Nowe usługi to początek zmian w Apple czy cisza przed burzą?

mm Mariusz Nowak Artykuły 2019-04-01

Minione dziesięć dni było dla Apple pełne wydarzeń. Jednak ten okres nie wyglądał chyba tak jak większość fanów mogłaby sobie wyobrażać. Wraz z ciągłymi wyciekami nowych produktów, niektórzy spodziewali się, że to sprzęt i oprogramowanie będą dzielić między siebie scenę w Steve Jobs Theater. Tak jednak ostatecznie się nie stało. Jeżeli ktoś nadal potrzebuje dowodu, że Apple skupia się na usługach to nie może być bardziej wyraźnego niż ta konferencja. Dlaczego więc Amerykanie zdecydowali się na bardzo ciche aktualizacje produktów, a uwagę skupili na czymś innym?

Zobacz także: Surface Book 2 – hybryda za ponad 10000 zł. Warta ceny?

Aktualizacje hardware mówią wiele o nowym wizerunku Apple

Wszyscy wiemy jak wyglądają prezentacje produktów firmy Tima Cooka. Doskonale kojarzymy liczbę superlatyw, które są bardzo hojnie rzucane – niezależnie od tego czy opisują sprzęt czy oprogramowanie. Oglądając konferencje spółki z Cupertino można pomyśleć, że firma jest darem Boga dla ludzkości i ratuje nas przed wszechotaczającą miernotą… Oczywiście każda firma postępuje dość podobnie. Dokładnie prześwietla zalety swoich produktów, nie wspominając o niedociągnięciach. Tak działa marketing. Mimo wszystko przekaz Apple jest szczególnie silny i wspierany przez same urządzenia. Kiedy usłyszeliśmy, że nadchodzą nowe iPady oraz inne produkty, spodziewaliśmy się takich samych pochwał. Jednak forma była tym razem inna. 

Nowe produkty Apple nie zstąpiły z nieba

Nowości sprzętowe zostały tym razem udostępnione za pomocą komunikatów prasowych na stronie internetowej. Nie jest to co prawda pierwsza taka sytuacja. Sam sposób i liczba nowości była jednak zaskakująca. Nowe komputery iMac, iPady oraz AirPodsy utrzymały taką samą konstrukcję jak ich poprzednicy – zmieniły się za to parametry techniczne. Są dwa zdania na temat samych sprzętów. Jedni twierdzą, że zmian było zbyt mało. Zmiana samych komponentów to przecież nic wielkiego. Klienci, którzy chcą czegoś najlepszego i najnowszego pewnie dalej będą je kupować. Druga grupa użytkowników uważa, że żadne duże zmiany nie są potrzebne. Przecież produkty świetnie funkcjonują. iPad z przyciskiem Home jest znany ze swojego kultowego designu, a komputery iMac są niesamowicie popularne w biurach. Po co zmieniać coś co działa? Na pewno znaczące zmiany są trudne do osiągnięcia, jednak samo Apple pokazało, że może być inaczej.

Apple

iPad Pro przykładem zmiany w Apple

Tego produktu nie można zignorować. Nowy iPad Pro przyniósł drastyczne zmiany dla segmentu tabletów i ogólnie dla mobilnych urządzeń z nadgryzionym jabłkiem w logo. Zamiast złącza Lightning otrzymaliśmy port USB-C, Touch ID zostało zastąpione Face ID. Niektórzy spodziewali się, że ta nowa filozofia spłynie na inne produkty. Tak się jednak nie stało. Nowy iPad mini oraz iPad Air dalej wykorzystują poprzednie złącze i wyglądają jak ich poprzednicy sprzed kilku lat. Plotki głoszą, że nowe iPhone’y dalej skorzystają z portu Lightning. Taka fragmentacja nie jest typowa dla firmy, której zależy na łatwości używania i kompatybilności akcesoriów. Czy iPad Pro to wyróżnienie tej linii na tle innych iPadów? Może to jeden z elementów jakiegoś większego planu, który zmienił się od tego czasu. 

Apple stawia na usługi

Po wydarzeniu z 25 marca i ogłoszeniu nowych serwisów oczywistym jest, że Apple będzie teraz zorientowane na usługi. Nie możemy jednak zapomnieć, mimo szumnych zapowiedzi i coraz większych dochodów z tego sektora najważniejszym produktem cały czas jest iPhone. Usługi pojawiają się więc naturalnie? Po to, żeby wykorzystać potencjał sprzedanego sprzętu czy dlatego, że iPhone sprzedaje się gorzej? Nie jest tajemnicą, że globalny rynek smartfonów się kurczy. Zeszłoroczne telefony Apple nie spełniły też pokładanych oczekiwań sprzedażowych. To nie prezentuje się dobrze w oczach inwestorów, a ci chcą wiedzieć co firma zamierza z tym zrobić. Usługi w coraz większej formie i tak by się pojawiły, ale na pewno stały się nie tak dawno temu priorytetem. 

Nowe serwisy, a ich daty wydania

Zapowiedź, że tak może być to wnioski z konferencji Apple. Zwykle gdy firma wydaje nowy produkt, jest on dostępny dość szybko – zaraz po wydarzeniu, ewentualnie tydzień lub dwa później. Zamiast tego większość z zaprezentowanych usług pojawi się na rynku jesienią. Ledwo zaczyna się wiosna, a Apple ogłasza coś co zadebiutuje na rynku za kilka miesięcy? Jest to niezwykłe, że firma Tima Cooka w ten sposób sygnalizuje premierę. Nawet nazewnictwo wydaje się bardzo proste i trochę banalne: News+, TV czy TV+? Nie wiem czy one pasują do nowych, bardzo ciekawych usług. 

Źródło: Macworld






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x