Macbook Pro 2019 nadal ma problem z klawiaturą. Jestem tego żywym przykładem

Kacper Kościański Artykuły 2019-10-30

Niecałe dwa miesiące temu opisałem swoje wrażenia po kilku dniach obcowania z najnowszym MacBookiem Pro 2019, za którego dałem naprawdę dużo pieniędzy. Od dawna wiadomo, że klawiatura motylkowa, którą Apple montuje w swoich laptopach od kilku lat, jest bardzo awaryjna. Wiedziałem o tym, zanim kupiłem swojego MacBooka, jednak łudziłem się, że mnie problem nie dotknie. Miałem ku temu solidne podstawy, bo przecież Apple zapewniało, że w tegorocznych notebookach poprawiło konstrukcję felernej klawiatury. Powiem krótko – nie chcę wiedzieć, jak bardzo do bani były poprzednie generacje, bo po dwóch miesiącach od zakupu mój sprzęt musi trafić do serwisu.

MacBook Pro 2019 i historia wadliwej klawiatury

MacBook Pro 2019 wadliwa klawiatura

Przekonałem się na własnej skórze, że klawiatura motylkowa to zło, bubel. Swojego MacBooka Pro 2019 kupiłem dwa miesiące temu, a już zepsuła mi się „ósemka” na klawiaturze. Problem jest znany i nielubiany – klawisz nie odbija, tak jak powinien, sprawia wrażenie „lepkiego”. To nic, powiecie – tylko głupi przycisk. Cóż, ja uważam inaczej – wydałem na to urządzenie naprawdę dużo pieniędzy i fakt, że muszę go oddać do serwisu, w którym spędzi od 7 do 10 dni zaledwie dwa miesiące po zakupie, niesamowicie mnie irytuje. Laptop to moje podstawowe narzędzie pracy, bez którego po prostu się nie obejdę.

Zobacz także: Wyciekły dane logowania tysięcy użytkowników Spotify. Sprawdź, czy znalazłeś się w gronie poszkodowanych

Oczekiwałem niezawodności, ale żeby być fair wobec siebie i opisywanego sprzętu, muszę powiedzieć, że z tyłu głowy byłem świadom, że może mnie to spotkać. Mimo wszystko zaryzykowałem i teraz pluję sobie w brodę. Nadchodzący, szesnastocalowy MacBook Pro (i zapewne w przyszłości też trzynastocalowy) ma być wyposażony w klawiaturę z mechanizmem nożycowym, który jest znacznie mniej awaryjny od motylkowego. Mogłem poczekać, ale nie zrobiłem tego.

Nie kupuj najnowszego MacBooka Pro, jeśli obawiasz się częstych wizyt w serwisie

Napisałem ten tekst z nadzieją, że przyda się osobom, które zastanawiają się nad kupnem tytułowego urządzenia i martwią się o klawiaturę. A wiem, że takich ludzi jest sporo, bo często czytam fora tematyczne i przeglądam Reddita. Odpowiadając krótko: tak, mimo poprawionej konstrukcji, klawiatura w MacBooku Pro 2019 nadal jest awaryjna, o czym się dobitnie przekonałem. Apple najwyraźniej samo nie było pewne, czy wprowadzone poprawki w nowych klawiaturach wystarczą, bo modele z bieżącego roku są objęte bezpłatnym, czteroletnim programem naprawczym.

Jednego jestem pewien: kiedy na rynek wejdzie nowy MacBook Pro w wersji trzynastocalowej, a w dodatku z klawiaturą nożycową, to sprzedaje swój obecny sprzęt i kupuje wspomniany. Cenię sobie niezawodność i nie lubię biegać po serwisach. Na chwilę obecną rozglądam się za jak najtańszym Chromebookiem, który zastąpi mi MacBooka na czas jego pobytu w serwisie. Jeśli macie jakieś propozycje, to chętnie się z nimi zapoznam.






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x