Ban na Huawei – nie panikujcie, nie będzie apokalipsy

Adrian Celej Artykuły 2019-05-21

W ostatnich dniach media technologiczne zajęte są tematem banu na usługi Google dla Huaweia. Niestety, na ten temat w ogromnym tempie narosło wiele mitów, którymi chciałbym się dziś zająć.

Zabiorą mi Xiaomi!

Widziałem wiele opowiadań o tym, jak to wkrótce z rynku zniknie Xiaomi, Oppo, OnePlus czy Motorola. Nie, nie znikną. Owszem, ban dla Huaweia jest związany z wojną celną USA i Chin i teoretycznie wszystko jest możliwe, ale to nie takie proste. USA od dawna oskarżało korporację Huawei o szpiegostwo, to wcale nie jest wymysł ostatnich dni. Dziś obserwujemy właśnie finał tej długiej sprawy, w której pojawił się także polski wątek. Warto wspomnieć, że nie tylko Huawei znalazł się w takiej sytuacji – swoje problemy z rządem USA miało także ZTE, jednak ta korporacja „dogadała się” z amerykanami.

I to by było na tyle. USA nie oskarża o szpiegostwo Xiaomi, Lenovo czy BBK Electronics, a co za tym idzie firmy te nie mają się czego obawiać. Podejrzewam nawet, że w ich siedzibach wystrzeliły korki od szampana – Huawei pozostawi na rynku ogromną wyrwę, którą ktoś musi załatać. Do dla pozostałych producentów ogromna szansa, której prawdopodobnie nigdy więcej nie dostaną.

Zabiorą mi Google i Facebooka!

Emui

Nie, nie zabiorą. Pomijam fakt, że ban na usługi został odroczony o 90 dni. Huawei może i straci możliwość certyfikowania nowych smartfonów z Androidem, ale to co już pojawiło się na rynku, to z niego nie zniknie. Wczoraj przeczytałem na pewnej stronie, że usługi Google przestaną działać wraz z końcem roku, co jest oczywiście kompletną bzdurą. Wasze Huaweie i Honory będą dalej działały, będziecie mogli pobierać i aktualizować aplikacje, nic się w tej kwestii nie zmieniło. Raczej nie dostaniecie aktualizacji do nowej wersji Androida, ale w przypadku telefonów Huaweia niewiele to zmienia – nakładka EMUI żyje własnym życiem, wystarczy zaktualizować tylko ją do najnowszej wersji. Owszem, użytkownicy nie dostaną w ten sposób nowego API, ale to nie jest aż tak duży problem dla większości użytkowników. Huawei obiecał, że nadal będzie wydawać aktualizacje zabezpieczeń, także telefony pozostaną bezpieczne.

To przez Google!

Czy można oskarżać Google o decyzję wydaną przez rząd USA? Nie można. Czy można wymagać od Google, aby przeciwstawiło się lokalnemu prawu i naraziło się na ogromne konsekwencje. Też nie można. Przerzucanie na dostawcę oprogramowania winy za decyzję rządu jest naprawdę nie na miejscu. To samo dotyczy innych korporacji, które zerwały kontakty z Huaweiem – po prostu nie mają innego wyjścia.

Zobacz też: Blokada Huawei – oto zwycięzcy i przegrani

Huawei upadnie!

Nie, nie upadnie. Naprawdę ktoś myśli, że tak duża korporacja nie była przygotowana na taką ewentualność? Huawei od 2012 roku pracował nad własnym systemem HongMeng, teraz wystarczy załadować do niego pakiet własnych usług (problemem może być YouTube) i można ponownie atakować rynek. Sprzęt nie jest dużym problemem, ponieważ Huawei zdążył się usamodzielnić, resztę brakujących komponentów bez trudu zdobędzie na własnym rynku. Poza tym pozostaje jeszcze jednak kwestia. Zapewne wielu słyszało, że kapitał nie ma narodowości. W Chinach to oczywiście nie działa. Chiński rząd nie pozwoli na to, żeby taka korporacja ucierpiała i będzie próbował zmusić USA do zmiany decyzji. Mamy wojnę handlową, wkrótce pojawi się odpowiedź na to zagranie. Będzie prawdopodobnie bardzo radykalna. Chińska firma może zniszczyć firmę amerykańską czy europejską, ale w drugą stronę to nie zadziała.



Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x