iPhone 11 będzie rozczarowaniem

Kacper Kościański Artykuły 2019-08-14

Premiera nowych smartfonów Apple zbliża się wielkimi krokami. iPhone 11 jest na ustach wielu fanów mobilnych technologii, jednak wszystko wskazuje na to, że wspomniany sprzęt będzie rozczarowaniem. Apple wręcz słynie z tego, że trzyma się konkretnych rozwiązań o wiele dłużej, niż inni producenci. Zostaje przez to w tyle, choć jego urządzenia wciąż się sprzedają. Najnowsze plotki tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że na nowe smartfony Apple czekać nie warto. Od razu zaznaczam, że tekst ten jest moją subiektywną opinią. Poniżej przeczytacie, dlaczego moim zdaniem iPhone 11 będzie rozczarowaniem (pisząc „iPhone 11” mam na myśli jednocześnie wszystkie modele, które się w tym roku pojawią).

Dlaczego iPhone 11 będzie rozczarowaniem?

zdjęcia iPhone 11 Max

Przykro mi to mówić, ale iPhone 11 zapowiada się naprawdę kiepsko. Zacznijmy jednak od początku, a mianowicie od jego wyglądu, który znamy już od dawna. Tak brzydkiego iPhone’a nie było jeszcze nigdy. Za czasów Steve’a Jobsa prawdopodobnie nawet nie dopuszczono by do jego produkcji, a osoby, które go zaprojektowały, straciłyby pracę. Najnowszy smartfon firmy z Cupertino będzie potworkiem, głównie za sprawą strasznie nieestetycznego aparatu na pleckach. Z przodu z kolei dostaniemy to co zawsze od ostatnich dwóch lat – wielgachny notch i stosunkowo niewielkie ramki. Tak duże wycięcie w ekranie w 2019 roku po prostu nie przystoi – niemal wszyscy producenci przerzucili się już na malutkiego notcha w kształcie kropelki wody. Apple po raz kolejny zostaje w tyle. Na tym jednak brak innowacji się nie kończy. Poprzednie plotki sugerowały, że nowe iPhone’y będą sprzedawane z minimum 128 GB pamięci wewnętrznej. Najnowsze informacje wskazują jednak, że Apple zostanie przy podstawowej wersji z 64 GB przez kolejny rok. Co więcej, zamiast pojawiającej się w przeciekach ładowarki 18W, producent najprawdopodobniej znów zaoferuje nam śmieszne 5W.

Zobacz także: Ładujesz smartfon bezprzewodowo? Mamy dla Ciebie złą wiadomość

We wnętrzu urządzeń oczywiście dużo się nie zmieni. Znajdziemy tam nowy procesor Apple A13 oraz zapewne ponownie 3-4 GB RAM w zależności od modelu. W tym roku ponownie pojawią się trzy – największy, mniejszy i „budżetowy”. Nadchodzące iPhone’y zapowiadają się po prostu nudno. Co więcej, zmiany będą tak niewielkie, że po prostu najprawdopodobniej nie będzie się opłacało ich kupić, skoro niewiele różniące się od nich modele z 2018 roku będzie można dorwać w znacznie lepszych cenach. Niestety Apple jako marka jest potęgą i sprzeda absolutnie wszystko, przez co firma nie musi się specjalnie wysilać. Niegdyś gigant z Cupertino wyznaczał nowe trendy, a teraz trzyma się z boku – bo jak inaczej określić firmę, która od kilku lat wydaje niemal niczym nie różniące się od siebie smartfony? Nie oczekuję nie wiadomo jakich zmian, jednak chciałbym, by Apple chociaż starało się nadążać za aktualnymi trendami, tak jak robią to inni producenci. Aby firma z logiem nadgryzionego jabłka wprowadził do swoich urządzeń coś nowego, co inni producenci mają już od dawna, zwykle musimy trochę poczekać – nierzadko 2-3 lata. Nie czekam na iPhone’a 11, bo wiem, czego mogę się po nim spodziewać. W skrócie: tego samego, co po zeszłorocznych modelach, a na dodatek w brzydszym opakowaniu.

Źródło: własne, phonearena






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x