Mam smartfon Huawei, co robić? Zarządzam ewakuację!

mm Adam Lulek Artykuły 2019-05-20

Huawei to firma, która w ostatnich kilkunastu miesiącach rosła jak na drożdżach. Wyniki finansowe i liczba sprzedanych smartfonów zaskakiwały niejednego analityka giełdowego. W 2018 roku spółka dostarczyła na rynek ponad 200 mln smarfonów. Można ją było uznać za jednego z większych innowatorów na nudnym rynku urządzeń mobilnych. Chińczycy bowiem jako pierwsi wprowadzili do smartfonów na masową skalę ładowanie zwrotne, teleskopowy zoom, czy… gradientowe wersje kolorystyczne urządzeń. Z uwagi na zakończenie współpracy Google i Huawei zrodziło się w mojej głowie pytanie. Mam smartfon Huawei, co robić? Odpowiedź może być tylko jedna.

Zarządzam ewakuację, czyli Huawei bez aktualizacji

Jesienią zeszłego roku stałem się szczęśliwym posiadaczem Huawei Mate 20 Pro. Moje wrażenia po kilku miesiącach użytkowania Huawei Mate 20 Pro opisywałem w obszernym tekście. Z uwagi na zaistniałą sytuację, muszę się tego urządzenia pozbyć. Dlaczego? Jest kilka powodów.

Po pierwsze – istnieje duże zagrożenie, że mój smartfon nie będzie otrzymywał aktualizacji do nowych wersji Androida. Co prawda na oficjalnym kanale Androida na Twitterze, Google potwierdziło, że użytkownicy smartfonów z Androidem będą mieli dostęp do Google Play i Google Play Protect, a także aktualizacje zabezpieczeń, jednak na tym prawdopodobnie skończy się wsparcie giganta. Ponadto, należy zadać sobie też pytanie – jak długo ono będzie trwało, bo nie wierzę, że przez długi czas. Jeśli wojna handlowa USA – Chiny wkroczy na nowy poziom, kto wie co stanie się z takimi zapewnieniami.

Dodatkowo w oficjalnym komunikacie Huawei, firma przyznała, że zapewni wsparcie dla urządzeń, które już zostały sprzedane oraz tych, które znajdują się obecnie na półkach sklepowych. Co jednak wynika z tego komunikatu? Niestety, ale wygląda na to, że użytkownicy smartfonów dostaną poprawki zabezpieczeń i ewentualnie nowe wersje EMUI – nakładki na Androida od Huawei. To maksimum, na co mogą liczyć. Dla mnie, czyli wieloletniego użytkownika Androida, z którym zacząłem przygodę w 2012 roku – to zdecydowanie za mało. Dlatego odpowiedź na pytanie: „mam smartfon Huawei, co robić?” jest dla mnie jedna – sprzedać i nigdy więcej nie kupować urządzeń tej firmy.

Zobacz także: Chrome zyska na debiucie Microsoft Edge

Przyszłość Huawei

W tym samym komunikacie, który dostępny jest między innymi na portalu TheVerge, Huawei stwierdza, że firma będzie nadal budowała bezpieczny i zrównoważony ekosystem oprogramowania, aby zapewnić najlepsze wrażenia dla wszystkich użytkowników na całym świecie. Przekaz tego komunikatu jest dla mnie jasny. W najbliższej przyszłości zobaczymy własny system Huawei na urządzenia mobilne, o jakim plotkowało się od kilku lat. Biorąc pod uwagę fakt, że takie systemy jak Windows 10 czy Sailfish OS poniosły druzgocącą klęskę na rynku, nie wróżę światłej przyszłości Chińczykom. Największym problemem każdego nowego systemu jest brak odpowiedniego zaplecza w postaci sklepu z dużą liczbą aplikacji. Deweloperzy programów na smartfony niechętnie wypuszczają aplikacje na nowe systemy, tak było chociażby z mobilnym Windowsem. Wyobraźcie sobie sytuacje, kiedy kupiliście smartfon Huawei z „ichniejszym” systemem, na którym nie znajdziecie aplikacji bankowej, YouTube’a, Map Google i innych najbardziej podstawowych aplikacji. Dla mnie jest to nie do pomyślenia, dlatego nie widzę też przyszłości Huawei.

Mam smartfon Huawei, co robić? Sprzedać i kupić…

No właśnie, jeśli nie Huawei, to co? Rynek oferuje wiele urządzeń, które mogą zastąpić mojego Huawei Mate 20 Pro. Oczywiście interesują mnie tylko flagowce. Najlepszymi alternatywami są Samsung Galaxy S10+ oraz OnePlus 7 Pro, który ma swoją premierę już jutro o godzinie 11 polskiego czasu. Inne smartfony raczej nie wchodzą w grę, ponieważ nie spełniają moich specjalnych oczekiwań. Można także poczekać na jesień. Wtedy też zadebiutują nowe Pixele od Google, a pod koniec lata Samsung Galaxy Note 10. Jedno jest pewne – potrzebuję nowego telefonu w tej chwili. Nie chcę czekać, aż mój smartfon stanie się za jakiś czas bezużyteczną cegłą, która posłuży mi jedynie do dzwonienia, SMSowania i robienia zdjęć.



x