Izolacja Rosji od internetu to dobry pomysł, powinniśmy spróbować tego w Polsce

mm Maciej Olanicki Artykuły 2019-05-13

Niełatwo dziś o rzetelne informacje na temat Rosji. Aby je uzyskać, trzeba się przebić przez dwie zapory ogniowe propagandy. Pierwszą jest ta rozpowszechniana przez lokalne władze i media, drugą ta uprawiana namiętnie na własny temat przez samą Rosję. Dobitnie świadczą o tym informacje o rzekomym odłączeniu się runetu od internetu. Warto pochylić się nad tym pomysłem. Jeśli bowiem z rusofobii i z rusofilii to okazuje się całkiem dorzeczny. Co tak naprawdę oznacza izolacja Rosji od internetu?

izolacja rosji od internetu

Najpierw jednak sprawdźmy, co o przegłosowanych w Dumie zmianach piszą rodzime media. Mamy tu zapewnienia, że Rosja ma zamiar bezwzględnie odłączyć się od internetu lub też wyłączyć internet. Nie brakuje doniesień, że na Kremlu planuje się wyłączyć Internet w całym kraju. Autor niestety nie zwrócił uwagi, że najpierw trzeba byłoby go na terenie całego kraju dostarczać. Po tym, jak opisywana jest rzekoma izolacja Rosji od internetu widać, że autorom nie udało się dotrzeć do treści przyjętych przez Dumę i podpisanych przez Władimira Putina zmian w rosyjskim prawie, czyli do projektu ustawy numer 608676-7.

Izolacja Rosji od internetu – co oznacza w praktyce?

Izolacja Rosji od zewnętrznej infrastruktury oznacza centralizację infrastruktury sieciowej, a dokładniej redukcję liczby węzłów łączących runet z internetem. Równolegle runet będzie dysponował analogami wszystkich kluczowych usług sieciowych. W rezultacie będzie mógł funkcjonować nawet wtedy, gdy węzły graniczne pomiędzy runetem i internetem zostaną wyłączone. W praktyce taka infrastruktura już istnieje. Rosjanie w całości mogą polegać na własnych serwerach DNS, a to właśnie blokada dostępu do zagranicznych DNS–ów i rdzennych routerów miałaby stanowić element ewentualnego uniezależnienia się runetu.

Zobacz też: Sailfish OS, czyli Aurora OS. O tym, jak Rosjanie zaanektowali system operacyjny

Oprócz tego, w jaki sposób Rosja miałaby się odłączyć od Internetu, nie mniej ważne jest to, kiedy miałaby to zrobić. A właściwie – co musiałoby się wydarzyć, by Kreml przełączył pstryczek. Odpowiedzi daje sama kategoryzacja projektu – jest to prawo federalne w zakresie obrony i bezpieczeństwa. W samym tekście znajdziemy także informację, że prawo zostało uchwalone w odpowiedzi na przyjętą we wrześniu 2018 roku Strategię cyberbezpieczeństwa narodowego USA. Amerykańska doktryna dopuszcza przeprowadzanie cyberataków wyprzedzających, nie tylko odwetowych.

Awaryjna izolacja od internetu – to ma sens

Zagłębianie się w propagandowe przepychanki między USA i Rosją nie ma większego sensu. Ma go jednak moim zdaniem samo uchwalone w Rosji prawo. Wyobraźmy sobie na moment, że podobne regulacje zostałyby przyjęte na przykład w Polsce – nastąpiłoby rozwinięcie wewnętrznej infrastruktury do stopnia, w którym zyskałaby ona niezależność od rdzennych DNS-ów leżących poza naszymi granicami. Równolegle pod kontrolą władz lub NASK-a znalazłyby się węzły łączące polski internet z zewnętrznym.

Oczywiście w przypadku Rosji pojawiają się liczne obawy, że próby odłączenia służyć będą ograniczaniu tamtejszym internautom dostępu do treści, cenzurze, izolacji kraju od wiadomości spoza niego. Ale jeśli przeniesiemy te regulacje na lokalny grunt, to potencjał awaryjnego odłączenia się od zewnętrznego internetu prezentuje wszystkie swoje walory. W razie cyberataku z zewnątrz mielibyśmy skuteczną strategię obronną, która jednocześnie nie utrudniałaby funkcjonowania działalności państwa i lokalnych rynków. Nawet po odłączeniu lokalna infrastruktura działaby bez zarzutu i życie w kraju byłoby tylko częściowo utrudnione.

W kwietniu Telewizja wPolsce.pl wyemitowała rozmowę z profesorem Romualdem Szeremietiewem, pełniącym obowiązki ministra obrony narodowej w 1992 roku oraz wykładowcą Akademii Obrony Narodowej i Akademii Sztuki Wojennej. Szeremietiew pytany o szansę Polski w bezpośredniej zbrojnej konfrontacji z Rosją stwierdził, że szansą Polski byłoby opracowanie skutecznej i unikatowej strategii defensywnej. Takie wykorzystanie dostępnych zasobów i przywilejów gospodarza, aby w konfrontacji z przeważającą siłą przypominać jeża zwiniętego w kulkę i kolcami odstraszającego od napaści.

Taką taktyką jeża, ale w zakresie cyberbezpieczeństwa mogłaby być właśnie możliwość szybkiego i skutecznego reagowania na ataki poprzez wygospodarowanie metod pozwalających odłączyć się od internetu. Z zaznaczeniem, że odłączyć się w sposób, który nie sparaliżuje funkcjonowania kraju. Zamiast powielać bzdury o rzekomej rychłej izolacji runetu od reszty świata może lepiej w tym jednym aspekcie rozważyć implementację rozwiązań wschodniego Wielkiego Brata na rodzimym gruncie.






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x