O podsłuchu w telefonie przez Google i Facebooka słów kilka

Jędrzej Markiewicz Artykuły 2019-07-27

Podsłuch w telefonie, dokonywany na nas przez firmy zewnętrzne, to temat przesiąknięty mitami i legendami. Ileż to już było artykułów w kolorowych gazetach i clickbaitowych witrynach internetowych o tym, że jesteśmy stale inwigilowani. Ileż obaw o to, że informacje o nas są zbierane na każdym kroku. Za największego szpiega uważany jest wtedy nasz telefon, który nagrywa, podsłuchuje, analizuje co robimy – i przekazuje to do swojego zleceniodawcy. Facebook, Google, Apple i wszystkie inne korporacje zajmujące się analizą danych gdzieś przecież pożądane przez nich informacje muszą zbierać. To jak — podsłuchują, szpiegują?

Podsłuch w telefonie — jawne deklaracje firm

Google

asystent google podsłuch w telefonie

Jeżeli ktoś oglądał serial „Dark” na Netflixie, nieobce będzie mu stwierdzenie: „Pytanie nie brzmi czy albo jak — ale kiedy ”. O tym, że nas podsłuchują, jesteśmy prawie pewni. Tym bardziej że część firm nie ukrywa się z tym, że „zbiera pewne dane ”. Najczęściej jednak mowa o informacjach, które docelowo mają być wykorzystywane wewnątrz urządzenia do poprawy personalizacji usług. Google na przykład przyznało się do podsłuchiwania tego, co mówimy przy pomocy Asystenta Google.

Zobacz też: Google się przyznaje – pracownicy podsłuchują Wasze rozmowy

Taki podsłuch w telefonie nie powinien nas też specjalnie dziwić. Jeżeli aplikacja ma działać sprawnie, ktoś w Google musi analizować próbki wypowiadanych do Asystenta zdań. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że taka deklaracja Google (pierwsza, w której przyznają się do podsłuchiwania), to tylko wierzchołek góry lodowej. Mało by rzec, że udowodnione są przypadki podsłuchu przez Asystenta zdań, które wypowiedzieliśmy przed komendą „Ok Google”. Wątpliwości budzi także fakt regularnej aktywności mikrofonu. Bez tego Asystent nie wykryłby naszego głosu podczas wypowiadania polecenia. Jeżeli więc wiemy, że Google mógłby zbierać próbki naszych głosów w każdej chwili… pytanie, do czego je wykorzysta.

Facebook

fb podsłuch w telefonie

W przypadku Facebooka próżno poszukiwać informacji o tym, że serwis nas podsłuchuje. Mark Zuckerberg wielokrotnie dementował zresztą pogłoski o tym, jakoby jego portal potrzebował takich zabiegów. Prawdopodobnie zresztą jest to bardzo przemyślana strategia. W obliczu problemów prawnych Facebooka w USA informacja o podsłuchu raczej nie wpłynęłaby pozytywnie na zdanie o marce. Brak oficjalnych doniesień nie ogranicza nas jednak przed tym, by sprawie przyjrzeć się bliżej — najlepiej osobiście.

Zobacz też: Czy Facebook Cię podsłuchuje, gdy słyszy reklamy?

Przez ostatnich parę dni wystawiałem regularnie Facebooka na próbę. Nagrywałem krótkie wiadomości głosowe na Messengerze. Rozmawiałem do telefonu podczas konstruowania postów. Wykonywałem połączenia głosowe i audiowizualne do znajomych, składając różne, przydatne dla reklamodawców deklaracje. Prosiłem na przykład znajomych, aby porozmawiali ze mną o podróżach. O tym, czy też zepsuły im się buty i potrzebują nowych. Pytałem, czy mają już jakieś plany na wakacje, jak się ubierać w takie upały… A także o to, czy wybierają się na jakieś studia, czy mogą coś polecić. Wynik tych organoleptycznych i amatorskich badań mnie przeraził.

Wynik testów

Po dwóch dniach od rozpoczęcia, reklamy na mojej tablicy oraz w aplikacji, zaczęły się zmieniać. Pierwsza wyskoczyła mi reklama pod tytułem „Nie masz planów na wakacje ze znajomymi? Pomożemy! ”. Kolejne propozycje dotyczyły rozpoczęcia nowych studiów, butów na lato i przewiewnej odzieży przydatnej na upały. To może być przypadek — przecież Facebook personalizuje reklamy, korzystając z wielu źródeł. Reklamy odzieżowe oraz wakacyjne są przecież dość często wyświetlanymi propozycjami. Specjalnie jednak przez ostatnie dni nie wyszukiwałem w Internecie niczego z powyższych tematów.

Z powyższych powodów eksperyment powtórzyłem, tym razem uznając za słowa klucz takie frazy jak: nowy samochód, zepsuta lodówka, wyjazd do USA, co dać na prezent. Nie zdziwię pewnie nikogo, że po dwóch kolejnych dniach moja tablica ponownie przeszła metamorfozę. Warto sprawdzić to u siebie! To naprawdę ciekawe doświadczenie — i otwiera oczy na to, w jaki sposób Facebook zbiera o nas informacje.

Co podsłuch w telefonie oznacza dla nas, użytkowników telefonów?

No właśnie, bo czy tak naprawdę mamy się czego obawiać? To prawda, że telefon przez firmy zewnętrzne jest wykorzystywany na masę sposobów, by zebrać o nas jak najwięcej informacji. Zanim jednak zaczniemy panikować i z uporem maniaka wyłączać wszystkim aplikacjom dostęp do mikrofonu — parę faktów.

1.

Spersonalizowane, czy nie — reklamy w aplikacjach i tak nas dosięgną. Jeżeli już muszą się wyświetlać… czy nie lepiej, żeby chociaż faktycznie były skierowane do nas? Reklama nie zawsze musi być zła. Z punktu widzenia marketingowca, reklama wręcz nie powinna być zła. Ma pomagać człowiekowi odnaleźć produkt/usługę, która naprawdę go zainteresuje.

2.

Większość sprawdzonych informacji na temat podsłuchu dotyczy jedynie rozwoju danej aplikacji czy usługi. Asystent Google musi zbierać dane, tak samo jak Facebook musi robić wszystko, by na siebie zarobić. Instalując aplikację wiemy, z czym musimy się liczyć podczas korzystania z niej. A przecież nie jest tajemnicą, że zarówno Facebook i Google to także potężne firmy reklamowe.

3.

Często podnoszony temat podsłuchu, wycieku informacji o nas i ogólnej, powszechnej inwigilacji służy, żeby udowodnić, jak bardzo świat zwariował. Jak to już firmy wiedzą o nas wszystko i jak to nigdzie nie możemy czuć się bezpiecznie, bez ryzyka, że ktoś coś o nas będzie wiedział. Ale czy naprawdę powinniśmy się tym przejmować? Po co innego taki Google czy Facebook potrzebuje naszych danych, jak nie po to, by stworzyć dla reklamodawcy nasz profil klienta? Boimy się szpiegostwa, ale akurat w rękach Google, czy Facebooka są dużo bardziej bezpieczne, niż u innych dostawców, którym bez oporu podajemy swoje dane.

4.

Informacje o nas dobrowolnie sprzedajemy na bieżąco, instalując darmowe aplikacje. Jeżeli coś jest darmowe, to musi na siebie zarobić w inny sposób niż poprzez samą dystrybucję. Wyświetlane w aplikacji reklamy także nie są przypadkowe — i opierają się o dane, które aplikacja zdobyła za pomocą tego, na co sami się zgodziliśmy. Przecież istnieją gry, które proszą o dostęp do mikrofonu, aparatu, plików na telefonie. Machinalnie zgadzając się na to, by aplikacja była darmowa, zgadzamy się przehandlować za tę darmowość pewne informacje o nas. Pamiętajmy o tym!

Koniec końców — podsłuchiwani, czy nie — i tak, korzystając z urządzeń elektronicznych, niejako godzimy się na to, by firmy zbierały o nas informacje. Wolałbym jednak, żeby wreszcie te podmioty przestały się z tym kryć — i pokazywały nam klarownie, na jakich polach te dane są wykorzystywane. A także, czy nie sprzedają tych informacji dalej. Byłaby to wtedy bardzo uczciwa wymiana: firma może korzystać z naszych danych, by spersonalizować pod nas reklamy. Z kolei my godzimy się na to, by móc korzystać z ich usług.

Wydaje mi się jednak, że na razie na coś takiego jest jeszcze za wcześnie. Ciągle informacje o podsłuchach, inwigilacji i zbieraniu danych wzbudzają w nas raczej… bardzo nieprzyjemne skojarzenia.






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x