Hulajnogi elektryczne i bezmyślni użytkownicy. Drogi, groźny i głupi trend?

mm Adam Lulek Artykuły 2019-05-07

W ostatnich kilkunastu miesiącach z coraz większą intensywnością rozwija się trend elektromobilności w dużych miastach Polski. Transport ekologicznym środkiem jest w modzie. Wiele osób przesiada się nawet z aut na hulajnogi, e-skutery czy rowery elektryczne. Czy jest to chwilowy trend, czy stała moda?

Hulajnogi elektryczne, e-skutery i rowery elektryczne – wybór jest coraz większy

Na ulicach i chodnikach polskich miast, jest coraz więcej różnego rodzaju środków transportu, które można uznać za ekologiczne i dość kompaktowe. Na pierwszy ogień idzie e-skuter, który jest największym środkiem transportu z wymienionych w nagłówku. Jest też najmniej bezpieczny i nie ma wątpliwości, że powinien poruszać się po ulicach.

Hulajnogi elektryczne

Często jednak pojęcie e-skutera widnieje przy hulajnogach elektrycznych. Przykładowo tego typu sprzęt od Xiaomi w swojej nazwie ma wyrażenie „Electric Scooter”, czego tłumaczyć nie trzeba. Hulajnogi wspomagane napędem elektrycznym to bardzo szybko rozwijający się trend. Te środki transportu również nie należą do bezpiecznych, ponieważ użytkownicy często korzystają z dróg rowerowych lub chodników potrącając pieszych. Niejeden użytkownik hulajnogi jest odpowiedzialny za złamania kości, mimowolne przewrotki, a nawet (za granicą) wypadki śmiertelne! Nic dziwnego, że jeżdżenie hulajnogami w wielu miejscach w USA jest nielegalne.

Kolejnym popularnym środkiem transportu są rowery miejskie. Te mogą być również wspomagane napędem elektrycznym, jak chociażby Mevo w Trójmieście. W tym wypadku nie ma żadnych wątpliwości, gdzie powinny poruszać się tego typu pojazdy. W przypadku hulajnogi, polskie prawo nie reguluje tego typu kwestii.

Zobacz także: OnePlus 7 Pro będzie świetny!

Hulajnogi Lime, Hive, Citybee i inne – to kosztuje!

Hulajnogi Lime

Hulajnogi elektryczne Lime Citybee Hive

Korzystanie z dobrodziejstw wygodnych i ekologicznych pojazdów kosztuje. Przykładowo wynajęcie hulajnogi Lime, które są niezwykle popularne na świecie, będzie nas kosztowało w Warszawie 2 zł (opłata początkowa) + 50 groszy za każdą minutę używania sprzętu.

Hulajnogi Hive Citybee

Konkurent Lime – Citybee i Hive mają bardzo podobne opłaty – 2,50 zł za start + 0,45 zł za każdą minutę korzystania z hulajnogi. W przypadku Blinkee będzie to 2,50 zł na start + 0,49 zł za minutę użytkowania.

Czy to się opłaca? Sądzę, że nie. Maksymalna prędkość hulajnogi nie może przekraczać 25 km/h. W optymistycznym wariancie przypuśćmy, że przeciętny użytkownik będzie się poruszał ze średnią prędkością 15 km/h w mieście. Zatem przejechanie odcinka 7,5 km zajmie około 30 minut. Za taki dystans użytkownik zapłaci około 15 – 16 zł. Jest to cena niewiele niższa niż za transport Uberem. Każdy może wyciągnąć własne wnioski z tego rachunku.

W przypadku rowerów elektrycznych, przynajmniej w Trójmieście jest znacznie taniej. Można wykupić karnet na miesiąc, który kosztuje 10 zł opłaty inicjalnej + 10 zł opłaty miesięcznej. W przypadku karnetu na rok będzie to 10 zł + 100 zł. Jeżeli ktoś chce skorzystać jednorazowo, zapłaci 10 zł + 0,10 zł za każdą minutę lub 6 zł za godzinę.

Hulajnogi Allegro i sklepy

Najbardziej podstawowe hulajnogi kupimy już za około 600 zł na Allegro czy w sklepach. Warto jednak dołożyć trochę pieniędzy, jeśli chcemy, aby bateria wystarczyła na dłuższe dystanse lub po prostu zależy nam na jakości budowy i bezpieczeństwie. Wtedy koszt takiego pojazdu wzrośnie do 1500 – 2000 zł. Można śmiało polecić hulajnogi Xiaomi, które zbierają świetne opinie.

Hulajnoga elektryczna – niebezpieczny trend, który musi odejść?

Hulajnogi

W ostatnim czasie, gwałtownie rosnącą popularnością cieszą się w szczególności hulajnogi. Spójrzcie tylko chociażby na wykres Google Trends z tą nazwą . Korzystanie z tego typu dobrodziejstw jest drogie, ale także bywa niebezpieczne, ponieważ wielu użytkowników używa pojazdów w sposób nieodpowiedzialny, a także w większości przypadków bez kasków. Często też nie znają oni podstawowych przepisów ruchu drogowego. Ponadto niektóre tego typu środki transportu nie są wyposażone w prędkościomierze, czy kierunkowskazy. Do tego dochodzi brak polskich regulacji prawnych dotyczących miejsca tego typu środków transportu na polskich drogach, chodnikach, czy ulicach. W dużych miastach, gdzie ruch pieszy jest tak samo duży jak ruch uliczny, hulajnogi stają się problemem. Inną kwestią jest zostawianie pojazdów „gdzie popadnie” lub korzystanie z nich pod wpływem alkoholu. Niejednokrotnie byłem świadkiem „popisów” imprezowiczów na hulajnogach, co może skończyć się bardzo źle dla osób postronnych.

Oczywiście taka hulajnoga jest bardziej przyjazna dla środowiska i tańsza niż samochód, ale nadal kosztuje ponad tysiąc złotych, w przypadku gdy będziemy chcieli posiąść taki sprzęt na własność. Ponadto wadą hulajnogi jest krótka odległość wspomagania napędem elektrycznym oraz potrzeba częstego ładowania sprzętu. W końcu najważniejszy argument – odległości, które możemy pokonać, można zwyczajnie przejść „na nogach”. Jest to zdrowsze i tańsze.

Źródło: androidpit, lime, hive, citybee, blinkee, mevo



x