro 5G. Ostatnia premiera smartfonów od Samsunga udowodniła, że dziura w ekranie zostanie z nami już na stałe.

Można powiedzieć, że to właśnie „wina” Samsunga, który nie miał ochoty podążać za modą i zamiast notch-a, zaproponował swoje ekrany Infinity-O. Po raz pierwszy takie rozwiązanie zaobserwowano w modelu Galaxy A8s, ale dziś jest już na tyle powszechne, że korzysta z niego praktycznie każdy. I części użytkowników smartfonów może to przeszkadzać, ale alternatywa nie jest wcale lepsza.

Zobacz też: Smartfony będą coraz droższe

Co zamiast dziury?

Jeżeli taki wygląd smartfona nam nie odpowiada, to nie pozostaje nam wcale taki wielki wybór urządzeń. Notch „zarezerwowany” jest już dla średniej półki cenowej, a przynajmniej tak można sądzić po ostatnich premierach. Prawdopodobnie jedynym flagowcem w tym roku, który nie będzie miał dziury w ekranie lub wysuwanego modułu, będzie sprzęt od Apple. Głównie dlatego, że we wcięciu ekranowym oprócz samej kamery, znajdują się także czujniki potrzebne do poprawnego działania FaceID. Trudno sobie wyobrazić, żeby Apple miało z tego zrezygnować.

Jaka jest więc alternatywa? Przez chwilę popularne były wspomniane wyżej wysuwane moduły, gdzie znajdowała się kamera do selfie. Te powoli odchodzą już jednak w niepamięć. Podobnie jak slidery, choć chciałoby się zobaczyć nową wersję Xiaomi Mi Mix 3 czy Honor Magic 2. Nie zapominajmy też o smartfonach z dwoma wyświetlaczami, które stanowiły raczej ciekawostkę na rynku, niż były odpowiedzią na faktyczne jego potrzeby. Zostaje więc dziura albo „kropla wody”, czyli o wiele mniej inwazyjna wersja notch. Czy jednak sama dziura w ekranie jest faktycznie czymś, co nie ma żadnych plusów?

dziura w ekranie
Fot. Honor View 20

Jakie są plusy takiego rozwiązania?

Przede wszystkim jest ono mało zauważalne, a przynajmniej po tym, jak użytkownik się już do niego przyzwyczai. Dziura przestaje „przeszkadzać” po kilku dniach i praktycznie nie zwraca się na nią uwagi. Zazwyczaj umiejscowiona jest przecież tak, że w aplikacjach jest „zakryta”. Jest też o wiele mniejsza niż zwykły notch, a to oznacza, że sam wyświetlacz jest użytkowany praktycznie w całości. Brak wysuwanego modułu z kamerą do selfie oznacza też, że są mniejsze szanse na uszkodzenie mechaniczne.

Minusów też nie brakuje

Kwestia wizualna to oczywiście sprawa każdego z osobna, ale sama dziura w ekranie może powodować pewne „problemy”. Szczególnie wtedy, kiedy przełączamy się na tryb pełnoekranowy i nagle na jasnym tle widzimy czarny placek. Do tego w niektórych aplikacjach może zdarzyć się tak, że akurat w miejscu, gdzie znajduje się obiektyw, pojawia się „X” do zamknięcia reklamy. Nie są to wielkie „problemy”, a raczej drobne niedogodności, które jednak skutecznie mogą zniechęcać do wypróbowania takiego rozwiązania. Nie ma jednak wyjścia, bo nic nie zapowiada tego, żeby cokolwiek miało się zmienić.

Elastyczne ekrany są jeszcze zbyt drogie, żeby masowo zaczęły pojawiać się w nowych smartfonach, a innej alternatywy brak. Do dziury trzeba się więc przyzwyczaić, czy się tego chce, czy nie.




    Bartosz Szczygielski

    Nowymi technologiami zajmuje się od kilku lat. Kiedy o nich nie pisze, to pewnie pisze kolejną książkę. Jeżeli nie pisze kolejnej książki, to pewnie ogląda seriale, a jeżeli nie ogląda seriali, to najprawdopodobniej śpi.