Influencerzy – gdy orientujesz się, że twoje lajki nic nie znaczą

Adrian Celej Artykuły 2019-06-30

Wraz z popularyzacją mediów społecznościowych pojawiło się nowe określenie – influencer. Niestety, jak się okazuje niektórzy przedstawiciele tej grupy uważają się za ważniejszych, niż w rzeczywistości są.

Kim jest influencer

Pojęcie influencera jest mi znane od dłuższego czasu. Początkowo były to osoby, które miały dużą rzeszę fanów w mediach społecznościowych. Tu warto coś zaznaczyć – zdobywały ją przez swoją działalność w telewizji lub w sieci, np. prowadząc kanał w serwisie YouTube. Były to swego rodzaju gwiazdy, ale działające w internecie. Z takimi ludźmi współpracę chętnie nawiązywały przeróżne marki, ponieważ tacy właśnie influencerzy mieli pewien wpływ na swoją publikę. Niestety, wkrótce pojawiła się nowa grupa, którą można określić pseudo-influencerami. Swoją popularność zdobywali głównie poprzez zalewnie mediów społecznościowych (głownie Instagrama) swoimi zdjęciami. Instagram ma to do siebie, że bardzo szybko zdobywa się tam obserwujących, nawet jeśli publikujemy kilka postów w roku, wystarczy używać hashtagów. W ten sposób pojawili się pseudo-influencerzy z setkami tysięcy czy nawet milionami obserwujących, którzy uwierzyli w swoją popularność.

To jest żałosne

Źródło grafik: Vogule Poland

Omawiani pseudo-influencerzy bez wątpienia chcą monetyzować swoją działalność. Niestety, wychodzi im to naprawdę żałośnie. Słyszałem już o próbach wyłudzenia iPhone’a na córkę influencerkę mającą świadczyć w zamian usług marketingowe, pojawiały się pogłoski o żebrzących w internecie influencerach, ale były to tylko pogłoski. Jak się okazuje problem jest znacznie poważniejszy. Knajpa „Cały Gaweł” z Sopotu podzieliła się wiadomościami, jakie otrzymywała od omawianych influncerek. W zamian za obiad oferowały one oznaczenie na Instagramie. Nie wiem jak upokarzające musi być takie zachowanie, ale jak widać niektórzy nie mają z tym problemu. Ci ludzie naprawdę uwierzyli, że te wszystkie „lajki” i „followersy” coś w prawdziwym życiu znaczą. Być może sugerowali się też tym, co dzieje się obecnie np. w Stanach Zjednocznych, gdzie czasami taki sposób promowania restauracji działa. Zrobiło się o tym głośno w momencie, gdy pewien programista założył w pełni zautomatyzowane konto beautiful.newyorkcity, które paroma sztuczkami szybko zdobyło ogromną rzeszę fanów. Ponad to bot automatycznie wysyłał zapytania do restauracji o darmowe obiady i faktycznie udawało się.

Dlaczego u nas to nie działa?

Załóżmy, że taka influencerka ma 300 tysięcy obserwujących. Duża część z nich to przypadkowe konta z całego świata, wiele z nich może być prowadzone przez boty. Jeszcze mniejsza grupa fanów będzie mieszkała w Sopocie lub wybierała się tam. Teraz załóżmy, że przeciętny fan obserwuje nie tylko tę influencerkę, ale też kilkanaście lub kilkadziesiąt innych i każda publikuje po kilka postów dziennie. Ile więc osób z grupy docelowej zobaczy obiecanego posta? Garstka. Ile zasugeruje się opinią lub oznaczeniem? Prawdopodobnie nikt. Właściciel restauracji musiałby wykazać się delikatnie mówiąc głupotą, aby zgodzić się na taki układ.

Te lajki nic nie znaczą

Nie, otwierając konta na Instagramie i publikując swoje zdjęcia nie można zostać gwiazdą. Ludzie, którzy faktycznie coś w internecie osiągnęli pracowali na to latami, często zaczynali w telewizji lub w serwisie YouTube tworząc jedne z najpopularniejszych obecnie kanałów. Za obserwujących i polubienia trudno oczekiwać czegoś za darmo, a opisane wcześniej zachowanie to zwykłe żebranie, tyle że przeniesione do internetu. Do influencerów wartych uwagi marki liczące na współpracę zgłoszą się same, reszcie nie uda się to, nieważne jak by prosili.






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x