Co się stało z Google? Kiedyś kochane za Androida, dzisiaj znienawidzone

mm Adam Lulek Artykuły 2019-12-02

Mam wrażenie, że Google jest dzisiaj zupełnie inną firmą niż kiedyś. W 2013 roku Larry Page powiedział:

„My jako Google i jako rynkowi programiści mamy tylko jeden procent tego, co jest możliwe. I prawdopodobnie jeszcze mniej. I pomimo szybszych zmian, jakie dokonujemy w branży, nadal poruszamy się powoli, w stosunku do możliwości, jakie mamy”

– stwierdził Page.

Były to czasy, w których ludzie patrzyli na Google jak w obrazek, który może zmienić przyszłość na lepsze. Obecnie, reputacja giganta wśród opinii publicznej jest pełna podejrzeń i wrogości. W 2013 roku spółka uważała, że porusza się zbyt wolno, teraz świat sądzi, że gigant działa już zbyt szybko, co rodzi obawy i problemy.

Google zbiera za dużo danych

We wtorek WSJ opublikował raport na temat projektu Nightingale, umowy między Google a Ascension, jednym z największych dostawców opieki zdrowotnej w USA, który rzekomo dał Google dostęp do dokumentacji medycznej 50 milionów Amerykanów. Kilka godzin po tym, jak historia ujrzała światło dzienne, Google „z dumą ogłosił”, czym właściwie jest Project Nightingale, ale szkoda wizerunkowa już została wyrządzona. W różnych mediach projekt został namalowany jako kolejny złowieszczy chwyt danych giganta, tyle że tym razem jest to głęboko osobista dokumentacja medyczna.

Google dane

Nie ma znaczenia, że ​​Google otwarcie mówi o swojej pracy w służbie zdrowia, od podstawowych wdrożeń G Suite dla szpitali po wspierane przez sztuczną inteligencję badania nad chorobami takimi jak cukrzyca i choroba Parkinsona. Nie pomogły też informacje, że dostęp do danych medycznych jest ściśle regulowany, a udostępnianie ich jest powszechne w opiece zdrowotnej. Historia zrodziła setki przerażająco brzmiących nagłówków i prawdopodobnie dziesiątki tysięcy negatywnych komentarzy czytelników, nie wspominając o sondażu federalnym i analizie wielu prawodawców.

Nie zrozumcie mnie źle: Google powinien absolutnie zachować przejrzystość w zakresie gromadzonych danych. Problem polega jednak na tym, że ludzie postrzegają go jako podejrzanego sprzedawcę danych lub dostawcę oprogramowania szpiegującego. Część tej reputacji jest uzasadniona, a część nie.

Zobacz także: Google może bez powodu usunąć Twoje konto

Złe postrzeganie – Google jest wszędzie

Innym projektem Google, który znalazł się ostatnio na nagłówkach jest Cache, plan aby rozpocząć oferowanie rachunków bieżących we współpracy z bankami i kasami kredytowymi. Nie jest to tak groźne jak gromadzenie danych medycznych, choć dla wielu osób dokumentacja finansowa jest równie prywatna i ważna jak dokumentacja medyczna.

Usunięcie lokalizacji w Google

Google nie byłoby pierwszą firmą technologiczną, która przeniosła się na finanse – na przykład Apple ma Apple Pay i Apple Card, a Facebook ma zupełnie nowy system płatności w aplikacji, a także kryptowalutę Libra. Jednak dla ogółu społeczeństwa ten najnowszy ruch rodzi pytanie: dlaczego? Dlaczego Google potrzebuje teraz bankowości?

Ze swojej strony Google twierdzi, że chce dotrzeć do młodych odbiorców, którzy coraz częściej robią wszystko online i że może wykorzystać swoją skalę do tworzenia wartości w segmencie pozbawionym innowacji. Firma zapewnia również, że nie udostępni zebranych danych finansowych partnerom reklamowym. Ale to nie odpowiada na pytanie z perspektywy konsumenta: „Dlaczego Google chce uruchomić moje konto bankowe?”

Google jest już zaangażowany w wiele aspektów naszego życia. Z każdą nową branżą, w którą wkracza, firma jest coraz bardziej postrzegana jako wszechobecna i wszechwiedząca. Niektórzy konsumenci nie mają nic przeciwko temu, zwłaszcza jeśli otrzymują w zamian niesamowite produkty i usługi. Inni są zniechęceni tą niekończącą się liczbą funkcji, a wszechobecność jednej firmy jest dla nich odpychająca.

Google jest kapryśny i zawodny

Liczba żartów na temat martwych projektów Google jest prawie tak wysoka, jak liczba nagrobków na cmentarzu giganta. Może to być postrzegane jako cecha pozytywna. Poprzez ciągłe próbowanie nowych rzeczy i zabijanie projektów, które nie są obiecujące, Google zapewnia, że ​​zawsze się rozwija. To nie jest łatwy wyczyn dla firmy wartej blisko bilion dolarów, która zatrudnia 100 000 osób. Miłość Google do nowych projektów dała nam produkty takie jak Gmail, Chrome i Android, które nie mają wiele wspólnego z oryginalnym modelem biznesowym firmy polegającym na sprzedaży reklam w wynikach wyszukiwania.

Z drugiej strony niepewność utrudnia kupowanie nowych produktów Google, niezależnie od tego, czy jesteś konsumentem czy programistą w ekosystemie Google. Zwłaszcza, że ​​gigant często traktuje swoich pierwszych użytkowników jako testerów wersji beta.

Nowa usługa strumieniowania gier Stadia pięknie ilustruje, dlaczego cierpi reputacja spółki. Stadia zaczęła od szumu i wielkich obietnic, popartych specjalistyczną wiedzą Google w zakresie przetwarzania w chmurze i zasłużoną reputacją błyskotliwości technicznej. Jednak tuż przed premierą okazało się, że usługa nie będzie miała wielu obiecanych funkcji już pierwszego dnia. Google zasadniczo nalicza opłatę za testowanie wersji beta. Oczywiście, niektórzy entuzjaści chętnie skorzystają z oferty, ale nie jest ona uczciwa dla przeciętnego klienta.

Stadia o problemach w 4K

Dla twórców gier stawki są znacznie wyższe. Google prosi ich, aby postawili na Stadię, jednak reputacja giganta w zakresie zabijania projektów budzi wiele obaw. Nie wszyscy programiści mogą sobie pozwolić na postawienie swojego biznesu na platformie, którą można zamknąć bez kłopotów za rok lub dwa. Podobnie jak nie wszyscy konsumenci mogą wydać kilkaset dolarów na zakup usługi, która może, ale nie musi działać, jak obiecano sześć miesięcy temu.

Obawa uśmiercania usług nie dotyczy jedynie Stadii. Google uruchomił dziesiątki aplikacji do przesyłania wiadomości na przestrzeni lat, a jedynie kilka z nich wciąż istnieje. Nie wszystkie z nich poniosły porażkę z powodu braku zaangażowania. Jednak każdy, kto dał szansę Hangouts, Google Plus lub Allo, pomyśli dwa razy, zanim zrobi to ponownie w przyszłości z innymi aplikacjami.

Nie bądź zły, ale też nie wyglądaj źle

„Nie bądź zły”, słynne nieoficjalne motto Google, było częścią Kodeksu postępowania od 2000 do 2018 r., kiedy gigant po cichu je usunął. Najwyraźniej przestało ono być tak ważne dla firmy jak kiedyś. Nie zmienia to faktu, że gigant wniósł ogromny wkład w rozwój ludzkości. Podając tylko jeden przykład, nie można przecenić znaczenia ekosystemu Androida i jego zdolności do wprowadzenia miliarda ludzi do sieci po raz pierwszy. Jednak najważniejsza praca firmy może być przed nią. Technologie takie jak uczenie maszynowe i obliczenia kwantowe mogą wszystko zmienić.

Problem polega na tym, że reputacja firmy grozi wykolejeniem całej ogromnej pracy, którą wykonuje. Gigant nie jest zły, ale dla coraz większej liczby osób wydaje się zły. Sposób postrzegania firmy jest czasem niesprawiedliwy. Ludzie często płaczą „Google kradnie twoje dane!”, nawet nie próbując zrozumieć, co się dzieje.

Gigant bierze też na siebie większą odpowiedzialność za szersze problemy „Big Tech”. Podobnie jak Facebook, często jest postrzegany jako zbyt chciwy danych, podobnie jak Amazon, jest zbyt duży i zbyt wszechobecny, podobnie jak Apple, jest coraz częściej postrzegany jako zbyt bogaty i bezdotykowy. Wyzwaniem dla Google jest teraz naprawa tej reputacji.

Źródło: androidauthority






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x