Bezramkowe telefony to początek — oby — czegoś wielkiego!

Jędrzej Markiewicz Artykuły 2020-01-08

Tak naprawdę bezramkowe telefony z powodzeniem zdobywają zainteresowanie klientów od przynajmniej dwóch lat. Wraz z premierą Iphone’a X zainteresowanie tego typu sprzętem zdecydowanie wzrosło. Od tamtej pory każdy producent starał się posiadać w swojej ofercie chociaż jeden model, który swoją konstrukcją udowadniałby możliwości produkcyjne firmy. Cel był jeden: jak najwięcej powierzchni dotykowej.

Uczciwie trzeba zaznaczyć, że chociaż to nie Apple jest tutaj prekursorem takiej technologii, to jednak w dużej mierze za ich zasługą spopularyzowała się idea chowania wszystkiego pod wyświetlaczem. Tak powstał notch, wycięcie na aparat — jedyne, którego w tamtym czasie nie udało się schować. Jak jednak słusznie przewidywali ludzie, był to jedynie półśrodek w drodze do całkowicie bezramkowych smartfonów. A jesteśmy właściwie w przededniu ich wprowadzenia na rynek. Co dzięki nim się zmieni i czy na lepsze? Osobiście mam nadzieję, że zmieni się bardzo dużo i bezramkowe telefony otworzą drogę do innowacji, których najbardziej pożądam i oczekuję.

„Bezramkowe telefony zabijają różnorodność i pomysłowość”

bezramkowe telefony takie same?

W Internecie panuje przekonanie, że obserwujemy właśnie czasy, w których każdy telefon będzie wyglądać tak samo. Również moi koledzy z redakcji w swoich tekstach wysnuwają obawy przed brakiem różnorodności wśród oferty różnych producentów. Co jednak mnie osobiście dziwi, to przedstawienie tego procesu w negatywnym świetle z pewną dozą nostalgii. Oczywiście wielu z nas pamięta czasy świetności Nokii, Motoroli, Sony Ericssona czy nawet Sagema i LG, gdzie każdy kolejny model wyglądał inaczej. Wyróżniał się w zdecydowanym stopniu swoją oryginalnością i pomysłowością na wygląd urządzenia.

Zobacz też: Za kilka lat smartfony najprawdopodobniej będą nudne do bólu – przynajmniej z wyglądu

Te czasy jednak minęły bezpowrotnie — a rozwiązania wtedy stosowane wynikały z pewnej ułomności technologicznej. W tamtym okresie o innowacyjność i świeżość pomysłu było o wiele łatwiej. Technologia urządzeń mobilnych dopiero raczkowała i różni producenci posiadali własne patenty oraz rozwiązania. Na całe szczęście (a nie jak niektórzy twierdzą — niestety), dziś większość firm posiada podobny zakres możliwości. Podobny, to znaczy, najwyższy. Wielu producentów musi rywalizować ze sobą, posiadając te same lub bardzo podobne materiały. Nie wynika to jednak ze złej woli twórców, a jedynie z postępu technologicznego i łatwości dostępu do patentów. Dużą rolę w tym procesie odegrały Chiny, co większość uznaje za wadę. Nie zapominajmy jednak, że to dzięki nim telefony w dużej mierze staniały, a technologia stała się bardziej powszechna i dostępna (choć to daleko idące uproszczenie, którego jestem świadomy).

Co zatem oznaczają dla nas bezramkowe telefony?

telefony bezramkowe xiaomi

Jeżeli producentom faktycznie uda się wkrótce dojść do etapu smartfonów, w których całą przestrzeń zajmuje wyświetlacz, konsekwencji tego postępu będzie na pewno parę. Przede wszystkim to dowód postępu wyświetlaczy dotykowych. Do tej pory ekrany LCD były piętą achillesową wszelkich zmian technologicznych. Dziś dzięki stopniowemu zastępowaniu krzemu innymi materiałami (np. Grafenem), powierzchnia wyświetlaczy staję się bardziej odporna, elastyczna i przeźroczysta. A to z kolei pozytywnie może wpłynąć na wiele czynników przyszłej elektroniki.

Zobacz też: Koniec polskiego snu o technologii grafenowej — Grafen w 2019 roku

Bezramkowe telefony to także stosunkowo poważny argument przeciwko zbyt dużym, nieporadnym smartfonom. Naturalnie wielu użytkowników telefonów chciałoby mieć jak największy ekran, z jak największą powierzchnią roboczą. Barierą jednak zawsze pozostanie poręczność, która w dużej mierze zależy od rozmiarów dłoni. W przypadku bezramkowych telefonów jestem skłonny wysnuć tezę, że wkrótce każdy będzie mógł posiadać telefon o rozmiarze do 6 cali. Dla wielu użytkowników telefony powyżej 5 cali (+ naturalnie wielkość obudowy, która zwiększa znacznie rozmiary) to już całkiem spore „kloce”. Problem przestaje istnieć, gdy wyświetlacz będzie zajmować całą powierzchnię urządzenia.

Naturalną konsekwencją bezramkowców będzie także z pewnością krok w kierunku braku jakichkolwiek złączy. Począwszy od braku wejść typu minijack (który już daje się we znaki), a skończywszy na braku gniazda do kablowego przesyłu danych i ładowania telefonu. Chociaż w tym przypadku z pewnością przez długi jeszcze czas producenci będą proponować zarówno wersję z gniazdami, jak i bez nich.

Co będzie potem? – czyli na czym skupią się producenci po osiągnięciu ery bezramkowych telefonów

To pytanie otwiera najszersze pole do dyskusji i do futurystycznych rozważań. Chociaż słowo „futurystyczne” prawdopodobnie straci na znaczeniu, bo większość urządzeń, które potrafimy sobie wyobrazić, może stać się faktem w przeciągu kilku(nastu?) najbliższych lat. Od czasu wypuszczenia na rynek pierwszych telefonów dotykowych, tempo rozwoju gigantycznie przyspiesza. Wydaje się jednak, że przynajmniej kilka najbliższych kroków jesteśmy w stanie przewidzieć. W moim przypadku — z dużą dozą optymizmu.

Akumulatory

grafen-smartfony-akumulator

Podczas podsumowania roku 2019 Łukasz wypowiedział życzenie, które od wielu lat jest na ustach wszystkich zainteresowanych technologiami mobilnymi. „Żeby technologia wreszcie dotarła także do akumulatorów!”. Mam wrażenie, że do tej pory nie było jednak na to zwyczajnie czasu. Innowacje technologiczne widzialne gołym okiem sprzedają się o wiele lepiej niż te nieco bardziej ukryte. Jeśli wszystkie topowe smartfony dojdą do pułapu gładkiej powierzchni ekranowej z przodu — i niczego więcej — producenci będą zmuszeni przerzucić się na technologię wewnętrzną. Wiadomo, że na pewno nie skończą się eksperymenty z kolejnymi aparatami na pleckach urządzenia. Jestem w stanie się założyć, że to nie jedyne cuda, jakie będą wprowadzane na tyły telefonu i to od tej pory tamta powierzchnia także stanie się tą „do zagospodarowania”.

Po cichu jednak liczę, że wyścigi zbrojne wśród producentów smartfonów przeniosą się na podzespoły. Wytrzymalsze (elastyczne?), super szybko ładujące akumulatory to na pewno jeden z wątków, który mógłby w przyszłości dominować. Już teraz, głównie w przemyśle chińskim, opracowuje się patenty hiperładowania telefonu w mniej niż pół godziny.

Powszechne ładowanie indukcyjne

bezprzewodowe ładowanie

Czy tego chcemy czy nie, prawdopodobnie technologia wkrótce pozwoli całkowicie zastąpić USB-C ładowaniem bezprzewodowym. To też ściśle może wiązać się z polepszeniem technologii akumulatorów. Biorąc pod uwagę świat zmierzający w kierunki sieci 5G i Internetu Rzeczy, nie powinno nas aż tak bardzo boleć wycofanie też przesyłu danych po kablu. Jeżeli już dziś dyski chmurowe starają się zachęcać nas do zapisywania wszystkich danych właśnie tam, brak dowodów na to, że ten proces w pewnym momencie ustanie. Sprzężenie wszystkich urządzeń codziennego użytku z telefonem za pomocą Sieci zupełnie pozbawi nas konieczności sięgania po kabel USB.

Sam co prawda nie wyobrażam sobie jeszcze przejścia na telefon totalnie odcięty od okablowania, jestem jednak gotowy stopniowo się od tego przyzwyczajać. Tym bardziej, jeżeli będzie za tym szło stałe zwiększanie przepustowości Sieci i ultra szybkie ładowanie, także poza domem. Swoją drogą — miasta dopiero zwiększają liczbę darmowych stacji ładujących USB. Spotka je niemałe rozczarowanie jeżeli w przeciągu najbliższych lat będą musieli się przestawić na ładowarki indukcyjne. 😉

Nowe funkcje ekranów dotykowych

OmniVison 48 Mpix

Wielu moich redakcyjnych kolegów spisuje innowacyjność przedniego wyglądu telefonu na straty. Chociaż to prawda, że na pierwszy rzut oka większość przyszłych telefonów może wyglądać tak samo, otwiera to niesamowite możliwości dla ich wyglądu po włączeniu ekranu. Skoro już teraz plany koncepcyjne pozwalają ukryć aparat pod wyświetlaczem, z pewnością producenci wykorzystają tę cechę także do identyfikacji. O ile LED-owe logo firmy ukryte pod ekranem może wyglądać nieco zbyt tandetnie i cyberpunkowo, o tyle jestem pewien, że każdy producent znajdzie sposób na inną, ciekawą identyfikację swojego sprzętu. A jeżeli pomyśli nieco szerzej, może wzbogacić wyświetlacz o wiele innych, przydatnych funkcji.

Profesor Scottem Hudsonem wraz z Chrisem Harrisonem oraz Julią Schwartz pracowali swego czasu nad technologią TapSense. Według ich koncepcji smartfony przyszłości miałyby wykrywać różne rodzaje dotyku. Dziś niektóre smartfony posiadają rozpoznawanie siły nacisku. TapSense miałby jednak oprócz tego rozróżniać typ nacisku — na przykład opuszką konkretnego palca, jego boczną częścią, paznokciem. Myślę, że innowacyjność i różnorodność z wyglądu telefonu „na pierwszy rzut oka” przeniesie się do jego wnętrza i tego co wyświetla na ekranie.

Z całą jednak pewnością nie uważam, że ten pozorny „brak różnorodności” w jakikolwiek sposób zaszkodzi nam, odbiorcom. Jestem w stanie się założyć, że za jakiś czas pokochamy telefony bezramkowe. Będziemy czerpać pełnymi garściami z ich nowych funkcjonalności. A oprócz tego wreszcie zobaczymy faktyczny wyścig technologiczny. Taki nie na wygląd smartfona i obecność notcha lub jego brak. Tylko wyścig na jak najlepszą optymalizację urządzenia i jego nowoczesne funkcje. Oby tak było.






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x