iPhone 11 i nowa strategia Apple – innowacją są ceny, nie produkty

mm Mariusz Nowak Artykuły 2019-09-15

Podczas wtorkowego keynote największe oklaski nie towarzyszyły prezentowaniu nowego, potrójnego aparatu w iPhone, czy ekranu always-on w Apple Watch. Nie dotyczyły też Jasona Momoa i zwiastuna superprodukcji „See”. Chodziło raczej o slajdy, które zwykle spotykały się z pomrukami lub całkowitą ciszą – czyli o te, które wyświetlały ceny produktów. Nagle Apple przestało podnosić poprzeczkę dla high-endu. Zamiast tego podcięło nieco Disneya za pomocą Apple TV+, wkurzyło Google i usługę Stadia poprzez niskie ceny Apple Arcade, dostarczyło więcej iPada w tej samej cenie i co jest największym zaskoczeniem, obniżyło ceny nowego iPhone’a, względem tego co było rok temu. Wspomnijmy jeszcze o darmowym roku użytkowania Apple TV+ dla każdego użytkownika nowego sprzętu firmy. To nie jest kierunek, który dotychczas znaliśmy. W zeszłym roku obserwowaliśmy podwyżki w każdym segmencie rynku. Tym razem ta innowacja może mieć ogromny wpływ na to, co sprzedaje firma.

Zobacz także: Asystent Google – przydatne komendy po polsku, których mogłeś nie znać

iPhone 11 i reszta nowości – jak nisko Apple może zejść?

Ceny poprzedników utrzymały Apple Watch Series 5 oraz iPhone 11 Pro. Jednak wszystkie pozostałe nowości kosztują mniej, niż mogliśmy się spodziewać. Apple Arcade kosztuje $4,99, czyli taniej niż Minecraft za $6,99. Poza tym nie musimy wydawać dodatkowych pieniędzy, jeżeli chcemy podnieść poziom w grze. Miesięczny koszt Apple TV+ jest niższy niż ceny filmów w iTunes Store. Firma Tima Cooka zaangażowała gwiazdy takie jak Jennifer Aniston, Steven Spielberg, Oprah Winfrey czy JJ Abrams. Do dyspozycji mamy też strumieniowanie 4K. Subskrypcja Apple TV+ za kilkanaście dolarów była możliwa do wyobrażenia. A tu niespodzianka – cena jest zdecydowanie niższa, nie mówiąc o darmowym roku dla każdego kto kupi iPhone’a, iPada, komputer Mac czy Apple TV. Jeżeli kupujemy nowe urządzenie, wtedy rok gratis jest świetną opcją. Jeżeli nie – $4,99 również nie nadwyręży budżetu. Ze względu na dostępność na telewizorach wielu firm, serwis streamingowy może być pierwszym kontaktem z amerykańską firmą dla wielu. 

Więcej iPhone’a za mniej

Obniżka ceny iPhone’a 11 względem modelu XR to około 7%. Może wydawać się, że to niewiele, ale stanowi ogromną różnicę. Przede wszystkim cena podstawowego, całkowicie nowego smartfona z Cupertino wraca do stanu, przed wprowadzeniem iPhone’a 8. Po drugie granice cenowe starszych modeli zostaną przesunięte jeszcze niżej. Po debiucie nowych iPhone’ów, spółka Tima Cooka obniża cenę jego poprzednika zwykle o około $100. Jednak teraz iPhone 11 jest przecież o $50 tańszy – z tego względu reszta urządzeń z oferty także potaniała dodatkowo, właśnie o tyle. Nowy model został wyceniony naprawdę atrakcyjnie.

iPhone 11 cena

Zresztą iPhone 8 również stał się dobrą ofertą. Po raz pierwszy od pokazania iPoda shuffle, firma podjęła świadomą decyzję, aby najpopularniejsze produkty były tańsze. Początki tej strategii mogliśmy obserwować już podczas wprowadzenia na rynek w tym roku iPada mini oraz iPada Air. Może to oznaczać na przykład niższe ceny kolejnej wersji iPada Pro. Może nawet 16-calowy MacBook Pro nie będzie tak drogi jak myślimy? Poza tym szansa na debiut właściwego następcy iPhone’a SE wydaje się naprawdę duża. Cieszy, że firma nie pozbawiła iPhone’a 11 kluczowych funkcji i wydajności. Przecież można było użyć słabszego procesora, względem droższych telefonów.

Niedrogie, ale nie tanie

Pod koniec konferencji, poświęcono nieco czasu sklepom detalicznym. Chodziło także o prezentację programu wymiany starszych sprzętów na nowe. Na początku może się wydawać, że to tani manewr, który ma zamaskować wysokie ceny. Jednak dobrze wpisuje się w obecną filozofię firmy. Apple nie przestanie wytwarzać drogich produktów, ale więcej ludzi będzie mogło sobie na nie pozwolić. Oczywiście firma nie przestanie być sobą. Stojak na monitor za $1000 trafi do oferty… Jednak działania firmy z ostatnich dwunastu miesięcy pokazują, że można zaspokoić dwie grupy klientów. Cały czas w ofercie są smartfony za kilka tysięcy złotych, jednak mamy też nowości za połowę tego. Funkcje iPhone’a, które mogłyby podnieść ceny, takie jak 5G, wyświetlacz ProMotion czy obsługa Apple Pencil muszą poczekać do kolejnego roku. Wtedy będą być może realne do wprowadzenia i ekonomicznie wykonalne. Co jak co, ale obniżka cen ze strony Apple w tym roku okazała się prawdziwą innowacją.

Źródło: Macworld






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x