W styczniu 1994 roku powstała witryna Jerry and David’s Guide to the World Wide Web, która była swojego rodzaju internetowym katalogiem dokumentów. Założyło ją dwóch studentów – David Filo i Jerry Yang. Kiedy młodzi mężczyźni zauważyli, że ich twór staje się coraz popularniejszy, w 1995 roku postanowili rozszerzyć działalność. Wtedy narodziło się Yahoo!, czyli gigant, o którym każdy kiedyś słyszał. Niestety aktualnie Yahoo! jest cieniem tego, czym było przed laty. Powodem takiego stanu rzeczy jest multum złych decyzji biznesowych, którym dziś się przyjrzymy. Co pogrążyło Yahoo! ?

Narodziny Yahoo! i pierwsza styczność z Google

David Filo i Jerry Yang, Yahoo!
David Filo i Jerry Yang.

Krótko po swoich narodzinach, Yahoo! stało się prawdziwą potęgą. Firma rosła w błyskawicznym tempie – pozyskiwała nowe podmioty, a gdy w 1996 roku weszła na giełdę, ceny jej akcji poszybowały w górę. Wówczas nazwa Yahoo! była dla wielu synonimem słowa Internet, a o firmie Fila i Yanga słyszał każdy, kto posiadał połączenie z Internetem. Początek złych, lub jak kto woli, niewykorzystanych decyzji, datowany jest już na rok 1998 roku. Wtedy to Yahoo!, jak i kilku innych gigantów, otrzymało propozycję kupna PageRank (dzisiejszego Google’a) za zaledwie milion dolarów. Choć wyszukiwarka Larry’ego Page’a i Sergey’a Brina była tamtego czasu znacznie bardziej zaawansowana, bo zwracała o wiele trafniejsze wyniki, to Yahoo! nie było zainteresowane zakupem. Do firmy dopiero w 2000 roku dotarło, że produkt Google jest lepszy – wtedy obaj giganci podpisali umowę, na mocy której treści wyszukiwane na Yahoo.com miały być dostarczane przez dzisiejszego giganta z Mountain View.

Nikt nie spodziewał się jednak, że to właśnie Google z czasem niemal całkowicie wygryzie Yahoo! z rynku. W 2000 roku akcje tytułowej firmy osiągnęły rekordową cenę – 118,75 dolarów amerykańskich. Niestety już rok później ceny spadły do najniższego poziomu w historii giganta, do zaledwie 8 dolarów i 11 centów. Z tego też powodu nad Yahoo! nazbierały się pierwsze czarny chmury. Firma zaczęła zwalniać pracowników, a w międzyczasie, Google tylko rosło w siłę. Na tyle, że wówczas odpowiadało już za 75% wyszukiwań w całym Internecie.

Kolejna okazja zakupu Google – o wiele drożej, choć wciąż tanio

Kwantowy komputer Google

Yahoo! zrozumiało swój błąd, którym było odrzucenie oferty zakupu Google dopiero w 2002 roku. Wtedy firma zaoferowała trzy miliardy dolarów za internetowego potentata, jednak Google przedstawiło kontrpropozycję – pięć miliardów dolarów. Jak nietrudno się domyślić, Yahoo! nie przystało na propozycję. Choć dzisiaj różnica w cenie nie wydaje się przesadnie duża, gdy mówimy o tak ogromnych firmach, to jednak w tamtych czasach były to gigantyczne pieniądze. Zwłaszcza, że Yahoo! nie było wówczas w najlepszej kondycji, a w dodatku firmą rządziła osoba, która nie do końca się do tego nadawała.

Nieudaną transakcję Yahoo! próbowało zrekompensować sobie zakupem innych wyszukiwarek. Pod koniec 2002 roku firma przejęła m.in. Inktomi, a w lutym 2004 roku zdecydowała się zerwać współpracę Google i powrócić do wyników wyszukiwania dostarczanych przez swój własny silnik. Taka decyzja zupełnie się nie opłaciła, ale to dość oczywiste. W kolejnych latach Yahoo! wchłaniało coraz więcej firm, jednak w dalszym ciągu przegrywało z rosnącą w siłę konkurencją. Większość zakupów z czasem okazywało się nietrafionymi, a Yahoo! radziło sobie tylko gorzej, nieustannie wydając pieniądze, których na dobrą sprawę nie powinno było wydawać.

Microsoft chciał kupić Yahoo!, ale do transakcji nie doszło

Microsoftowi zależy na Chinach

Przenieśmy się do 2008 roku. Yahoo! radzi sobie bardzo kiepsko, jest właściwie pod butem Google. Ze świetną (wydawać by się mogło) propozycją wyszedł Microsoft, który wyraził chęć zakupu Yahoo!. Firma zaoferowała aż 44,6 miliardów dolarów, jednak do transakcji znów nie doszło. Zarząd Yahoo! był przekonany, że mimo kiepskiego okresu, spółka ma szansę wyjść na prostą, a ponadto uważał, że oferowana kwota jest zbyt niska. Tego samego roku z fotela CEO zszedł Jerry Yang. 13 stycznia 2009 roku zastąpiła go Carol Bartz, która podjęła wiele złych decyzji. Trzy lata później Bartz została zwolniona, a jej miejsce zajął Scott Thompson. Po Thompsonie byli jeszcze kolejni, jednak nikomu nie udało się wyprowadzić na prostą tonącego statku, jakim było Yahoo!.

Zobacz także: Czy warto instalować antywirusa na Androidzie?

W 2017 roku Yahoo! w końcu zostało sprzedane. Kupcem okazał się amerykański Verizon, który pozyskał wspomnianą firmę za marne 4,48 miliarda dolarów. Chciwość właścicieli zdecydowanie nie popłaciła, mając tu na uwadze choćby odrzucenie hojnej oferty Microsoftu.

Yahoo!, czyli książkowy przykład zmarnowanego potencjału

Dzisiaj Yahoo! znaczy tyle co nic. Firmę zgubiły liczne złe decyzje, w których skład wchodzą wyżej wymienione oraz zakupy poszczególnych firm, z których większość już dziś nie istnieje. Ciężko zliczyć, ile pieniędzy zostało przepalonych, a ile okazji zmarnowanych. Historia Yahoo! doskonale pokazuje, jak świetnie prosperującą firmę mogą zniszczyć osoby, które nie mają pomysłu ani wizji na jej prowadzenie. Gdyby Yahoo! kupiło Google, Internet mógłby wyglądać dziś zupełnie inaczej, co oczywiście nie oznacza, że lepiej. Nie ma chyba na świecie drugiej takiej firmy, której historia jest choćby odrobinę zbliżona do tej Yahoo!. Amerykańska marka na długo pozostanie przykładem, jak nie prowadzić biznesu.

Źródło: Business Insider, The Washington Post

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Kacper Kościański

Pasjonat nowych technologii, dobrych seriali i gier.