USA naciska na UE w sprawie Huaweia

USA chce mieć pełną kontrolę nad działaniami ZTE i Huawei

Paweł Maretycz Paweł Maretycz Artykuły

Departament Handlu USA podobno rozważa dość niepokojący wniosek. Miałby on upoważnić do formalnego zatwierdzenia sekretarza ds. handlu Wilbura Rossa wszystkich wrażliwych transakcji, które wiążą się z importem zagranicznych technologii i związanym z tym ryzykiem dla bezpieczeństwa narodowego. Zgodnie z Financial Times plan ten ma przede wszystkim na celu udaremnienie ryzyka infiltracji osób trzecich. To natomiast rzekomo wynika ze sprzętu pochodzącego z Chin. Warto tutaj jednak jeszcze raz podkreślić, że jak do tej pory USA nie było w stanie udowodnić tego typu działań. Mimo to wszelkie swoje akcje i naciski na sojusznikach opiera na domniemanym szpiegowaniu.

USA dąży do kontroli nad ZTE i Huaweiem

USA kontrola ZTE Huawei

Chociaż to nakreślone podejście nie wspomina konkretnie o ZTE czy Huaweiu, implikacje dla tych dwóch gigantów technologicznych są oczywiste. Zgodnie z przekazanymi szczegółami, Ross będzie uprawniony do wstrzymania lub zmiany wszelkich transakcji, które dotyczą wymiany wrażliwego sprzętu, oprogramowania lub usług danych pomiędzy podmiotem amerykańskim a podmiotem powiązanym z zagranicznym przeciwnikiem. Co ciekawe, ustalenie, kto lub co stanowi zagranicznego przeciwnika, pozostanie w wyłącznej gestii sekretarza handlowego. Jednak obecnie ten status obejmuje Chiny i firmy pochodzące z tego kraju. Wszystko to ma w końcu miejsce w kontekście wojny handlowej USA i Chin. Za wrażliwy sprzęt uchodzi natomiast ten do budowy sieci telekomunikacyjnej. To właśnie ZTE i Huawei są jednymi z największych producentów takich urządzeń na świecie. Jednocześnie wypadają najkorzystniej pod względem finansowym.

USA zdało sobie sprawę z problemów

Stany Zjednoczone do tej pory utrzymywały pełny zakaz udziału w budowie sieci dla powyższych firm. Jednak jak widać, w końcu doszły do nich konsekwencje takich decyzji. Bez udziału Huaweia i ZTE nie będą w stanie pokryć sensownego obszaru zasięgiem tej sieci. Warto tutaj zwrócić uwagę, że Stany Zjednoczone są olbrzymim krajem. Dlatego pokrycie tak dużego terenu zasięgiem nie jest łatwe i wymaga wielu nadajników. W samych metropoliach sytuacja także nie wygląda lepiej. A to ze względu na gigantyczną wręcz liczbę urządzeń logujących się do sieci, co także wymusza bardzo gęste rozmieszczenie nadajników.

Działania te zabezpieczą łańcuch dostaw technologii informacyjno-komunikacyjnych i zademonstrują nasze zaangażowanie w zabezpieczenie gospodarki cyfrowej, jednocześnie realizując zaangażowanie prezydenta Trumpa w naszą infrastrukturę cyfrową.

— powiedział Wilbur Ross.

Zobacz też: Microsoft nie wierzy w rozrywkę przy pomocy wirtualnej rzeczywistości

Ze swojej strony, Departament Handlu poinformował, że sekretarz ds. handlu przyjmie indywidualne, specyficzne dla każdego przypadku podejście do ustalenia, które transakcje muszą być zakazane, a które mogą być złagodzone. Eksperci techniczni, firmy amerykańskie i inne zainteresowane strony mają teraz 30 dni na przedstawienie propozycji zmian w Departamencie Handlu, który nie opracował jeszcze protokołów wdrożeniowych dla tego planu. Wydaje się to być krokiem w stronę złagodzenia ograniczeń nałożonych na firmy z Państwa Środka.

Obawy względem tej decyzji

Kilka zainteresowanych stron wyraziło dość słuszne zastrzeżenia co do skali uprawnień przyznanych jednej osobie. I rzeczywiście, w chwili obecnej ostateczna decyzja zależy od jednego człowieka. I to takiego, który przy okazji dostał już łatkę bycia marionetką Trumpa. Financial Times zacytował Kevina Wolfa, partnera w kancelarii Akin Gump:

Jest to swego rodzaju nowy CFIUS [Komitet Do Spraw Inwestycji zagranicznych — przy. autora]. Jednak taki, który nie dotyczy inwestycji w amerykańską firmę, ale każdej transakcji technologicznej. To tworzy zupełnie nową biurokrację i zupełnie nową strukturę regulacyjną.

I samo to nie byłoby aż tak złe, mimo niepotrzebnego zwiększania biurokracji. Jednak największym problemem jest to, że w całej tej strukturze będzie tylko jedna osoba decyzyjna. Samo to grozi natomiast korupcją i nepotyzmem, stojąc w całkowitej sprzeczności do wartości demokratycznych.

Stany Zjednoczone największym przegranym wojny handlowej

Od ponad roku chińskie firmy technologiczne są poddawane intensywnej kontroli w Waszyngtonie. Oficjalnie dzieje się tak z powodu powszechnych obaw przed  szpiegostwem Pekinu. W maju prezydent Trump powołał się na International Emergency Economic Powers Act. Ten daje mu prawo do regulowania handlu w odpowiedzi na zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych. Co więcej, poprzez rozporządzenie wykonawcze, Trump zakazał korzystania z dotacji federalnych na zakup sprzętu telekomunikacyjnego od pięciu chińskich podmiotów, które również obejmowały Huawei.

W całej tej sytuacji Departament Handlu został centralnym punktem intensywnych działań lobbingowych. Te są podejmowane przez szereg amerykańskich firm telekomunikacyjnych w celu zniesienia zakazu dla Huaweia. Kilku dostawców usług szerokopasmowego dostępu do internetu na obszarach wiejskich ostrzegło przed przedłużającymi się opóźnieniami i wzrostem kosztów wdrożenia 5G, jeśli sprzęt Huawei nie będzie dostępny. Wydaje się, że pan Ross wziął pod uwagę te ostrzeżenia. Pozostaje jednak pytanie: co jeśli Huawei odmówi brania udziału w tej grze? Osobiście uważam, że dobrym ruchem ze strony chińskiego giganta byłoby postawienie w tej sytuacji warunków obejmujących zniesienie, bądź złagodzenie zakazu także na innych płaszczyznach. Na przykład przywrócenie dostępu do usług Google dla ich urządzeń z Androidem.

Źródło: wccftech

Sprawdź najlepsze prezenty na komunię

Partner poradnika:

Kup prezent na komunię z apką PAYBACK i zgarnij punkty
Impression Tag
Sprawdź najnowsze wpisy