Samochody autonomiczne: Czyje życie powinny ratować?

Jędrzej Markiewicz Artykuły 2019-08-19

Samochody autonomiczne są przyszłością. Wszystkie koncerny samochodowe skupiają się na tym, aby jak najprężniej rozwijać w swoich modelach automatyczne, zaprogramowane reakcje samochodu. Z powodzeniem już dzisiaj najnowsze modele Volvo, Forda, Mercedesa i wielu innych stosują na przykład adaptacyjny tempomat. Za jego pomocą samochód ustawiony na konkretną prędkość i tak dostosowuje ją do samochodu jadącego przed nami.

To nic innego jak przedsmak autonomiczności, która wali do nas drzwiami i oknami. Są jednak takie sytuacje na drodze, które wymagają — i będą wymagać — moralnych decyzji. Decyzji, które — w zamierzeniu — ratują życie jednych, poświęcając innych.

Samochody autonomiczne: „Sytuacje konfliktowe”

samochody autonomiczne uber wypadek
Wypadek śmiertelny z udziałem samochodu autonomicznego należącego do Ubera

Są przypadki na drodze, które nie podlegają pod żadne rozważania i ich rozwiązywanie jest kwestią czysto technologiczną. Na przykład wyprowadzenie auta z poślizgu tak, aby nikomu nie stała się krzywda. Parkowanie w miejscach do tego przeznaczonych. Bezpieczna zmiana pasa ruchu. Już teraz jednak naukowcy i technolodzy stają przed poważnymi rozterkami moralnymi, których nie da się rozwiązać w sposób bezkompromisowy.

Nazwane „sytuacjami konfliktowymi” problemy dotyczą wyłącznie aspektów samochodów autonomicznych, w których uratowanie każdego ludzkiego życia jest niemożliwe. Na przykład, jeżeli pod rozpędzony samochód wpada pieszy. Kogo wtedy powinien ocalić program zainstalowany w samochodzie? Kierowcę — ponieważ to jego auto i to on płaci za swoje bezpieczeństwo? Czy może pieszego — przecież wcale nie powiedziane, że kierowca jechał z odpowiednią prędkością. Skąd samochód ma wiedzieć, czyja wina jest „mniejsza” w przypadku wystąpienia takiej sytuacji? A jeżeli wina jest po stronie pieszego, ale wejdzie ich na drogę dziesięciu, a kierowca jest jeden: Które życie jest ważniejsze? Jedno kierowcy, czy pięciu innych istnień ludzkich?

Czyje życie jest ważniejsze: pieszego, czy kierowcy?

Rozterki moralne, Temida (waga ludzkiego życia)

Przedstawione powyżej sytuacje nie są rozważaniami stworzonymi na potrzeby samochodów autonomicznych. To różne warianty tzw. dylematu wagonika: Eksperymentu myślowego w etyce.

Wagonik kolejki wyrwał się spod kontroli i pędzi w dół po torach. Na jego drodze znajduje się pięciu ludzi przywiązanych do torów przez szalonego filozofa. Możesz przestawić zwrotnicę i w ten sposób skierować wagonik na drugi tor, do którego przywiązany jest jeden człowiek. Co powinieneś zrobić?

Philippa Foot, brytyjska filozof

Większość ludzi bez większego zastanowienia odpowie, że życie pięciu ludzi i śmierć jednego jest oczywiście „mniejszym złem”. Co jednak, jeżeli podejmujący decyzję byłby emocjonalnie związany właśnie z tą jedną osobą? Wtedy z pewnością wolałby poświęcić życie pięciu.

Dylemat wagonika ma niezliczoną liczbę wariantów i w każdym chodzi o to samo: czy da się i czy powinno się w ogóle ważyć ludzkie życie. Być może najrozsądniej jest w ogóle nie podejmować decyzji i za całe wyrządzone zło obwinić szalonego filozofa? Wszakże każda nasza interakcja w tym procederze czyni nas… współwinnym.

„Dylemat samochodzika autonomicznego”

Dylemat wagonika

Przekładając prawie 1:1 powyższe rozważanie filozoficzne, zasadnym wydaje się pytanie o to, czyje życie powinno być ważniejsze podczas programowania samochodów autonomicznych. Jeżeli program uzna, że niemożliwe jest uratowanie wszystkich uczestników wypadku (który jego zdaniem zaraz się wydarzy), czyje życie powinien ratować najpierw?

To już nie jest czysto filozoficzne pytanie: Samochody autonomiczne muszą być zaprogramowane na każdą ewentualność i ktoś te decyzje musi podejmować. Najczęściej są to inżynierowie programujący zachowanie samochodu w „sytuacjach konfliktowych”.

Samochody autonomiczne: a co na ten temat sądzi opinia publiczna?

samochody autonomiczne czytanie książek

Swego czasu przeprowadzono ankietę dotyczącą właśnie tego zagadnienia. W Internecie uzyskano blisko 2 miliony odpowiedzi, na następujące pytania:

  1. Czyje życie samochód powinien ratować najpierw: ludzkie czy zwierzęce?
  2. Czy jeżeli w wypadku bierze udział jeden kierowca i dwóch ludzi, czyje życie samochód powinien traktować priorytetowo?
  3. Jeżeli program jest przekonany co do konieczności śmierci jednego z uczestników wypadku (1 kierowca + 1 pieszy), czy powinien uratować młodszego/starszego?

Odpowiedzi do pierwszego pytania, w przeważającej większości, jako priorytet wskazywały życie ludzkie, ponad zwierzęcym. To dość oczywisty wybór z punktu widzenia nas, naczelnych. Pojawiają się oczywiście głosy aktywistów szeroko pojętej Ochrony Środowiska. Im oczywiście także zależy na ochronie życia człowieka. Apelują jednak o to, by nie traktować odgórnie ważności życia w sposób wymierny, skończony.

Badani w ankiecie byli także zgodni co do tego, że należy minimalizować ofiary śmiertelne wypadku. Jeżeli więc kierowca zginie, ale tym samym uratuje dwóch innych ludzi, jest to mniejsze zło, które z bólem należy wybrać. Czy jednak którykolwiek kierowca chciałby podróżować samochodem z myślą, że w przypadku kolizji (także takiej nie z jego winy), program poświęci jego życie?

Najbardziej kontrowersyjne okazało się pytanie trzecie. Wśród ankieterów z tzw. zachodu, czyli Europy i USA było bardzo znaczące przekonanie o tym, by ratować młodszych. Jednak na dalekim wschodzie (Azja), przywiązanie kulturowe do osób starszych skłaniało raczej do tego, aby to ich życie ratować najpierw. Argumentem przemawiającym za ratowaniem młodszych jest ogólna filozofia egzystencji i prokreacji człowieka na świecie. Czy to jednak wystarczający powód, by ważyć ludzkie życie pod kątem wieku?

Samochody autonomiczne: w jaki sposób rozwiązywać nierozwiązywalne problemy?

Pytań, które można byłoby postawić, w przypadku podejmowania decyzji przez program, jest oczywiście więcej. Prawdopodobnie tyle, ile wariantów „Dylematu wagonika”. I chociaż w większości inżynierowie zaawansowanej technologii autonomii w samochodach są zgodni, na pewno będą różnice w poszczególnych markach samochodów. Nawet jeżeli świat dojdzie do pewnych kompromisów w kwestii obrony życia (np. człowiek>zwierze, winowajca<ofiara), nie wierzę, że poszczególni twórcy modeli samochodów nie podejmą różnych decyzji co do detali.

Prawdopodobną wizją przyszłości wydaje się więc dostosowanie własnego zdania do polityki autonomii samochodów danej firmy. Jeżeli będzie nam zależeć egoistycznie wyłącznie na własnym życiu, na pewno znajdzie się firma samochodowa, która zawsze będzie najpierw starała się ocalić kierowcę. To także w końcu jego prawo, aby czuć się bezpiecznie na drodze, w każdej możliwej sytuacji.

Zobacz też: Biopaliwo w 2025 roku stanie się rentowne

Być może też program autonomiczny będzie dostosowywany do różnych rejonów świata. Jeżeli w Azji społeczeństwo będzie przekonane co do tego, że najpierw należy ratować życie starszego, a dopiero potem młodszego — nic nie stoi na przeszkodzie, aby taki wariant wprowadzić na terenie tego kontynentu. Uwarunkowań kulturowych może być jednak tyle, że autonomia w samochodach straci sens — zbyt dużo różnych programów autonomicznych na drogach może spowodować chaos. A przecież właśnie przed chaosem na drogach taka technologia ma nas obronić.

Po co wybierać czyje życie ocalić — czy samochody autonomiczne będą kiedyś absolutnie bezwypadkowe?

kierowca rozmawiający przez telefon

Na koniec oczywiście ostatni możliwy wariant takiej dywagacji filozoficzno-etycznej. Jeżeli obecnie samochody autonomiczne nie są w stanie zapewnić nam stuprocentowej ochrony życia, to może nie wprowadzać ich wcale? Przecież każdy wybór systemu można porównać do wyboru człowieka. Czy nie lepiej pozwolić ludzkiemu umysłowi na wykonywanie manewru na podstawie impulsu? Często człowiek podczas sytuacji stresogennej wykonuje czynności, których w życiu nigdy nie zastosował — a okazują się zbawienne w skutkach.

Jako ludzie mamy takie przekonanie, żeby nie ufać niczemu, co jest z góry zaprogramowe. Dlatego też naturalnie budzą się w nas takie pytania, jak: Jaką mamy pewność, że program jest w stanie w stu procentach ocenić, że nie da się uratować wszystkich istnień podczas wypadku? Budzi się w nas wtedy ten pierwiastek superheroizmu, zakładający, że zawsze jest wyjście z sytuacji — i człowiek będzie dążyć do uratowania wszystkich.

Zobacz też: Blokada alkoholowa dla pijanych kierowców: fakty

Według obecnej wiedzy, niestety nie wszystkie sytuacje na drodze można rozwiązać bez utraty zdrowia lub życia. Być może gdyby po drodze poruszały się tylko samochody autonomiczne, sprawa byłaby dużo prostsza. Dlatego też podczas dyskusji o tego typu transporcie, często wspomina się także o zmniejszaniu czynników wpływających na kolizyjność. Przykładem są: oddzielne ścieżki rowerowe, trasy podziemne (samochodowe i piesze), barierki oddzielające drogę od chodnika itp.

Oby technologia poradziła sobie i z tymi rozterkami. Wszakże jako ludzie już zawsze będziemy stać na straży każdego życia. A przynajmniej taką pozostaje mieć nadzieję.






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x