Sony

Wojna formatów – historia największych porażek Sony

Artykuły

Firmę Sony kojarzy każdy z nas, przeważnie jako producenta telewizorów i konsoli PlayStation. W czasach świetności Sony było gigantem, który wprowadzał na rynek własne standardy. Niestety, większość z nich mimo ogromnych starań odeszło w zapomnienie. W tym artykule chciałbym przypomnieć historie formatów, które okazały się największymi porażkami Sony.

Betamax kontra VHS

Cofnijmy się do lat siedemdziesiątych. Nadal korzysta się z magnetofonów szpulowych i gramofonów, popularność powoli zdobywają kasety magnetofonowe. W 1974 roku Sony pochwaliło się dużym zaawansowaniem prac nad formatem Betamax, który miał zrewolucjonizować rynek domowego wideo. Zaprezentowano prototypowy odtwarzacz, jednak finalnego produktu nie było. Informacje te najbardziej zainteresowały firmę Matsushita (dzisiejszy Panasonic), która była właścicielem JVC. W tym samym czasie JVC po cichu pracowało nad formatem VHS, a opublikowane przez Sony informacje zostały wykorzystane do udoskonalenia własnej technologii. Rok później JVC zaproponowało Sony współpracę, w ramach której obie firmy miały wspierać format VHS, Betamax miał pójść w zapomnienie. Sony znalazło się w bardzo trudnej sytuacji – ich własny odtwarzacz nie był jeszcze gotowy, stracili przewagę na czasie. Korporacja była jednak bardzo pewna siebie – kasety Betamax były mniejsze od VHS, jednocześnie oferując lepszą jakość obrazu. Betamax oferował rozdzielczość 270 linii, VHS tylko 240. Sony ostatecznie pozwało JVC wskazując na bardzo duże podobieństwo obu formatów.

Nie przegap
Nie pozwól, by cię inwigilowano – zainwestuj w VPN!
polacy internet
Żyjemy w czasach, w których słowa „prywatność” i „internet” niekoniecznie idą w parze. W Sieci jesteśmy obserwowani cały czas, co oczywiście nie oznacza, że musimy się na to godzić. Są bowiem rozwiązania, które pozwalają ukryć swoją prawdziwą tożsamość w internecie i tym samym utrudnić osobom trzecim podglądanie naszych zachowań. Niewiele osób wie, że kilka lat temu […]
Porównanie nośników – na górze kaseta Betamax, na dole VHS

Ostatecznie oba formaty musiały konkurować ze sobą na rynku. Sony narzuciło jednak wiele ograniczeń. Sprzęt Betamax nie był np. dostępny w wypożyczalniach. Nie mówię tu o wypożyczalniach kaset, a o wypożyczalniach sprzętu AGD i RTV. W tamtych czasach zakup własnego odtwarzacza był bardzo dużym wydatkiem, na który wiele osób nie mogło sobie pozwolić. Sony nie chciało też, aby na ich kasetach były wydawane filmy pornograficzne, nie chcieli być kojarzeni z tą branżą. Takich problemów nie robiło JVC, w efekcie czego VHS upowszechniał się zdecydowanie szybciej od Betamax. Kolejnym problemem były różne wizje przeznaczenia tych formatów. JVC widziało VHS jako format dystrybucji filmów, Sony z kolei promowało nagrywanie programów telewizyjnych i późniejsze odtwarzanie. Doprowadziło to do pozwu przeciwko Sony od wytwórni filmowych. Na czas rozprawy kasety Betamax zniknęły z półek wypożyczalni. Ostatecznie Sony wygrało w sądzie, jednak było to pyrrusowe zwycięstwo – VHS zdominowało rynek. Wytwórnie nie wydawały filmów na kasetach Betamax, sprzedaż odtwarzaczy sięgnęła dna. Sony ostatecznie porzuciło swój format i rozpoczęło produkcję odtwarzaczy VHS. Mimo wszystko próbowano reanimować Betamax. Sony w latach dziewiędziesiątych stworzyło ulepszony format ED-BETA, który oferował rozdzielczość 500 linii. Rynek reporterski zdobyły formaty BETACAM i BETACAM SP.

Elcaset – szpula w kasecie

Porównanie nośników – po lewej kaseta Elcaset, po prawej kaseta magnetofonowa CC

Pod koniec lat 70 na rynku zadebiutował format kaset magnetofonowych Elcaset. Było to wspólne dzieło firm Sony, Matsushita i TEAC. Założenia formatu Elcaset były bardzo proste. Magnetofony szpulowe były dość toporne i skomplikowane w obsłudze, zdobywające popularność kasety kompaktowe oferowały z kolei znacznie gorszy dźwięk od szpulowców. Rozwiązaniem miały być kasety Elcaset, które były około 2x większe od typowych kaset, ale w zamian oferowały dźwięk znacznie lepszej jakości.

W kwestii technologii nie było rewolucji. Wewnątrz kasety umieszczono taśmę o szerokości 1/4″ (6,4 mm), która przesuwała się z prędkością 9,5 cm/s. Dla porównania opracowana przez Philipsa kaseta kompaktowa miała taśmę o szerokości 3,81 mm i prędkość przesuwu 4,76 cm/s. Elcaset ze względu na te różnice oferowało znacznie większe pasmo przenoszenia i dynamikę. To jednak nie wystarczyło, aby zdobyć rynek. Dla przeciętnego użytkownika jakość dźwięku ze zwykłych kaset była wystarczająca. Nie można także zapominać, że kasety magnetofonowe były ciągle rozwijane. Powstawały nowe typy kaset z ulepszonymi taśmami, zadebiutowały systemy redukcji szumu Dolby NR i dbx. Tymczasem kasety Elcaset były nieporęczne, a odtwarzacze bardzo drogie. Format ten początkowo trafił do wąskiego grona audiofilów, którzy też nie byli nim specjalnie zainteresowani. Ostatecznie format Elcaset został porzucony w 1980 roku, a zalegające na magazynach nośniki wyprzedane w Finlandii. Dziś odtwarzacze i kasety Elcaset osiągają bardzo wysokie ceny na aukcjach internetowych.

Zobacz też: 40 lat Walkmana – odtwarzacza, który zmienił świat

Płyta CD, DCC, DAT i MiniDisc – wojna cyfrowego audio

Cofnijmy się do roku 1978 roku. Na rynku audio rządzą opracowane przez Philipsa kasety magnetofonowe, dla wielu jest to szczyt możliwości technologicznych. Tu mała ciekawostka – Philips udostępnił standard kaset CC za darmo, nigdy tak naprawdę nie zarobił na nim. Wracając do tematu – w tym samym czasie Philips i Sony rozpoczynają badania nad możliwością zapisywania danych na dyskach optycznych. Firmy prowadziły oddzielne badania i miały nieco inne założenia, jednak w 1979 roku podpisały porozumienie dotyczące wspólnego formatu, w tym samym roku zaprezentowano pierwszą prototypową płytę CD. Rok później opublikowana została finalna specyfikacja standardu, a w 1982 roku na rynku zadebiutowały pierwsze płyty CD. Co ciekawe, według moich informacji pierwsze odtwarzacze CD zadebiutowały dopiero w 1983 roku. Pierwszy był Sony CDP-101, miesiąc później zadebiutował Philips CD 100. Odtwarzacz Sony miał pewną ciekawą cechę w postaci gniazda do podłączenia dodatkowego akcesorium. Sony prawdopodobnie nie było pewne kierunku rozwoju standardu i dodało wspomniane gniazdo na wszelki wypadek. Nigdy nie zostało ono wykorzystane. Jako ciekawostkę można dodać, że trwałość płyt CD była szacowana na setki lat, głównie z powodu braku mechanicznych elementów sczytujących dane, które dotykałyby nośnika. O dziwo te założenia były realne, ponieważ pierwsze płyty CD wykonywano ze znacznie lepszych materiałów niż dziś.

Format CD znacznie wyprzedzał swoje czasy. Odtwarzacze i nośniki były bardzo drogie, cena miała spaść dopiero za wiele lat, w związku z czym obie firmy zaczęły przygotowywać kolejne formaty. Trudno jest zrozumieć takie podejście, był to czysty kanibalizm, ale widocznie miało to biznesowe uzasadnienie. W 1987 roku Sony zaprezentowało format DAT – Digital Audio Tape. Kasety DAT oferowały taką samą lub nawet lepszą jakość dźwięku niż płyty CD, przy czym jednocześnie możliwe było zapisywanie dźwięku w domowych warunkach bez specjalnych nagrywarek, co było sporym problemem w przypadku CD. Sony widziało format DAT jako następcę kaset magnetofonowych Philipsa. Technicznie był to spory przełom w porównaniu do przestarzałej już technologii od holendrów. Kasety DAT były nieco mniejsze od kaset CC, mieściły do 120 minut nagrania, miały bardzo małą prędkość przesuwu taśmy (8,15 mm/s lub 4,075 mm/s w trybie Long Play) i tak jak wspomniałem oferowały bardzo wysoką jak na tamte czasy jakość dźwięku. Sony wcale nie złamało praw fizyki, a zaadoptowało rozwiązania znane z magnetowidów. Wewnątrz magnetofonów głowice umieszczone były na wirującym bębnie, dzięki czemu udawało się zapisać dźwięk w dobrej jakości na małej powierzchni taśmy. Format był tak doskonały, że szybko pojawiły się problemy ze strony amerykańskich organizacji broniących praw autorskich. Organizacja RIAA wręcz groziła firmom sprzedającym sprzęt DAT, Sony musiało wprowadzić blokady antypirackie. Ostatecznie uniemożliwione było kopiowanie treści z jednej kasety na drugą, przy czym pozostawiono możliwość kopiowania muzyki z np. płyt CD. Nie była to jednak główna przyczyna śmierci formatu DAT. Z powodów technicznych trafił on na rynek dopiero w 1989 roku, do tego czasu kurs dolara względem jena japońskiego mocno spadł i cena magnetowidów okazała się zbyt wysoka dla przeciętnego użytkownika. Sony musiało przenieść DAT do odbiorców potrzebujących rozwiązań profesjonalnych i pomyśleć nad czymś innym.

Swojego następcę kasety magnetofonowej przygotował także jej autor – Philips. W 1990 roku korporacja z Eindhoven (dzisiejsza siedziba znajduje się w Amsterdamie) zapowiedziała format DCC – Digital Compact Cassette. Rok później poinformowano, że do prac dołączyła także Matsushita, a w 1992 roku kasety i magnetofony trafiły do sprzedaży. Choć założenia były podobne do tych z DAT, tak wykonanie kompletnie inne. Po pierwsze dźwięk był zapisywany po kompresji PASC, co wiązało się z pogorszeniem jego jakości. Tu mała ciekawostka – kompresja PASC powstała podczas prac nad standardem DAB, w którym Philips oczywiście też brał udział. Kompresja była koniecznością w celu zmieszczenia danych na taśmie bez zwiększania szybkości jej przesuwu. Inny był sposób zapisu danych – głowica była nieruchoma (z wyjątkiem obrotu wymaganego przez mechanizm auto reversu) i zapisywała 8 ścieżek danych na jednej połowie taśmy. To wystarczyło do zmieszczenia danych audio i dodatkowych danych cyfrowych w postaci np. nazwy utworu. Ponad to magnetofony DCC były wstecznie kompatybilne ze starszymi kasetami kompaktowymi. Philips był w tamtym czasie potężną korporacją, od której zależnych było wiele innych, znanych firm. Spowodowało to wysyp kompatybilnych urządzeń, wymienić można nagrywarki (z czego jedna umożliwiała podłączenie do komputera) czy radia samochodowe. Format ten nie zdobył jednak rynku, akceptowalną popularnością cieszył się tylko w ojczyźnie Philipsa – Holandii. Ostatecznie Philips w 1996 roku uśmiercił format DCC, nie był on w stanie konkurować z nowym wynalazkiem Sony oraz zdobywającymi popularność płytami CD.

Tutaj dochodzimy do ostatniej próby w wykonaniu Sony. W 1992 roku, niemal równocześnie z DCC zadebiutował format, o którym niektórzy mogli już usłyszeć – MiniDisc. Format ten wykorzystywał dyski magneto-optyczne przypominające nieco płyty CD, jednak były od nich znacznie mniejsze. Początki MiniDisc były dla Sony prawdziwą katastrofą. Wykorzystana do zapisu dźwięku kompresja ATRAC nie sprawdziła się i format przegrywał z DCC. Niewielkie było także zainteresowanie konsumentów, szczególnie że wielu producentów stawiało wszystko na DCC. Z czasem sytuacja zaczęła się poprawiać, szczególnie po upadku DCC. Sony poprawiło swój standard, wprowadzono nowsze wersje kompresji ATRAC, dzięki czemu odtwarzacze grały coraz lepiej. Pomogła także marka Walkman, pod którą Sony wydawało również odtwarzacze kompatybilne z MiniDisc. Szybko pojawił się jednak poważny konkurent, który swoją drogą Sony samo stworzyło – płyty CD. Sony i Philips zakładali, że nośniki i odtwarzacze CD przez wiele lat będą zbyt drogie dla przeciętnego konsumenta. Nikt nie spodziewał się, że w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych cena płyt CD mocno spadnie i będzie nawet niższa od nośników MD. W tym momencie stało się jasne, że MiniDisk nic już nie osiągnie. Mało tego zaczęły pojawiać się pierwsze odtwarzacze MP3, wymienić można choćby legendarnego Diamond Rio z 1998 roku i pierwszego iPoda z 2001 roku. Sony mimo wszystko wspierało ten format do 2011 roku, poprawiając np. kompresję. Sprzedaży odtwarzaczy zakończono dopiero w marcu 2013 roku, Sony zadeklarowało jednak, że nadal będzie serwisować sprzedany sprzęt oraz sprzedawać czyste nośniki MD.

HD-DVD kontra Blu-ray – pyrrusowe zwycięstwo

Czas na ostatnią głośną wojnę formatów. Cofnijmy się do lat 90. Coraz częściej mówiło się o popularyzacji wideo wysokiej rozdzielczości w domach. W 1995 roku zadebiutował format DVD, który był wspólnym dziełem firm Sony, Panasonic, Toshiba, Samsung i Philips. W tym samym czasie został wynaleziony przez Shujiego Nakamurę niebieski laser półprzewodnikowy. Szybko pojawiły się firmy zainteresowane jego komercyjnym zastosowaniem. Temat nabrał tempa w 2002 roku, kiedy to Sony przy współpracy z Philipsem i Pioneerem zaczęło prace nad eksperymentalnym nośnikiem danych wykorzystującym niebieski laser. Projekt został zgłoszony do organizacji DVD Forum, która nie do końca była nim zachwycona. Szczególnie mocno atakowali go przedstawiciele Toshiby, głównie ze względu na wysokie koszty. Jednocześnie Toshiba przy współpracy z firmą NEC zaczęła prace nad własnym formatem Advanced Optical Disc, który został później przemianowany na HD-DVD.

Zaczęła powoli rozkręcać się wojna formatów, której jeszcze próbowano uniknąć. W 2003 roku powstała pierwsza nagrywarka Blu-ray, jednak nie było to raczej urządzenie komercyjne. W 2005 roku rozpoczęły się negocjacje, których celem było osiągnięcie porozumienia pomiędzy Sony i Toshibą. Nic z nich nie wyszło, nie udało się nawet postawić na podobne technologie np. treści interaktywnych na płytach wideo. Sony chciało wykorzystać technologię opartą o Javę, podczas gdy Toshiba stawiała na technologię HDi od Microsoftu. Ostatecznie Sony nawiązało współpracę Sun Microsystems (twórcą Javy), co spotkało się z krytyką samego Billa Gatesa. Środowisko korporacji coraz bardziej się dzieliło. Po stronie Sony był między innymi Pioneer, LG, Philips, Samsung, Thomson i HP, za Toshibą opowiadały się korporacje takie jak Sanyo, Microsoft i Intel.

Ostatecznie 18 kwietnia 2006 roku na rynku zadebiutowały pierwsze odtwarzacze HD-DVD i filmy wydane na kompatybilne nośniki. Premiera Blu-ray odbyła się 20 czerwca 2006 roku. Wojna nie była jeszcze przesądzona, mimo że format HD-DVD miał znacznie niższą pojemność. Po obu stronach znajdowało się wiele wytwórni filmowych, Microsoft wykorzystał HD-DVD w swojej konsoli Xbox. Decydującym momentem były jednak targi CES 2008 w Las Vegas. Na chwilę przed konferencją prasową Toshiby ze wsparcia dla HD-DVD wycofało się studio Warner Bros. Nie było już sensu chwalić się sukcesami, konferencja została odwołana. Ludzie z Toshiby byli świadomi tego w jak beznadziejnej sytuacji się znaleźli, jednak podjęto jeszcze próby walki. Odtwarzacze HD-DVD były wyprzedawane za bezcen, jednak nawet to nie było w stanie zmienić nieuchronnej śmierci formatu. Nieco ponad miesiąc później Toshiba uśmierciła HD-DVD. Dla Sony był to ogromny sukces, jednak nikt nie przewidział w którą stronę pójdzie rynek. Zaczęły debiutować platformy VOD, pojawiły się platformy gamingowe pokroju Steama oraz dyski w chmurze. Pomijam fakt, że już w momencie premiery tego formatu całkiem popularne były pendrive’y. Nagle okazało się, że Blu-ray także nie jest nikomu potrzebny. Dziś powinniśmy oczekiwać następcy tego formatu, jednak do takiej sytuacji nie dojdzie, dyski optyczne są już skończone.

Zobacz też: Rośnie popularność kaset, wkrótce zaleją nas tanie, chińskie magnetofony

Sony walczy do dziś

Nie opisałem wszystkich wojen prowadzonych przez Sony. Zająłem się głównie sprzętem audio-wideo, podczas gdy Sony długo walczyło także np. na rynku konsol i telefonów. Firma ta opracowała mnóstwo własnych technologii, dla przykładu w przeszłości bardzo promowano telewizory z kineskopami Trinitron. Dziś jestem skłonny stwierdzić, że ze stare Sony tak naprawdę niewiele już zostało. Podobnie zresztą jak z Philipsa i wielu innych firm, o których miałem okazję wspomnieć. Pozostaje zadać sobie pytanie co się stało, że korporacje tworzące dawniej przełomowe standardy dziś pozostają w cieniu.






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x