„Zarejestruj się z Apple” – konkurencja w bardzo kiepskim stylu

mm Maciej Olanicki Artykuły 2019-06-05

Podczas tegorocznego otwarcia konferencji WWDC zapowiedziano kilka nowości, które mogą się podobać. Nie brakowało także okazji do drwin, ale bilans chyba jest dodatni. Sporo entuzjazmu wywołał przemyślany pod kątem ochrony danych użytkowników nowy mechanizm logowania, „Zarejestruj się z Apple”. Dziś jednak wiemy już o nim nieco więcej, łącznie z jego ciemną stroną.

„Zarejestruj się z Apple” – należało się tego spodziewać

Zaraz po śmierci Raya Tomlinsona w marcu 2016 roku zdarzyło mi się napisać artykuł, w którym pytałem: czy ojciec poczty elektronicznej przeżył swoje dziecko? Wykluczając zastosowania zawodowe, można było dojść do wniosku, że przeciętnemu użytkownikowi skrzynka pocztowa jest dziś potrzebna w zaledwie kilku scenariuszach – między innymi do zakładania kont w serwisach i usługach. Dziś już nawet to zastosowanie się zdezaktualizowało za sprawą możliwości rejestrowania się danymi z Facebooka (mechanizm Facebook Login) lub Google (Google Sign-In).

Zarejestruj się z Apple

Craig Federighi podczas WWDC prezentuje nowości w oprogramowaniu. Fot. Apple.

W czasach, gdy prywatność jest argumentem sprzedażowym, kwestią czasu było, aż analogiczną metodę rejestracji i logowania się dostarczy Apple. To właśnie „Zarejestruj się z Apple” jest moim zdaniem jedną z najciekawszych zapowiedzi podczas tegorocznego WWDC. Nie dlatego, że jest to pomysł innowacyjny, lecz dlatego, że Apple – swoim zwyczajem – wzięło efekty czyjejś pracy, dopieściło UX, zaoferowało efektowne funkcje dodatkowe i sprzedało jako autorską innowację. Jak to zwykle bywa, diabeł tkwi w szczegółach.

W stylu Apple – to samo, tylko trochę lepiej

Nawet najzacieklejszy krytyk Apple przyzna, że „Zarejestruj się z Apple” ma swoje zalety. Ma nawet przewagę nad propozycjami skompromitowanego jako administrator danych Facebooka czy Google. Chodzi o możliwość automatycznego generowania adresów e-mailowych na potrzeby konkretnej rejestracji lub logowania. Nie ma potrzeby dostarczania swoich wrażliwych danych, aby założyć konto. Apple w locie utworzy skrzynkę-proxy i przekieruje maila na adres użytkownika, oszczędzając jego prywatność.

Zarejestruj się z Apple

My way or the highway.

Tyle było wiadomo zaraz po pierwszej zapowiedzi Craiga Federighiego podczas inauguracji WWDC 2019. Z czasem zaczęto odsłaniać kolejne karty, które początkowo także nie skłaniały do pesymizmu. Apple ujawniło na przykład, że mechanizm logowania będzie chronił nie tylko użytkownika, ale także dostawcę usługi czy aplikacji. Lokalnie na urządzeniu ma działać proces uczenia maszynowego (jak zwał, tak zwał), który z czasem coraz skuteczniej będzie odsiewał próby logowania się przez boty. Sytuacja win-win, wydawałoby się.

Apfel, Apfel uber alles

Wystarczyło jednak zagłębić się nieco w dokumentację, by zrozumieć, że „Zarejestruj się z Apple” jest nie tylko metodą obustronnej ochrony. Jest tu i trzecia strona – Apple. Cały mechanizm jest również narzędziem nacisku. Apple zamierza wymuszać na twórcach aplikacji kierowanych na swoje systemy dostarczanie możliwości logowania i rejestracji „Zarejestruj się z Apple”. I to wymuszać w wyjątkowo pozbawiony klasy sposób – według wytycznych, przycisk Apple musi się znajdować ponad przyciskami Facebooka i Google.

Zarejestruj się z Apple – Tim Cook na WWDC

Tim Cook otwiera tegoroczne WWDC. Fot. Apple.

Ta tendencja do niesmacznej supremacji będzie oczywiście adekwatnie egzekwowana wśród deweloperów. Na razie dotyczy to wyłącznie twórców aplikacji na iOS-a i iPadOS-a. W jaki sposób? Programisto, jeśli chcesz udostępnić użytkownikom logowanie z Facebookiem i Google, to musisz także udostępnić logowanie z Apple, przy czym przycisk Apple znajdzie się na pozycji numer jeden. Jeden, nie mniej, nie więcej. Jeden ma być liczbą oznaczającą pozycję przycisku Apple 😉

Zuckerberg nie powstydziłby się „Zarejestruj się z Apple”

Możemy śmiać się do woli ze stojaka na monitor za tysiąc dolarów, ale metoda promocji „Zarejestruj się z Apple” bawi już mniej. Oczywistością jest, że najczęściej będziemy korzystać z pierwszej dostępnej metody logowania i Apple szybko zbuduje dużą bazę użytkowników. Z czasem zapewne nie tylko w aplikacjach na iOS-a i iPada, ale także na witrynach. W ten sposób Apple otworzy się na użytkowników spoza swojego „ekosystemu” i… zacznie zbierać ich dane. Mark Zuckerberg nie powstydziłby się takiego rozegrania sytuacji.





x