Need for Speed: Heat bez samochodów Toyoty. Hipokryzja firmy bije po oczach

Kacper Kościański Artykuły 2019-08-23

W swoim wpisie poświęconym najlepszym zwiastunom z Gamescomu 2019 umieściłem m.in. trailer nadchodzącego Need for Speed: Heat. Nie da się ukryć, że NFS to jedna z najsilniejszych growych marek na świecie. Zna ją absolutnie każdy fan wirtualnych wyścigów. Nowa odsłona popularnej serii zapowiada się wyjątkowo dobrze, jednak nie uświadczymy w niej samochodów marki Toyota. Uzasadnienie, jakie podała firma świadczy o jej hipokryzji.

Need for Speed: Heat bez samochodów Toyoty

Need for Speed Heat

Cała afera, bo spokojnie tak można nazwać opisywaną sytuację, zaczęła się na Twitterze. Pewien użytkownik wspomnianego portalu zapytał na profilu Toyoty, gdzie w najnowszym Need for Speedzie podziały się samochody marki. Ta z kolei odpowiedziała mu, że w ogóle ich nie będzie, bo gra rzekomo promuje nielegalne wyścigi uliczne. Poinformowała dodatkowo, że jej auta można aktualnie znaleźć w Gran Turismo: Sport, czyli grze, która nielegalnych wyścigów nie promuje. Jak możecie się domyślić, po tym tweecie spadła prawdziwa lawina. Nie trudno też przewidzieć, że wpis z Twittera szybko zniknął. Na szczęście w internecie nic nie ginie:

Do odpowiedzi firmy swoje trzy grosze dodali twórcy Need for Speeda, którzy nazwali Toyotę nerdami.

Na Toyotę wylała się fala hejtu, a wiele osób zaczęło zarzucać jej hipokryzję. Powiem szczerze, że jest w tym wiele racji. Japońskiemu producentowi nie przeszkadzało bowiem by, udzielić EA licencji w 2015 roku, kiedy to pojawił się Need for Speed. Najnowszą grą, w której zobaczymy „zwykłe” (czyt. nie wyścigowe) samochody Toyoty to Gran Turismo: Sport z 2017 roku i wygląda na to, że przez długi czas się to nie zmieni. Z pozoru wygląda na to, że firma stara się całkowicie odciąć od kultury nielegalnych wyścigów, jednak zdjęcia z planu Szybkich i Wściekłych 9 jasno wskazuje na coś innego. Możecie na nich zobaczyć najnowszą Toyotę Suprę, a jak wiadomo, wspomniana seria filmów praktycznie opiera się na nielegalnych, ulicznych wyścigach.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Nice!! ? #Fast9

Post udostępniony przez _????_ (@_pw40_)

Toyota zabrała głos

Cała sytuacja odbiła się w internecie tak głośnym echem, że firma musiała się do niej odnieść. Niestety, oświadczenie Toyoty mało kogo zadowoliło. Możecie się z nim zapoznać poniżej:

Cieszy nas, że chcecie widzieć nasze samochody we wszystkich swoich ulubionych grach wyścigowych i szczerze, chcemy tego samego. Większość z nas w zespole odpowiedzialnym za obsługę mediów społecznościowych Toyota GB zakochaliśmy się w autach właśnie przez gry, takie jak TOCA, Daytona i Gran Turismo. Jeden z nas ma nawet miłe wspomnienia z Pole Position na Atari! Oficjalnie Toyota Motor Corporation nie ma aktualnie w planach udzielenia licencji na swoje samochody żadnej innej grze, niż Gran Turismo Sport. Kiedy pytacie nas, dlaczego samochody Toyoty nie pojawiają się w Waszych ulubionych grach wyścigowych, nie chcemy odpowiadać Wam ogólnikowo, ale obecnie nie możemy zbyt wiele powiedzieć, choć nasza wczorajsza wypowiedź była niewłaściwa. Będziemy bardzo podekscytowani, gdy będziemy mogli podzielić się z Wami naszymi planami na przyszłość. W międzyczasie, niezależnie od tego, czy jest to Gran Turismo Sport, Forza czy Need for Speed, ścigajmy się dalej.

Nie da się ukryć, że z wypowiedzi, którą zamieściła firma na swoim Twitterze nie dowiedzieliśmy się absolutnie żadnych konkretów. Ot, typowa nic niewyjaśniająca odpowiedź zespołu marketingowego. Możemy jedynie wnioskować, że marka ma jakiś dobry układ z producentami Gran Turismo Sport. Cała sytuacja pokazuje, że zasłanianie się poprawnością polityczną rzadko kiedy wychodzi firmom na dobre. Tym bardziej, gdy na jaw wydostają się takie kwiatki jak ten mówiący o tym, że w nowym filmie opierającym się na nielegalnych wyścigach pojawi się samochód Toyoty. Oczywiście nie zdziwiłbym się, gdyby po całej tej aferze Toyota Supra nie pojawiła się w nadchodzącej odsłonie Szybkich i Wściekłych, jednak na potwierdzenie tych domysłów musimy poczekać do premiery wspomnianego filmu.

Toyota nie lubi gier

Need for Speed

Od kilku lat nie jest tajemnicą, że Toyota nie ma zbyt przyjaznego stosunku do gier wideo. Wszystko stało się jasne od pamiętnej wypowiedzi dyrektora wykonawczego firmy w 2009 roku dla pewnej japońskiej gazety. Powiedział tam, że „gry wideo nie są niczym dobrym, bo stały się tak realistyczne, że ludzie coraz rzadziej czują potrzebę zakupu prawdziwego samochodu”. Wynika z tego, że według Toyoty fani wirtualnych wyścigów wolą zostać przy grach, niż kupić prawdziwy samochód. Cóż, mnie wydaje się, że jest zupełnie odwrotnie, ale co ja tam wiem. Niech pierwszy napisze komentarz ten, kto nigdy nie chciał kupić danego auta tylko dlatego, że spodobał mu się w grze czy filmie.

Zobacz także: YouTuberzy LGBTQ pozywają platformę. „Nie mogą nam tego robić”

Biorąc pod uwagę powyższą wypowiedź z 2009 roku, tłumaczenie Toyoty na Twitterze brzmi jeszcze zabawniej. Cała sytuacja pokazuje dodatkowo, jak duży szum może wywołać tylko jedna nietrafiona wypowiedź. A Wy co sądzicie o całej sytuacji? Dajcie znać w komentarzach!

Źródło: Toyota (Twitter), motorauthority






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x