Dlaczego Google tak szybko uśmierca swoje usługi? Co z naszym zaufaniem?

mm Michał Derej Artykuły 2019-05-27

Google to firma znana na całym świecie głównie za sprawą wyszukiwarki internetowej, z której korzysta niemalże każdy użytkownik internetu. Osoby korzystające z usług tej korporacji kojarzą ją również ze względu na to, że każdego roku przynajmniej kilka popularnych projektów jest uśmiercanych przez internetowego giganta. Decyzje Google’a są często niezbyt zrozumiałe – jakiś czas temu musieliśmy pożegnać się np. z klientem Inbox, z którego wciąż korzystało wielu użytkowników. Jakie inne usługi zostały brutalnie zabite przez internetowego giganta? Tego dowiecie się z artykułu Łukasza, w którym przedstawił on cmentarz Google. Dziś natomiast przyjrzymy się powodowi uśmiercania kolejnych aplikacji i zastanowimy się, czy gigantowi można jeszcze ufać.

Dlaczego Google tak szybko zabija swoje popularne usługi?

koniec google+

Google to niezwykle specyficzna firma, która jednak dzięki swojej niecodzienności osiągnęła tak wielki sukces. Gigant z Mountain View nieustannie stara się prezentować użytkownikom kolejne innowacje, które jednak nie zawsze witają oni z takim entuzjazmem, jak oczekiwałby tego zarząd firmy. W tym miejscu dochodzimy zatem do jednej z wielu odpowiedzi na postawione w tytule tego akapitu pytanie – wprowadzanie na rynek nowych usług i aplikacji jest tak naprawdę wielkim testem, który ma prawo się nie powieść. W przypadku Google’a testy te (które zresztą przedstawiane są w formie pełnoprawnej usługi niemającej nic wspólnego z eksperymentem) są przeprowadzane na użytkownikach, którzy mogą przywiązać się do danej aplikacji – tak właśnie było m.in. z osobami korzystającymi z Inboxa czy komunikatora Allo.

Gdy ilość użytkowników korzystająca z danej usługi nie jest satysfakcjonująca dla firmy, to ta po prostu decyduje o zakończeniu wsparcia dla aplikacji. Korporacje są bezlitosne – dzięki uśmierceniu usługi firma może oszczędzić pieniądze, a programiści rozwijający dany produkt mogą zostać przekierowani do innego, bardziej przyszłościowego.

Zobacz też: Spotify po cichu wprowadza świetną funkcję do mobilnej aplikacji.

Warto pamiętać również o tym, że firmy tak duże jak Google zatrudniają wiele tysięcy osób, które w tym samym czasie pracują nad różnymi projektami. Niektóre z nich mogą się pokrywać – dla przykładu jeden oddział może pracować nad komunikatorem, podczas gdy inny będzie tworzył aplikację do wideorozmów. W pewnym momencie te dwa projekty mogą zostać scalone w jeden, po to, by nie tworzyć zbędnego zamieszania na rynku oraz oszczędzić firmie pieniądze. W takich sytuacjach jedna z usług może zniknąć – tak właśnie prawdopodobnie stało się z Inboxem, który stał się za dużym konkurentem Gmaila, do którego stopniowo wprowadzane są kolejne innowacje znane z uśmierconego projektu.

Czy przy takim tempie uśmiercania projektów firmie Google można jeszcze ufać?

Użytkownicy usług Google’a nie są jednak obojętni na działania, które opisałem w tym artykule. Przy każdej prezentacji nowej usługi coraz więcej osób zastanawia się, czy warto w ogóle z niej korzystać, ponieważ za pewien czas może ona zostać zamknięta, podobnie jak inne aplikacje rozwijane niegdyś przez giganta z Mountain View. Obawy użytkowników widać szczególnie w przypadku projektu Stadia, który przez pracowników Google’a przedstawiony został jako swoisty Netflix dla gier. Potencjalni właściciele kontrolera Stadia obawiają się, że ich inwestycja może pójść na marne – co stanie się przecież z grami użytkowników i kontrolerem w momencie, gdy Google stwierdzi, że projektu nie opłaca się już dłużej rozwijać?

google stadia

Google to firma z ogromną renomą, która może pochwalić się gronem oddanych fanów. Niestety, jeśli polityka tej firmy wkrótce nie ulegnie zmianie, to ilość osób, które wspierają korporację, może się zmniejszyć – nikt nie chce inwestować przecież czasu i pieniędzy w coś, co wkrótce może zniknąć. To najwyższa pora na zalążek stabilności. W innym wypadku przyszłość kolejnych usług może nie wyglądać już tak różowo.

Źródło: Własne, Business Insider 

 






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x