Armia USA inwestuje w e-sport i nie robi tego od niedawna. Jednak teraz zamierza robić jeszcze więcej, bo amerykańska armia postanowiła wejść we współpracę ze znaną firmą organizującą wydarzenia e-sportowe. Jeżeli zastanawiacie się, po co wchodzić na taki „grząski grunt”, to odpowiedź jest wręcz banalna. Tak armia ma zachęcać ludzi do tego, by wstąpili w jej szeregi. Czy to przypadkiem nie o krok za daleko?

Fot. PixaBay

Nie od dziś wiadomo, że gry komputerowe wywołują agresję, a przynajmniej w oczach mediów. Co jakiś czas słyszymy przecież o tym, że powodem rosnącej przemocy są m.in. strzelanki. Nie zabrakło głosów w tej sprawie, które pochodziły nawet od głów państw (pozdrawiamy Donalda Trumpa). Jednak do całej sprawy można podejść zupełnie inaczej i co ciekawe, robią to amerykanie. Widać czasy nastały takie, że sięga się po środki ostateczne, by zainteresować młodego człowieka karierą w armii.

Armia USA inwestuje w e-sport

To nie pierwszy raz, kiedy armia USA inwestuje w e-sport. W 2018 roku pojawił się pomysł na to, żeby stworzyć własną drużynę e-sportową, która miała po części zachęcać do tego, by zaciągać się do wojska. Drużyna dalej działa i ma się dobrze, ale US Navy ogłosiło właśnie, że nawiązuje współpracę z ESL North America oraz Dreamhack. Celem tej współpracy ma być organizowanie specjalnych wydarzeń podczas turniejów e-sportowych.

Na czym takie wydarzenia mają polegać? Jednym z pomysłów jest organizowanie „pojedynków” między oficerami czy weteranami amerykańskiej armii ze zwykłymi graczami. Tym drugim ma to dać zupełnie inne doświadczenia, bo przecież będą „walczyli” z prawdziwymi bohaterami. Marynarka wojenna ma zamiar mocniej „wejść” w świat e-sportu, bo uważa, ze to jeden z tych „światów”, który pomoże im w przyciągnięciu nowych rekrutów.

Zobacz też: Ile Sony zapłaciło za Insomniac Games?

Po co to wszystko?

Profesjonalni gracze w-sportowi są specjalistami w swojej dziedzinie. Ich zdolności można więc przekuć w coś, co armia będzie umiała wykorzystać na swój sposób. Tak przynajmniej swoją decyzję tłumaczy marynarka wojenna Stanów Zjednoczonych.  W oficjalnym komunikacie bardzo wyraźnie to podkreślono.

„Podobnie jak marynarka wojenna, e-sport wymaga różnorodnych umiejętności i ról oraz silnego zaangażowania w ciągłe doskonalenie.” – Dowódca ds. Rekrutacji marynarki wojennej kontradmirał Brendan R. McLane

Nie da się zaprzeczyć, że częściowo armia ma sporo racji. Odpowiednio doświadczeni gracze e-sportowi są w stanie dużo wnieść do każdej firmy, gdzie znajdą zatrudnienie. Jednak ci, którzy już mogą z tego wyżyć, raczej nie będą szukali dodatkowego zatrudnienia. Co innego gracze, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z e-sportem. Dla nich wizja pracy w armii może być czymś na tyle zachęcającym, że zgodzą się na wszystko, co się im podsunie do podpisania.

Czy tak powinna wyglądać rekrutacja?

Problem amerykańskiej armii z rekrutowaniem nowych osób nie jest niczym nowy. Od lat armia boryka się w Stanach Zjednoczonych z tym, że coraz mniej chętnych do nich przychodzi. Chcąc utrzymać pewną stałą liczbę osób, która co roku zasila ich szeregi, należało wymyślić nowy sposób na zachęcanie do zaciągania się. Wejście w e-sport taką metodą jest, ale trzeba się zastanowić nad tym, czy na pewno odpowiednią. Głównym „targetem” dla armii jest tutaj przecież młody człowiek, którego dość łatwo „ukształtować”. Można mu obiecać dosłownie wszystko, by tylko złożył podpis pod odpowiednim papierem. Kilka słów zachęty i pojawia się nowy żołnierz w szeregach armii.

Trudno oceniać, jak założenie drużyny e-sportowej wpłynęło na ilość osób zaciągających się do armii, bo takich danych nie udostępniono. Jednak coś w tej strategii musi działać. Inaczej armia USA nie inwestowałaby w kolejne wydarzenie, które związane są z e-sportem. Podejrzewamy, że podobnych kroków będzie jeszcze więcej w przyszłości. Jeżeli pomysł z organizowaniem specjalnych wydarzeń „wypali”, a wojskowi będą zachęcać do zaciągania się do armii, przeciwnicy gier dostaną kolejny argument do ręki.

Źródło: Twitter / PC Gamer

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Bartosz Szczygielski

Nowymi technologiami zajmuje się od kilku lat. Kiedy o nich nie pisze, to pewnie pisze kolejną książkę. Jeżeli nie pisze kolejnej książki, to pewnie ogląda seriale, a jeżeli nie ogląda seriali, to najprawdopodobniej śpi.