Wojna handlowa między USA i Chinami przenosi się na kolejny front. Tym razem dotyczy netykiety dla kandydatów na oficerów armii Stanów Zjednoczonych. Chodzi o korzystanie z popularnej aplikacji stworzonej przez Chińczyków – TikToka. Szanowni Państwo, pamiętacie rosyjskich „zielonych ludzików” w czasie gorącego 2014 roku, gdy Kreml zapewniał, że nie ma ich wojskowych na terenie Ukrainy? Tymczasem lokalizacja telefonów zdradzała ich użytkowników, gdy udostępniali treści w serwisach społecznościowych, dobitnie ukazując, że związki taktyczne Federacji Rosyjskiej w rzeczywistości stacjonowały w granicach Ukrainy. Podobnych faux pas chcieliby najwyraźniej uniknąć Jankesi, dlatego pojawiło się ostrzeżenie dla odbywających służbę kadetów.

Armia USA kontra TikTok z Chin

usa

Instrukcja dla podwładnych nie dotyczy ich czasu prywatnego, choć organy administracji wojskowej zalecają rozsądne korzystanie z mediów społecznościowych wszystkim zainteresowanym. Obawy dowództwa wynikają z nieufności względem obchodzenia się z wrażliwymi danymi przez popularny serwis. Sekretarz US Army Ryan McCarthy powiedział w rozmowie z Reutersem:

Stale upominamy żołnierzy, żeby uważali komu udostępniają swoje dane i treści, a także w jaki sposób reprezentują mundur i armię. Jesteśmy w trakcie sprawdzania platformy pod względem bezpieczeństwa.

Przede wszystkim chodzi o to, żeby personel nie nagrywał TikToków w trakcie pełnienia służby, wykonywania zadań lub gdy są umundurowani, Zakaz dotyczy również korzystania z platformy do rekrutacji nowych kadetów Reserve Officers Training Corp, czyli przyszłych oficerów wojska Stanów Zjednoczonych, pozyskiwanych wśród amerykańskiej młodzieży z uniwersytetów i szkół wyższych. Kto by pomyślał, że TikTok jest taki popularny wśród studentów aspirujących do kariery w siłach zbrojnych? Sprawa zaczęła się, gdy kongresmen Partii Demokratycznej zgłosił interpelację w sprawie wątpliwości co do gwarancji bezpieczeństwa twórców platformy, dotyczącymi obchodzenia się z bazami danych, polityk obawia się, że informacje ze strony mogą trafiać do rąk niepowołanych, przede wszystkim chińskich służb specjalnych.

Zobacz też: UE zależna od państw trzecich

Kłopotliwy TikTok – konflikt USA-Chiny

tiktok-usa-chiny

Popularny serwis społecznościowy jest dzieckiem Beijing ByteDance Technology Co. Fakt, że pochodzi z Chin, sprawia, iż Amerykanie są wyjątkowo podejrzliwi względem możliwych zagrożeń dla obywateli USA, zwłaszcza w dobie nasilającej się wojny handlowej między 2 mocarstwami. Platforma nie tylko spędza sen z powiek amerykańskich kongresmenów, ale stanowiła również obiekt zainteresowania The Committee on Foreign Investment in the United States, gdy przejmował Musica.ly za miliard dolarów w 2018 roku. Międzyagencyjny komitet sprawdza zagranicznych nabywców amerykańskich podmiotów pod względem bezpieczeństwa i może nie wydać zgody na przejęcie, jeśli istnieje ryzyko zaszkodzenia interesom USA. ByteDance przeszedł jednak procedurę, dodatkowo zapewniając amerykańskie władze, że dane nie są przechowywane na terenie Państwa Środka i podkreślając swoją niezależności od Pekinu.

Zobacz też: Chiny kontra USA

Na początku 2019 roku, TikTok musiał też zapłacić wielomilionową karę nałożoną jeszcze na Musica.ly, dotyczącą złamania prawa federalnego Stanów Zjednoczonych o niepoprawnym przetrzymywaniu i zbieraniu danych osób nieletnich… Zatem aplikacja jest pod baczną obserwacją administracji. Co ciekawe, Donald Trump za namową urzędników z Komitetu Zagranicznych Inwestycji, zablokował w 2017 roku przejęcie Lattice Semiconductor przez firmę z Chin. Podobnych spraw było w zeszłych latach kilka, a w większość zamieszany był chiński kapitał. Pytanie, jak dalece to interes strategiczny, a jak bardzo urażona duma Jankesów? Co myślicie o tym zagadnieniu? Czy przystoi przyszłym oficerom nagrywać TikToki? Może popularny serwis społecznościowy jest niewidzialnym frontem wojny szpiegowskiej? Obawiacie się agentury, gdy korzystacie z aplikacji?

Źródło: reuters.com

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Mateusz Fronczak

Politolog z wykształcenia, historyk z zainteresowania. Gawędziarz i świadomy konsument kultury popularnej.