Ciekawe historie z serwisów

Adrian Celej Artykuły 2019-08-25

Każdy sprzęt ma prawo się popsuć. Zazwyczaj szybko trafia on do autoryzowanych lub działających na własną rękę serwisów, gdzie powód usterki nie rzadko wprawia w osłupienie serwisantów.

Przebity mikrofon

Dawniej smartfony nie miały tacek na karty SIM, czasy tacek i kluczyków do nich nastały później. Dziś nadal można kupić smartfony ze zdejmowanymi pleckami bez tacek, jednak jest ich już coraz mniej. Jak się okazuje obsługa takiego archaicznego rozwiązania sprawia obecnie użytkownikom problemy. Bardzo często tego typu smartfony wracają do serwisów z poprzebijanymi mikrofonami. Jak do tego dochodzi? Otóż użytkownicy szukają otworu na kluczyk do karty SIM, a że smartfon nie ma tacki, to wciskają kluczyk w otwór mikrofonu. W efekcie mikrofon przestaje działać lub nagrywa bardzo cicho. W ten sposób dopiero co zakupione smartfony wracają do serwisu. Zdarzają się wyjątki, czasem reklamowane są wyraźnie zużyte urządzenia, w takim przypadku trudno to nawet wyjaśnić. Problem ten udowadnia, że smartfony muszą być „idiotoodporne”. Problem ten dziś jest już w zasadzie rozwiązany przez producentów, mikrofony są zazwyczaj zamontowane pod kątem prostym względem otworu, ponadto wykorzystuje się mikrofony z metalową obudową, której nie można łatwo uszkodzić.

Zagrożenie epidemiologiczne

Każdy z nas korzysta z telefonu w innych warunkach, co wynika przeważnie z pracy. Jedni pracują w biurach, inni są kierowcami, inni pracują na budowie, jeszcze inni są rolnikami. Zależnie od zawodu użytkownika, każdy smartfon wykorzystywany jest inaczej. Smartfon zawodowego kierowcy wykorzystywany jako nawigacja będzie narażony na przegrzanie, co może wiązać się ze zużytą baterią i możliwymi uszkodzeniami wyświetlacza np. plamami. Smartfon budowlańca narażony jest na uszkodzenia mechaniczne, zarysowania, a jeśli nie jest szczelny to po otwarciu znajdziemy w nich mnóstwo drobnego pyłu. Telefon rolnika potrafi po prostu… śmierdzieć. Problem ten nie jest częsty w smartfonach, a raczej przy klasycznych komórkach, które nadal są dostępne w sprzedaży. Dlaczego akurat klasyczne komórki? Otóż mają one wiele szczelin, choćby przy obudowie i przyciskach. Po rozkręceniu takiego telefonu we wspomnianych szczelinach często widać przyczynę wspomnianego zapachu.

Gimnazjalny informatyk

Ten problem był powszechny parę lat temu i dotyczył głównie sklepów komputerowych. Były to czasy, kiedy komputer „był czymś” i jego zakup był domowym świętem. Przynajmniej dla dzieci. Problem pojawiał się, gdy do nowego komputera dorywało się dziecko, które uważało się za informatyka. Na takim komputerze szybko lądowały wszystkie możliwe programy i gry pochodzące z raczej niepewnych stron, torrentów i eMule. Na tym etapie często kończyła się zabawa – w tamtych czasach wirusy były szkodnikami, nie złodziejami danych. System się wysypywał, po kilku dniach komputer lądował w sklepie celem odpłatnej reinstalacji systemu. Jeśli jednak system przetrwał wirusy, to często wykańczały go inne genialne pomysły. Gdy np. brakowało miejsca na dysku, to niektórzy gimnazjalni informatycy robili porządek… w folderach systemowych. Zajmowały przecież dużo miejsca na dysku i nie było w nich nic ciekawego. Co niektórzy byli bardziej ambitni i eksperymentowali z BIOS-em komputera lub nawet próbowali podkręcać komputery, co oczywiście potrafiło mieć przykre konsekwencje.






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x