Nie każda innowacja jest skazana na sukces. Czasem ogromny i obiecujący projekt okazuje się największą klęską w historii danej firmy. Jako, że zbliża się koniec roku postanowiłem zebrać największe technologiczne porażki z minionej dekady.

Qualcomm Snapdragon 810 MSM8994

Na zasłużonym pierwszym miejscu znalazł się topowy procesor Qualcomma – Snapdragon 810. Układ ten zadebiutował w kwietniu 2014 roku jako następca Snapdragona 808. Został on zbudowany z 8 rdzeni w architekturze big.LITTLE w postaci czterech Cortexów A53 i czterech Cortexów A57. Układ został wykonany w procesie litograficznym 20 nm, wyposażono go także w modem Qualcomm Snapdragon X10 LTE mogący zaoferować pobieranie danych z prędkością teoretyczną do 450 Mbps.

Dlaczego Qualcomm Snapdragon 810 jest według mnie największą porażką minionej dekady? Głównie dlatego, że zniszczył prawie całą generację smartfonów. Problem ze Snapdragonem 810 był taki, że bardzo mocno się nagrzewał. Ciepło wydzielane przez ten układ było nie do zaakceptowania dla użytkowników, szczególnie że telefony w przypadku przegrzania często drastycznie obniżały taktowanie i ubijały aktywnie działające aplikacje. Po premierze pierwszych telefonów napędzanych tym procesorem wybuchła gigantyczna afera. Qualcomm bronił się twierdząc, że wydał nowszą wersję procesora, której ten problem nie dotyczy. W odpowiedzi jeden z pracowników HTC oskarżył Qualcomma o kłamstwo, ponieważ wspomniana nowsza wersja układu trafiła do HTC One M9. LG ogłosiło publicznie, że według ich opinii Snapdragon 810 przegrzewa się i w swoim LG G4 zamontowali starszego Snapdragona 808. Samsung z kolei postawił wszystko na własnego Exynosa i całkowicie zrezygnował z układów konkurencji w Galaxy S6, dzięki czemu jako jedyny wyszedł zwycięsko z tego problemu.

Qualcomm ostatecznie przyznał się do winy. Amerykańska korporacja zapowiedziała odejście od architektury big.LITTLE i rdzeni Cortex, w zamian zapowiedziano debiut autorskich rdzeni Kryo. Qulacomm bez wątpienia wyciągnął wnioski z porażki układu Snapdragon 810 – nowsze procesory nie miały większych problemów z przegrzewaniem, firma do dziś rozwija własne rdzenie Kryo.

Zobacz też: Operatorzy ostrzegają użytkowników przed Snapdragonem 810 oferując m.in. Sony Xperię Z4

Windows Phone – ze szczytu na dno

Microsoft w swoim czasie był pionierem na rynku mobilnym. System Windows Mobile może nie zdobył ogromnej popularności, jednak na swoim podwórku tzw. PDA był najpopularniejszy i oferował prawdopodobnie największe możliwości. Oprogramowanie to było rozwijane od 2000 roku i zdawało się mieć ugruntowaną pozycję. Pierwszym poważnym zagrożeniem była premiera pierwszego iPhone’a, a następnie Androida. O ile iPhone nie był jeszcze poważnym konkurentem, ponieważ zdobywał on własny rynek złożony z nowych użytkowników, tak w przypadku Androida sytuacja wyglądała kompletnie inaczej. Oba systemy miały bardzo zbliżone możliwości, przy czym Windows Mobile miał interfejs stworzony pod archaiczne, rezystancyjne ekrany dotykowe i gorszą wielozadaniowość, a Android był po prostu brzydki. Pomijam już, że fani WM gardzili Androidem. Microsoft w tym momencie mógł uratować własny system, wystarczało go unowocześnić modyfikując interfejs i automatyzując wielozadaniowość. HTC na własną rękę pokazało, że Windows Mobile może być nowoczesny implementując nakładkę HTC Sense w HTC HD2. Efekt był piorunujący, Windows Mobile z nakładką Sense nawet dziś wygląda współcześnie.

Tak się jednak nie stało. Microsoft stworzył system Windows Phone 7, a użytkowników Windows Mobile zostawił bez żadnej aktualizacji tłumacząc się wymaganiami sprzętowymi. Niewiele by to zmieniło, ponieważ fani Windows Mobile uciekli głównie do Androida. Windows Phone 7 był całkowitym zaprzeczeniem swojego poprzednika – system był do bólu prosty, okrojony z funkcjonalności oraz wielozadaniowości. W zasadzie system ten nigdy nie powinien powstać, ponieważ Microsoft był świadomy tego, że wkrótce trzeba będzie go całkowicie przebudować, co wiązało się ze zmianą API. Trochę ponad 2 lata po premierze WP7 zadebiutował Windows Phone 8. Ponownie użytkownicy starszego systemu zostali na lodzie ze względu na wymagania sprzętowe. Nowy system nie różnił się niczym poza zmianą wspomnianego API, nieco mniej ograniczoną wielozadaniowością i paroma dodatkowymi funkcjami. Pod maską zmiany były większe, wykorzystano choćby znacznie nowocześniejsze jądro Windows NT zamiast Windows CE. Nie zmieniło to tego, że nadal był to system niekonkurencyjny. Fani zachwalali jego płynność, co było spowodowane powolnymi animacjami ukrywającymi niedociągnięcia. Microsoft ze swoim systemem chciał celować w górną półkę, podczas gdy sprzedawały się tylko budżetowe smartfony. Mało tego większość użytkowników to fani Nokii, którzy kupiliby każdy telefon od tego konkretnego producenta. Wszystko zaczęło się sypać, gdy producenci telefonów z Androidem zaczęli kłaść coraz większy nacisk na optymalizację systemu. Powoli zaczął sypać się jedyny filar Windowsa.

Zobacz też: Ostateczny czas na zmianę Windows Mobile – Microsoft kończy wsparcie

windows phone koniec

Ostatnim gwoździem do trumny była zapowiedź Windowsa 10 Mobile. Microsoft obiecywał aktualizację dla wszystkich telefonów, obsługę aplikacji z Androida, tryb Continuum i ogromne zmiany w funkcjonalności. Fani mobilnych okienek czekali na wywiązanie się z tych obietnic przez rok. Microsoft dopiero w momencie wydania systemu Windows 10 Mobile poinformował, że zaledwie połowa telefonów otrzyma obiecaną aktualizację, wycofano się także z portowania androidowych aplikacji. W tym momencie społeczność w zasadzie zamarła. Wyparowali fani systemu, sprzedaż telefonów poszybowała w dół, Windows nikogo już nie obchodził. Cała ta historia pokazuje, że Microsoft nie potrafi już być konkurencyjny na współczesnym rynku. Firma ta broni jedynie swoich dokonań sprzed lat, o ile na drodze nie pojawi się duży gracz. Windows Mobile mógłby do dziś z powodzeniem konkurować na rynku. Wystarczało dodać to, czego chcieli użytkownicy, zamiast wywracać system do góry nogami w myśl własnej wizji. Mobilny Windows kosztował według szacunków nawet kilkanaście miliardów dolarów wliczając w koszty zakup działu mobilnego Nokii. Te pieniądze zostały wyrzucone w błoto, ponieważ cały system został zniszczony przez złe zarządzanie. Dziś mobilny Windows już nie istnieje, Microsoft powoli zamyka wsparcie techniczne kończąc tym samym swoją rewolucję na rynku mobilnym.

Wkrótce kolejna część, w której opiszę inne porażki z branży technologicznej, niekoniecznie związane z rynkiem mobilnym.

Adrian Celej

Fan nowych technologii, Androida i Linuksa. W wolnych chwilach także elektronik-amator.