Nie każda innowacja jest skazana na sukces. Czasem ogromny i obiecujący projekt okazuje się największą klęską w historii danej firmy. W poprzedniej części omówiłem problemy Snapdragona 810 i Windows Phone’a, dziś chciałbym zająć się kolejnymi tematami.

Ubuntu Touch – klęska genialnej idei

Był taki moment, w którym twórcy Ubuntu chcieli zrobić z tego systemu coś, co będzie mogło konkurować z gigantami tej branży. Wszystko zaczęło się w 2011 roku, kiedy światło dzienne ujrzało Ubuntu 11.04 z autorskim środowiskiem graficznym Unity 7. Pomijam już, że Unity było mocno niedopracowane i niestabilne. Canonical miał ogromne plany co do swojego systemu. Trwały prace nad nowoczesnym Unity 8, dzięki któremu system miał podbić nie tylko komputery, ale także smartfony i tablety. Miało to być środowisko uniwersalne, coś w stylu windowsowych kafelków, ale bardziej przemyślane. Poza tym pracowano nad własnym serwerem grafiki Mir oraz trybem Convergence, dzięki czemu telefon podłączony do monitora miał zamieniać się w komputer. Krótko mówiąc Canonical chciał stworzyć nowoczesny system i zaoferować to samo, nad czym pracował Microsoft.

Początki były obiecujące. Canonical wydał Ubuntu Touch, pojawili się partnerzy, którzy wydali telefony z tym systemem. Na rynku zadebiutował BQ Aquaris E4.5 Ubuntu Edition oraz Meizu MX4 Ubuntu Edition. Istniały także porty dla innych urządzeń. System miał nowoczesny interfejs, plusem były także niskie wymagania sprzętowe, do działania wystarczało zaledwie 512 MB RAM. Nie zmieniło to jednak faktu, że zainteresowanie Ubuntu Touch było bardzo niskie.

Canonical stale przekładał wydanie finalnej wersji Unity 8 dla komputerów. Problemem był serwer Mir, w 2013 roku Intel wycofał swoje wsparcie dla tego projektu. Oznaczało to, że Canonical musiałby sam pisać sterowniki dla GPU tej firmy, co było ogromnym problemem. Ostatecznie w 2018 roku założyciel Canonical – Mark Shuttleworth oficjalnie poinformował o uśmierceniu tych projektów. Przyznał on, że liczył na zainteresowanie społeczności, jednak jego walka z zamkniętymi rozwiązaniami spełzła na niczym. Nie było innego wyjścia, Canonical ma ogromne problemy finansowe, nie mogli pozwolić sobie na kontynuowanie projektu dla samej idei. Jednocześnie oznaczało to ogromne zwolnienia wewnątrz firmy, pracę straciła połowa programistów zajmujących się Unity 8.

Porażka Unity 8 i Ubuntu Touch jest dość przykra, ponieważ to właśnie w tym systemie po raz pierwszy pokazano coś, co znamy pod postacią Windows Continuum i Samsung Dex. Canonical pokazał świetny, innowacyjny produkt, który miał przed sobą przyszłość. Nie zmieniło to jednak faktu, że mała firma nie była w stanie konkurować z gigantami w postaci Microsoftu i Google. Od czasu tej porażki Canonical nie zajmuje się już tak ambitnymi projektami. Ubuntu wróciło do środowiska graficznego GNOME z nakładką imitującą Unity 7, system jest tylko utrzymywany w obecnej formie, bez większych planów na przyszłość. Tak właśnie umarła ostatnia nadzieja na przełamanie monopolu amerykańskich korporacji.

Gadu-Gadu

gg logo gadu gadu

Polski komunikator Gadu-Gadu to przykład tego, jak nisko może upaść usługa znana wszystkim użytkownikom polskiego internetu z początku wieku. Jeszcze 10 lat temu GG uważane było za lidera polskiego rynku. Poza samym komunikatorem, z którego korzystało 6-7 milionów użytkowników spółka miała w ofercie serwis społecznościowy Blip, radio internetowe Open.fm i sieć komórkową GaduAIR. Z czasem popularność zaczęła spadać, a kolejni właściciele jedynie dobijali komunikator. Zaczęło się okrajanie komunikatora ze wszystkiego, co trzymało przy nim użytkowników. Szybko zamknięty został portal Blip, radio Open.fm zostało sprzedane grupie Wirtualna Polska. Z komunikatora wyparowała poczta, dysk i rozmowy głosowe. Nagle okazało się, że GG nie ma szans na pozyskanie nowych użytkowników i zatrzymanie starych, dlatego dodano funkcję losowania rozmówców. W zasadzie to wszystko, komunikator został pozostawiony sam sobie. Rok temu wybuchła afera, okazało się że na GG ukrywają się pedofile.

Zobacz też: #poGGadajmy – Gadu Gadu po raz kolejny chce się stać potęgą

O komunikatorze, który kiedyś znał każdy dziś można powiedzieć tylko tyle, że działa. Co prawda jakiś czas temu ponownie zmienił się właściciel i rzekomo komunikator ma jakiś potencjał. Zobaczymy co z tego wyjdzie, jednak póki co ostatnia dekada była dla GG prawdziwym dramatem. Czy komunikator można było uratować? Tak, jak najbardziej. GG było w swoim czasie nie tylko komunikatorem, ale całym ekosystemem. Ktoś przywiązał się do komunikatora, ktoś inny do poczty, ktoś jeszcze inny do dysku. Ci użytkownicy choć nie koniecznie korzystali z komunikatora, to byli cały czas dostępni w sieci ze względu na dodatkowe usługi. Uśmiercenie ekosystemu GG było główną przyczyną utraty większość użytkowników. Dziś nie widzę już żadnych szans dla GG, komunikator raczej nigdy nie odbuduje dawnej bazy użytkowników.

Wkrótce kolejna część, w której opiszę inne nieudane projekty firm z branży technologicznej

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Adrian Celej

Fan nowych technologii, Androida i Linuksa. W wolnych chwilach także elektronik-amator.