Windows 10 to naprawdę dobry system, który może stanąć w szranki z rewelacyjnym, jak na tamte czasy Windowsem 7. Zaletą dziesiątki są z pewnością darmowe aktualizacje. Niestety ich minusem jest fakt, że Microsoft nie radzi sobie ostatnio z naprawą błędów. Ba, nowe update’y wprowadzają kolejne bugi. Firma spotkała się z falą krytyki i wzięła sobie „do serca” uwagi użytkowników. Aktualizacja 1909 z listopada to chyba pierwsza łatka, która nie zawiera większych błędów.

Microsoft znowu zmusza do aktualizacji Windows 10

Aktualizacje Windows 10 20H1

Microsoft rozpoczął proces aktualizacji tych systemów, które nadal działają na wersji Windows 10 z października 2018 r. Te platformy zostaną automatycznie zaktualizowane do wersji 1909 z listopada 2019 r. To samo stało się już z tymi, którzy pracowali na buildzie z kwietnia 2018 r. Wspomniany wyżej program wymuszonej aktualizacji rozpoczął się w lipcu (inicjowanie automatycznych aktualizacji do aktualizacji z maja 2019 r., która oczywiście była wówczas najnowszą wersją systemu Windows 10).

Microsoft po raz kolejny skutecznie zastosował przymus. Powodem tego jest bezpieczeństwo. Data zakończenia wsparcia danej aktualizacji jest na horyzoncie. W związku z tym użytkownicy muszą dokonać update’u lub utracić dostęp do ważnych poprawek bezpieczeństwa.

Zobacz także: Aplikacje Fluent Design są piękne i funkcjonalne. Warto je mieć na smartfonie

Ramy czasowe wymuszonej aktualizacji

Jednak ramy czasowe, w których Microsoft wypycha te obowiązkowe aktualizacje, wyprzedzają znacznie to, co początkowo ogłosiła firma. Oficjalne stanowisko pozostaje takie, że proces wdrażania rozpocznie się „kilka miesięcy przed końcem usługi, aby zapewnić odpowiedni czas na bezproblemowy proces aktualizacji”. Jest to dość zrozumiałe, ale koniec terminu wsparcia dla aktualizacji z października 2018 r. upływa 12 maja 2020 r., więc w rzeczywistości użytkownicy mają jeszcze pięć miesięcy.

Windows 10 1909 update

Jak donosi ZDNet, Microsoft twierdzi, że „powoli rozpocznie etapowy proces”, więc prawdopodobnie nie wszyscy staną przed szansą aktualizacji w jednej chwili. Jednak za kilka miesięcy prawdopodobnie będziemy świadkami tego samego scenariusza, co w przypadku aktualizacji z maja 2019 r. Wtedy nagle zaczęła się masowa adaptacja tej wersji, prawie wszystkie pochodziły od użytkowników, którzy zostali zmuszeni do jej przeprowadzenia.

W ostatnich statystykach AdDuplex widzieliśmy, jakie wersje systemu Windows 10 są najpopularniejsze. Okazuje się, że około 25% użytkowników pozostaje przy aktualizacji z października 2018 r, która była wyjątkowo problemowa.

Microsoft zmuszał do aktualizacji nie raz – przykłady

To nie jedyna taka sytuacja, kiedy Microsoft próbuje zmusić użytkowników do aktualizacji systemu. Pierwszym przykładem jest ten wspomniany wyżej, kiedy pracujący na aktualizacji z kwietnia 2018 roku dostali update z maja 2019. Innym przykładem jest automatyczne aktualizowanie Windowsa 10 do Spring Creators Update, o czym pisałem półtora roku temu. Ponadto gigant stara się zmusić klientów do porzucenia Windows 7 na rzecz „dziesiątki”. Microsoft zakończy wsparcie dla „siódemki” już w styczniu 2020 roku.

Czy takie działania firmy powinny dziwić? Mnie nie szokują. Microsoft powinien dbać o bezpieczeństwo swojego systemu na komputerach użytkowników. Tylko najnowsze wersje oprogramowania są wstanie zapewnić nam zdecydowanie większą ochronę przed malware i cyberatakami. Ponadto najnowsze buildy zawierają szereg nowych i poprawionych funkcji. Warto aktualizować na bieżąco swojego Windowsa.

Źródło: techradar

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Adam Lulek

Doktor nauk ekonomicznych w dyscyplinie finanse, wykładowca, maniak GPW, gier strategicznych, smartfonów i nowych technologii. Sympatyk kolejnictwa i muzyki elektronicznej.