Czy smartfony Huawei bez usług Google to cegły?

Łukasz Pająk Artykuły 2019-09-22

W tym tygodniu poznaliśmy najnowsze, flagowe smartfony od Huawei, czyli serię Mate 30. Oczywiście nie pierwszy raz to napiszę, ale to nie same urządzenia skradły show, a brak usług Google i próba ratowania tego poprzez własne zamienniki. Chińczycy zapewniają, że jeśli blokada ze strony USA zniknie, to udostępni brakujące aplikacje. W międzyczasie potencjalni użytkownicy mogą się cieszyć z odblokowanego bootloadera w Mate 30 i Mate 30 Pro. Co z nim zrobią? W to Huawei nie wnika, ale na pewno pojawią się nieoficjalne i być może nie do końca zgodne z prawem obejścia, które sprawią, że omawiane nowości nie będą aż tak odstawać pod względem oprogramowania od tego, co znamy na co dzień. Mimo wszystko takich geeków jest niewiele w skali 20 milionów egzemplarzy, które to Huawei chce sprzedać. Być może większość rozejdzie się w Chinach, gdzie problemu braku usług Google nie istnieje, bo tam ich nigdy nie było. Tyle słowem wstępu, ale czy Mate 30 Pro bez amerykańskich dodatków to faktycznie tytułowa cegła? Oczywiście to zależy.

Nie samymi usługami Google człowiek żyje, a na pewno kolejni użytkownicy Huawei

android google uslugi play

Pokrótce chciałbym wyjaśnić, co tak naprawdę tracicie, gdy smartfon nie ma dostępu do usług Google. Teoretycznie mogłoby się wydawać, że to tylko dostęp do Sklepu Play jest utrudniony, ale to zbyt duże uogólnienie. Swego czasu Paweł w ramach cyklu o programowaniu opowiedział, z czym się wiążą i czym tak właściwie są usługi Google Play. Z tego artykułu wiecie, że programiści, którzy chcą prowadzić analitykę swoich aplikacji, korzystać z elementów Map Google, YouTube’a, a nawet gromadzenia danych i ich udostępniania, to wykorzystują właśnie te nieszczęsne usługi. Dlatego brak ikony Sklepu Play nie jest utrudnieniem na zasadzie, że w takim razie wystarczy pobrać program z Sieci, nawet legalnie z APK Mirror. Jeśli dany tytuł wykorzystuje usługi Google, to i tak nie zadziała. A, pamiętajcie też, że na pewno nie oznacza to braku aktualizacji do nowych wersji Androida – te mogą być jedynie opóźnione, ale na pewno będą. To tylko trochę oczywistej teorii na początek, a tymczasem wróćmy do samego Huawei.

Huawei stawia na ekrany LG

Największym problemem serii Mate 30, jak i zapewne każdego kolejnego smartfona Chińczyków, będzie brak tak szerokiego zakresu dostępnych aplikacji. Oczywiście Huawei oferuje zamienniki, ale zapomnijcie o dedykowanej aplikacji do YouTube’a, Chromie, arkuszach, dokumentach Google, a nawet Netflixie… Tak, jeżeli potrzebujecie takich programów, to zdecydowanie smartfony Huawei to dla Was cegły. Jeśli jednak jest inaczej, to przecież nadal otrzymujecie potencjalnie genialny aparat, innowacyjny wyświetlacz i wiele innych ciekawych rozwiązań. W takim wypadku próżno odrzucać serię Mate 30 ze swoich wyborów.

Huawei ma szansę wyjść silniejszy z tej wojny

Huawei P40 z Harmony OS

Mimo wszystko zawsze warto choć po części być optymistą. Obecnie Huawei skupia się przede wszystkim na tym, aby stworzyć ekosystem, będący niezależny od Amerykanów i ich technologii, a więc też usług Google. Praca z kilkukrotnie większym, niż normalnie nakładem sprawi, że Harmony OS zyska na znaczeniu, Chińczycy pokażą, że niestraszne im blokady ze strony USA, a dodatkowo mogą poniekąd stworzyć trzecią, liczącą się siłę na mobilnym rynku. Przestaniemy teoretyzować, a zaczniemy faktycznie wahać się, czy wybrać Harmony OS, Androida lub iOS? W końcu nikt nie wyklucza, że Google może swoje usługi pośrednio udostępnić na platformę Huawei, tak jak to robi z ekosystemem Apple. Można zawsze wspomnieć, że wiele innych firm już próbowało. Tylko pamięajcie, że żadna z nich nie miała takiej presji.

Zobacz też: Pixel Watch istniał, ale w ostatniej chwili projekt został anulowany.

Czy to tekst sponsorowany przez Huawei? Jeśli nie widzicie kategorii Sponsorowane, to nie, nie jest on opłacony przez Chińczyków. Sam też nie kupiłbym dzisiaj Mate 30, gdyż usługi Google są dla mnie niezbędne w codziennej pracy. Nawet, gdyby nie były, to i tak miałbym duże wątpliwości, a to za sprawą potencjalnego, acz ogromnego spadku cen, który niewątpliwie nastanie. Dlatego też firma zapewne nie podaje oficjalnej daty wprowadzenia do sprzedaży swoich nowości, gdyż nadal istnieje szansa na złagodzenie całego problemu. Ja najzwyczajniej w świecie widzę w tym wszystkim potencjał w jeszcze lepszym rozwoju rynku, co docenimy my, konsumenci, podczas gdy obecnie obrywamy rykoszetem.






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x