Galaxy Note10+ i iPhone 11 to dowody na to, że Huawei jest liderem

mm Adam Lulek Artykuły 2019-07-17

Apple i Samsung od lat są w czołówce branży smartfonów. Obie firmy są odpowiedzialne za niektóre z największych trendów i ostatecznie nadały ton innowacji przez większą część tej dekady. Obecnie jednak dzielą one swoją pozycję dominującą z trzecim konkurentem.

Zaledwie kilka lat temu flagowce Huawei były dalekie od najlepszych ofert, które widzimy dzisiaj. Wiele osób, w tym ja, widziało je jako urządzenia, które w marny sposób starały się naśladować iPhone’y lub flagowce Samsunga. Jednak sytuacja ta zmieniła się całkowicie po premierze Huawei P20 Pro na początku 2018 roku. Od tego czasu Huawei jest liderem w branży smartfonów w wielu obszarach. Świadczy o tym szeroka gama urządzeń, które próbują naśladować funkcje flagowców chińskiej firmy. Zarówno nadchodzący Galaxy Note10+, jak i iPhone 11, o których wiemy niemal już wszystko, są prawdopodobnie najlepszym dowodem obecnego wpływu Huawei na rynek.

Więcej aparatów, aby lepiej konkurować z Huawei

Chociaż konfiguracje z dwoma kamerami zaczęły być popularne w 2016 r. dzięki pojawieniu się LG G5 i iPhone 7 Plus, układy nie osiągnęły statusu głównego nurtu do połowy 2017 r., kiedy Samsung w końcu pokazał dwa tylne czujniki w Galaxy Note 8. Zaledwie kilka miesięcy później takie rozwiązanie okazało się przestarzałe.

W marcu 2018 r. Huawei pokazał model P20 Pro jako pierwszy na świecie smartfon z trzema kamerami. Flagowiec szybko stał się hitem i zmusił rywala do reakcji. Samsung pośpiesznie wypuścił dość kiepski smartfon z poczwórną kamerą kilka miesięcy później i chcąc lepiej konkurować z Huawei, ostatecznie wyposażył tegoroczny Galaxy S10 w trzy tylne aparaty. Teraz, z tego samego powodu, oczekuje się, że podobny układ trafi na Galaxy Note 10, podczas gdy jego większe rodzeństwo (Note10+) uzyska czwarty czujnik.

Huawei aparat

Powiedzmy sobie jasno, że te aktualizacje sprzętu, a właściwie aparatów firmy Samsung musiały się wydarzyć. Pasja Huawei do innowacji wyraźnie zwiększyła konkurencyjność w branży smartfonów, co z kolei przyniosło korzyści konsumentom. Przecież bez tego, te ważne zmiany nie miałyby miejsca tak szybko. Wystarczy spojrzeć na nadchodzącego iPhone’a 11.

Pomimo produkcji niesamowitych urządzeń, Apple jest niezwykle uparte, jeśli chodzi o wdrażanie nowych technologii. Dopiero półtora roku po tym, jak Huawei wprowadził 3 aparaty klienci Apple zaczęli się domagać więcej (jak chociażby obiektywu szerokokątnego). Gigant z Cupertino nie ma więc wyjścia i w iPhonie 11 zobaczymy 3 obiektywy.

Zobacz także: Czy World of Warcraft 2 może stać się faktem?

Tryb nocny

Tryb nocny to kolejny trend, który Huawei rozpoczął od P20 Pro. Wcześniej firma wykorzystywała dedykowany czujnik monochromatyczny, który rejestrował dodatkowe szczegóły w celu uzyskania lepszych zdjęć w słabym świetle. Jednak wprowadzenie Trybu Nocnego wspieranego przez oprogramowanie, niezaprzeczalnie wzniosło fotografię nocną na zupełnie nowy poziom. Po raz kolejny jest to coś, co prawdopodobnie wydarzyłoby się prędzej czy później, ale fakt, że Huawei przygotował swoją wersję na początku 2018 r., pokazuje dokładnie, jak daleko wyprzedził konkurencję.

Google Night Sight dotarł dopiero osiem miesięcy później, podczas gdy Samsung wciąż próbuje stworzyć realną alternatywę, aktualizując swój własny tryb nocny. Sytuacja Apple w tym wypadku jest raczej śmieszna, ponieważ nadal nie ma trybu nocnego. Niemniej jednak najnowsze pogłoski sugerują, że ciężko pracuje nad tym, aby go wprowadzić wraz z premierą iPhone’a 11, osiemnaście miesięcy po tym, jak Huawei pokazał swoją wersję.

Kwadratowy moduł aparatu

Może to nie jest jakaś „super innowacja”, ale warto o niej wspomnieć. Huawei z pewnością nie wymyślił modułów kamer w kształcie kwadratu, ale z całą pewnością był pierwszą marką głównego nurtu, która takie rozwiązanie zastosowała. Sama firma nigdy nie ujawniła, dlaczego wybrała akurat ten układ w zeszłorocznym Mate 20 Pro. Kolejne wycieki iPhone’a 11 i Pixela 4 sugerują, że znajdzie się w nich podobne rozwiązanie – być może w takim razie zapewnia ono lepsze wyniki fotograficzne?

Szybkie ładowarki to standard u Huawei

W ciągu ostatnich dwóch lat Huawei dołożył wszelkich starań, aby poprawić żywotność baterii swoich urządzeń. Dokonano również znaczących postępów w dziedzinie szybkich ładowarek – w październiku ubiegłego roku wprowadzono niesamowitą ładowarkę o mocy 40 W, a na początku tego roku ulepszono ją do mocy 55 W. Teraz te zmiany zmuszają Samsunga i Apple do nadgonienia w tym obszarze.

Huawei ładowanie

Obecna sytuacja Samsunga jest daleka od zadziwiającej, ale przynajmniej akceptowalna. Najnowsze flagowe produkty tej marki obsługują technologię szybkiego ładowania o mocy 15 W, którą wprowadzono przed laty, choć wkrótce spodziewana jest duża aktualizacja. Konkretnie, wraz z pojawieniem się Galaxy Note10 na początku sierpnia, firma ogłosi nową 45-watową alternatywę szybkiego ładowania, która ma rywalizować z technologią Huawei.

Przechodząc do sytuacji Apple, firma powinna się wstydzić w tym momencie. Sprzedaż telefonów z ładowarkami 5 W, które kosztują krocie, jest po prostu niewybaczalna. Na szczęście wpływ Huawei na branżę wreszcie wywołał reakcję spółki, która podobno przygotowuje się do wprowadzenia ładowarek o mocy 18 W wraz z premierą serii iPhone 11.

Huawei i bezprzewodowe ładowanie zwrotne

Jeśli chodzi o technologię bezprzewodowego ładowania zwrotnego to Huawei jest obecnie liderem. Technologia, która zasadniczo oznacza, że kompatybilne smartfony mogą być używane do ładowania urządzeń przenośnych, telefonów i innych urządzeń za pomocą ładowania bezprzewodowego, została po raz pierwszy wprowadzona w październiku na Mate 20 Pro. Samsung szybko ogłosił swoją alternatywę o nazwie Wireless PowerShare w lutym, a teraz podobno Apple tworzy własną wersję, która pojawi się w iPhonie 11.

Gradientowe wykończenie inspirowane przez Huawei

Czarny, biały, srebrny i złoty są w zasadzie najbardziej popularnymi kolorami w branży smartfonów. Jest to szczególnie prawdziwe w segmencie flagowym, chociaż jeśli firma czuje się „żądna przygód” lub po prostu chce przyciągnąć młodszych odbiorców, może stworzyć inne opcje, takie jak czerwony i niebieski. Tak było od lat, ale w zeszłym roku Huawei podjął się zmiany.

Huawei gradient

Producent zaprezentował nową opcję koloru gradientowego o nazwie Twilight. Spotkał się on z mieszanym odbiorem, ale z powodzeniem przyciągnął uwagę konsumentów i stał się wielkim hitem. Ta popularność skłoniła inne marki, takie jak Xiaomi, do opracowania własnych alternatyw dla wszystkich rodzajów smartfonów, a nie tylko flagowych. Jak ujawniły niedawno pokazane rendery prasowe, Samsung tworzy swoją opcję gradientu dla Galaxy Note 10, która wygląda bardzo podobnie do wykończenia Huawei P30 Pro Breathing Crystal.

Podsumowanie

Jeżeli Huawei nie zostanie wykluczony ze współpracy z Google, to wróżę firmie świetlaną przyszłość i osiągnięcie pierwszego miejsca na rynku smartfonów. W przeciwnym wypadku, klienci mogą stracić zaufanie do nowego, nieznanego systemu, który może nie mieć najważniejszych, ulubionych aplikacji np. od Google. Miejmy nadzieję, że jednak sytuacja potoczy się po myśli Chińczyków, którzy będą nas zaskakiwać kolejnymi innowacjami.

Źródło: phonearena, własne



Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x