Powolna i bolesna śmierć Snapchata

Jędrzej Markiewicz Artykuły 2019-07-24

Popularność Snapchata jako medium zaczęła się w 2011 roku. Czy śmierć często cenionej niegdyś aplikacji po 8 latach jest możliwa? Pomimo faktu, że według danych Sklepu Play Snapchata ma zainstalowane ponad 1 miliard osób, zainteresowanie oferowanymi usługami drastycznie spada. Według danych udostępnionych przez Snap Inc. aplikacja osiąga o połowę niższe wyniki niż jej plany rozwojowe. Pod koniec 2017 roku w 365 dni aplikacji przybyło jedynie 4,5 miliona użytkowników. To mało zważywszy na to, z jaką prędkością rozwija się Facebook (300 milionów użytkowników w rok). Czy firmie uda się jeszcze odwołać śmierć Snapchata, jeśli okaże się, że ludzie przestaną z niego korzystać? 

Śmierć Snapchata nie musi być dosłowna

śmierć snapchata przez facebooka

Prezentowane w tym artykule przewidywania nie muszą wcale oznaczać, że platforma do wymiany zdjęć i krótkich filmów całkowicie upadnie. Aby uznać coś za martwe, nie trzeba ogłosić jego upadłości. Prostym przykładem niech będzie serwis nasza-klasa (obecnie nk.pl), który w latach poprzednich bił rekordy popularności, a obecnie wydaje się miejscem bez życia. Ciężko oczywiście przyrównać polski serwis do firmy, która w 2018 roku postanowiła wejść na giełdę i zarabia na aplikacji dalej bardzo poważne sumy (320 milionów dolarów w I kwartale 2019 roku). Według danych z bankier.pl realna wartość firmy Snap Inc. na giełdzie wyceniana jest jednak na nie więcej niż 15-20 miliardów dolarów. To niedużo z uwagi na to, że Facebook mógł sobie pozwolić na kupno WhatssAppa za 19 miliardów dolarów. 

Zobacz też: Nasza klasa w 2019 roku – seks, gry i mikropłatności

Instagram w 2013 roku nie był platformą szczególnie popularną. Podejście jej twórców nie było też nastawione na zyski. Jednakże wykupienie platformy przez Facebooka za miliard dolarów, w parę lat uczyniło z serwisu potęgę pod względem portali fotograficznych.

Gdy Snapchat zaczął bić rekordy popularności, nie trudno zgadnąć, że i tu pojawiły się propozycje finansowe. Mark Zuckerberg zaproponował wykupienie praw do Snapchata za 3 miliardy dolarów. Twórcy aplikacji odrzucili ofertę. Mało tego! Od 2016 roku krąży wiele informacji na temat tego, że także Google chciał mieć Snapchata dla siebie. Ponownie, Snap Inc. odmówiło, pragnąc rozwijać swoje dzieło na własną rękę. Z jakim skutkiem?

Funkcjonalność Snapchata kontra potęga Facebooka i Instagrama

śmierć snapchata nie chcę

Pod wieloma względami pomysł na samego Snapchata był bardzo innowacyjny i ciekawy. Według twórcy zamysł na aplikację powstał w jego głowie, gdy obawiał się, czy warto przesłać pewien kontrowersyjny filmik na Facebooka. Tak powstała platforma do wymiany dowolnych zdjęć i filmów. Początkowo zasada działania była absurdalnie prosta. Po stworzeniu konta można było dodać znajomych za pomocą ich nazwy użytkownika — i przesyłać im dowolne treści. Jedynym ograniczeniem była długość napisu na zdjęciu/filmie. Aplikacja oferowała jedynie kilkadziesiąt znaków. Pomysł na aplikacje szybko się spodobał — nigdzie indziej w sieci nic nie oferowało podobnych funkcjonalności. Stopniowo do aplikacji dodawano kolejne rzeczy. Najpierw możliwość mazania kolorami po ekranie, później dodawanie naklejek i emotikon, aż po przerabianie zdjęć i filmów w czasie rzeczywistym. To wszystko oferuje już dzisiaj także Facebook i Instagram. W tym starciu Fb+Ig kontra Snpachat, jak się okazało, zwycięzca może być tylko jeden. 

Zobacz też: Snapchat dodał trzy nowe gry do Snap Games

To prawda, że Facebook ukradł bardzo wiele pomysłów i z pełną premedytacją wprowadził je u siebie. Kontrowersyjne decyzje Snpachata, powiązane z rozbudową serwisu (My Stories zamiast listy znajomych, zakładka „Dla Ciebie” i nachalne treści płatnych partnerów) znalazły przecież swoje miejsce na Facebooku i Instagramie. Pomimo początkowego sprzeciwu społeczności, dzisiaj Stories od Instagrama ma się o wiele lepiej niż My Stories Snapchata. Czy ktoś jeszcze pamięta tę zasadę, by nic nie wstawiać na fejsa i korzystać tylko ze snapa, bo ten pierwszy podpierdziela wszystko, co najlepsze aplikacji, do której mamy zaufanie? Mnie w każdym razie ten krótki epizod nie ominął. Wystarczy jednak zajrzeć dzisiaj na jeden i drugi serwis — i porównać na nich aktywności znajomych. 

Ten z nami — ten przeciw nam! Śmierć Snapchata wynikiem polityki Facebooka

instagram stories

Gdy Snap Inc. postanowił nie sprzedawać swojej aplikacji większym kolegom, jasne było, że Mark Zuckerberg będzie musiał wymyślić alternatywę u siebie. Trudno było jednak wtedy przypuszczać, że zamiast alternatyw wprowadzi dokładnie tę samą funkcjonalność. Tylko w nieco bardziej facebookowej i instagramowej odsłonie. Rozpoznawanie twarzy i nakładki — są. Dodawanie informacji tekstowych, bez ograniczeń — jest. Obróbka zdjęcia i dodatkowe efekty — są. Stories, którymi możemy się dzielić ze wszystkimi znajomymi lub wysłać coś, co za chwilę zniknie na priv — jest. Oprócz tego jednak stworzone przez nas dzieła mogą być zapisywane i pokazywane znajomym w przyszłości. Dzięki tym zabiegom Facebook, Messenger i Instagram pomimo tego, że pozostały osobnymi aplikacjami, zjadły większość potencjału konkurencji i zapewniły użytkownikom integralność. No bo po co siedzieć na Snapchacie, jeśli to samo, a nawet więcej i lepiej można mieć w dobrze nam znanym portalu? 

Czytelność kontra pomysłowość

A Snapchat? Dalej próbuje przyciągać do siebie ludzi kolejnymi usprawnieniami i gwiazdami, którzy z tego portalu korzystają. Mam jednak wrażenie, że twórcy mieli więcej pomysłów na funkcjonalność aplikacji niż na to, aby ich aplikacja była czytelna. Z tego też powodu próżno mówić o influencerach ze Snapchata bez wspominania o tym, że mają także swoje (o wiele bardziej popularne) konto na Instagramie. Jestem skłonny się pokusić nawet o to, że dla nikogo dziś Snapchat, nawet jeśli się z niego korzysta, nie jest już głównym medium. Sporadyczność korzystania z tej usługi w moim przypadku jest zastanawiająca.

Pamiętam, gdy sam potrafiłem wysyłać po parędziesiąt i więcej zdjęć/filmów w ciągu dnia. A dziś? Cóż. Dziś piszę: Śmierć Snapchata przez potęgę Facebooka! – chociaż sam wielokrotnie ten serwis krytykuję.



x