Mam na imię Kacper i porzuciłem komputer z Windowsem na rzecz najnowszego Macbooka Pro

Kacper Kościański Artykuły 2019-08-30

Z Windowsem byłem związany od zawsze, od momentu, w którym dostałem swój pierwszy komputer. Był to związek bardzo burzliwy, ale to raczej normalne. Mieliśmy lepsze i gorsze dni, jednak na końcu zwykle się godziliśmy. Niestety w pewnym momencie przyszedł czas na zmianę, czas rozłąki. Mój komputer, na którym od dawna zainstalowany był Windows 10, zaczął niedomagać, przez co zadecydowałem o jego sprzedaży. Rozstaliśmy się w zgodzie, a ja zacząłem rozmyślać nad nowym sprzętem – tym razem laptopem, bo z czasem mobilność stała się dla mnie ważna. W pewnym momencie do mojej głowy wpadła myśl sugerująca, że może by tak spróbować sprzętu Apple. Po rozejrzeniu się w sklepach szybko zrozumiałem, że za najtańszego interesującego mnie Macbooka przyjdzie mi zapłacić ponad 8000 zł. Ta nowina ostudziła mój zapał i wróciłem do rozglądania się za czymś tańszym, znów na Windowsie. Na końcu i tak kupiłem Macbooka.

Kupiłem Macbooka Pro, porzuciłem Windowsa

Macbook Pro 2019

Zanim zdecydowałem się kupić Macbooka Pro, przejrzałem masę recenzji i relacji. Doszedłem do wniosku, że najlepszym dla mnie modelem będzie ten z 2019 roku w konfiguracji z 16 GB RAM i SSD o pojemności 256 GB. Złożyłem zamówienie, po czym poczułem porządne ukłucie w sercu spowodowane wyrzutami sumienia, że właśnie wydałem 8000 zł na 13-calowego notebooka o specyfikacji, jaką można spotkać w laptopach z Windowsem w cenie ok. 3000 zł. Ale przeżyłem. Opisywany sprzęt mam dopiero od wtorku, a ten wpis jest tylko pierwszymi wrażeniami „Windowsiarza” po przesiadce na Macbooka z systemem od Apple.

Zobacz także: Facebook pracuje nad funkcją udostępniania ekranu w Messengerze

Zacznijmy od tego, czy odpalenie Macbooka z automatu zrobiło ze mnie wyznawcę programu emejzing+. Powiem krótko: nie, aczkolwiek z ręką na sercu, nie mam się naprawdę do czego przyczepić, bo od początku swojej przygody laptop nie zawiesił się ani razu, a tym bardziej nie uraczył mnie żadnym nieprzyjemnym błędem. Pierwsze chwile z macOS były dla mnie niełatwe, jednak już po kilku godzinach ogarnąłem co i jak działa. Wszystko jest tu bardzo intuicyjne, a na dodatek mam wrażenie, że w stosunku do Windowsa 10 wszystkie opcje są bardziej „zbite”. Jest ich mniej i można znaleźć je znacznie szybciej niż w systemie giganta z Redmont.

Powiem szczerze, że po zaledwie trzech dniach spędzonych z Macbookiem Pro nabrałem ochoty na zakup iPhone’a. Co więcej, przeszło mi nawet przez myśl, by pozbyć się mojego Samsunga Galaxy S10e. Dlaczego? Ano dlatego, że dostrzegłem ten legendarny ekosystem Apple. iPhone w połączeniu z Macbookiem to świetna sprawa. Gdy posiadamy taką kombinacje, to z notebooka możemy m.in. wysyłać wiadomości przez iMessage, a na dodatek wszystkie nasze dane z obu urządzeń synchronizują się – np. na iPhonie możemy przeglądać te same zdjęcia, co na Macu.

Jakość wykonania / hardware

Nikogo raczej nie zdziwię, jeśli napiszę, że Macbook Pro jest wykonany po mistrzowsku. Cała konstrukcja jest świetnie spasowana – nic się nie rusza, zawiasy są świetnej jakości. Na swoje pięć minut zasługuje także klawiatura, na której pisze się niezwykle wygodnie. I tak, doskonale zdaje sobie sprawę, że jest to najbardziej awaryjny element nowych Macbooków, jednak w tym modelu Apple dokonało pewnych usprawnień mających na celu wyeliminowanie problemu. Mam nadzieję, że rzeczywiście firmie się to udało – na chwilę obecną wszystko działa, odpukać, bardzo sprawnie. Asem w rękawie Macbooka jest także jego jedyny w swoim rodzaju gładzik. Wszystko działa tu w oparciu o gesty, co jest bardzo wygodne i wydajne.

Nie mógłbym nie wspomnieć o przepięknym ekranie Retina, który świetnie odwzorowuje kolory, a na dodatek jest niezwykle ostry. Aktualnie z tego „świetnego odwzorowania kolorów” za bardzo nie korzystam, bo używam funkcji True Tone. Działa ona w bardzo prosty sposób, a mianowicie automatycznie dostosowuje odcień i intensywność wyświetlacza do światła z otoczenia, w którym korzystamy z Maca. Dzięki temu oczy męczą się znacznie mniej, a praca staje się przyjemniejsza.

Czy żałuję zakupu Macbooka Pro 2019?

Z opisywanym urządzeniem mam do czynienia dopiero trzeci dzień. Nie będę ukrywał, że na chwilę obecną jestem z niego bardzo zadowolony, aczkolwiek jeszcze nie pogodziłem się z tym, ile na niego wydałem. Niemniej jednak ten sprzęt ma coś takiego w sobie, co zachęca do pracy na nim. Pisze się jakoś wygodniej, motywacja jest większa. Czy to jest ten cały emejzing? Nie wiem, ale na pewno nie jestem jedną z tych osób, które zaraz zaczną pisać komentarze, że Windows = hiv, tylko macOS. Prawda jest taka, że z komputera na Windowsie korzystało mi się dobrze przez wiele lat, a dopiero po długim czasie zacząłem się irytować. Z Macbooka jestem aktualnie bardziej zadowolony niż kiedykolwiek z komputera z Windowsem, jednak nie oznacza to, że Okienka są złe. Wręcz przeciwnie: są świetne, jednak na MacOS-ie pracuje mi się po prostu przyjemniej. To prawda, że tutaj wszystko po prostu działa.

Nie wykluczam też sytuacji, że po zakupie lepszej klasy laptopa z Windowsem pisałbym podobny artykuł. I tak, wiem, że za znacznie mniejszą kwotę mógłbym kupić sprzęt o znacznie lepszych parametrach, jednak w przypadku Macbooków jest nieco inaczej. Mimo że na papierze prezentują się niezwykle słabo, tak w rzeczywistości śmigają aż miło, często znacznie lepiej niż w teorii mocniejsze konfiguracje na Windowsie. To zasługa macOS i jego świetnej optymalizacji. Ten tekst to nie laurka dla Apple, a szczera opinia. Bardzo chciałbym się do czegoś przyczepić i na coś ponarzekać, ale serio, nie mam na co.






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x