Porównanie Jack 3.5 mm i USB-C – walka Dawida z Goliatem?

mm Paweł Maretycz Artykuły 2019-04-01

Wielu producentów oraz oddanych im użytkowników uważa port Jack 3.5 mm za relikt przeszłości. Ich głównym argumentem jest to, że ma on swoje lata. Tylko czy coś, co jest stare, od razu musi być złe? Uważam, że nie wiek a niezawodność i wytrzymałość są miarą jakości.

Które rozwiązanie jest lepsze i dlaczego Jack 3.5 mm?

jack 3,5 mm vs usb-c

Na szczęście gniazdo Jack 3.5 mm zaczął znów wracać do łask. Mimo to wielu producentów w imię postępu wciąż rezygnuje z dobrze nam znanego złącza, na rzecz słuchawek podłączanych do USB-C. Tylko czy to na pewno jest postęp? Przeanalizujmy wszystkie zalety tego rozwiązania od technicznych po ekonomiczne, porównajmy je do tego, co oferuje złącze USB-C.

Kwestie mechaniczne

jack 3,5 mm vs usb-c

Port USB-C wręcz słynie z tego, że jest gniazdem symetrycznym w jednej osi. Jest to często przedstawiane jako olbrzymia zaleta tego rozwiązania. A co powiecie na złącze symetryczne w dowolnej osi? Bo właśnie takim rozwiązaniem jest właśnie stary, dobry Jack 3.5 mm. Ten kształt nie tylko zapewnia wygodę podczas podłączania słuchawek. Zwiększa również wytrzymałość portu. Statyka opisuje wiele rodzajów oddziaływań. Jednym z nich jest moment skręcający. W przypadku gniazda USB siły z niego wynikające obciążają port. W przypadku klasycznego złącza audio siły po prostu obracają wtyczkę, nie czyniąc żadnych szkód. Jednak to nie wszystko! W przypadku momentu gnącego, czyli sytuacji, kiedy siła wyłamuje wtyczkę Jack, również cechuje się większą wytrzymałością. Bierze się to stąd, że w przypadku USB-C piny łączące gniazdo z płytą główną są ułożone prostopadle do takiej siły, natomiast złącze Jack ma łączenia ułożone równolegle. Punkt za wytrzymałość dostaje Jack 3.5 mm.

Jakość dźwięku

jack 3,5 mm vs usb-c

Producenci nas mamią cyfrową jakością dźwięku po przejściu na USB-C. Tyle że słuchawki opierają działanie na sygnale analogowym. Właśnie taki trafia do słuchawek, które generują drgania wywołujące fale akustyczne będącą dla nas muzyką. W każdym cyfrowym sprzęcie grającym na pewnym etapie przed głośnikami musi znajdować się przetwornik cyfrowo-analogowy. Wymaganymi więc przewodami są lewy kanał, prawy kanał, opcjonalnie mikrofon oraz masa. Wszystko to zapewnia Jack 3.5 mm i więcej do tego, żeby słuchawki grały nie potrzeba. Zastosowanie wejścia USB-C w tym przypadku wpływa wręcz negatywnie. O ile w tradycyjnym złączu ścieżki do portu słuchawkowego są wykorzystywane jedynie przez analogowy sygnał audio, tak już w przypadku USB-C są tymi samymi, które odpowiadają za transfer danych. Oczywiście są stosowane filtry sygnału tak, aby wyeliminować szumy, ale i tak dźwięk jest niższej jakości, niż mógłby być, gdyby tor audio był autonomiczny. Oczywiście jak wszystko da się ten problem ominąć. Wystarczy stosować zewnętrzny przetwornik a dopiero z niego puścić tor audio. Tyle że trzeba go gdzieś umieścić. I tak otrzymujemy drogą i całkiem sporą przejściówkę lub podnosimy znacznie cenę słuchawek, umieszczając w nich przetwornik. Punkt znowu leci do naszego staruszka.

Funkcjonalność

jack 3,5 mm vs usb-c

Tu należy zwrócić uwagę to, że port USB-C wymaga przejściówki do podłączenia zwyczajnych słuchawek. Jeśli mamy słuchawki z gniazdem USB-C problem znika tylko pozornie. Bez odpowiedniej przejściówki nie będziemy w stanie ładować urządzenia i jednocześnie słuchać na nim muzyki. Dodatkowo, nawet gdy ją podłączymy, wraca do nas problem zakłóceń. Jack znów prowadzi.

Kable, kable, wszędzie plątanina kabli!

jack 3,5 mm vs usb-c

Tak, to jest poważny problem słuchawek przewodowych. Wszystkich, niezależnie od tego, jaki kształt wtyczki mają ani czy są podłączone do przejściówki. Propagatorzy USB-C często zwracają tu uwagę na słuchawki bezprzewodowe, które jednak poza główną zaletą, którą jest brak kabli, cechują się licznymi wadami, oraz… jak najbardziej mogą współpracować z urządzeniami posiadającymi Jack 3.5 mm. W niczym on tutaj nie przeszkadza. Mamy więc remis w tej jednej dziedzinie.

Kwestie ekonomiczne

Słuchawki z portem USB-C można policzyć na palcach. Dobre słuchawki USB-C można policzyć na palcach jednej ręki drwala, który ma poważne problemy z koncentracją. Oczywiście przesadzam, ale przewaga słuchawek z klasycznym gniazdem jest nie tyle większa, ile wręcz miażdżąca. Do wyboru mamy tysiące modeli w różnych przedziałach cenowych, kierowanych pod różne gatunki muzyki i zastosowania. Do tego złącze Jack 3.5 mm jest złączem uznawanym za standard. Występuje w niemal każdym sprzęcie grającym, od taniego radyjka z bazaru po drogi sprzęt studyjny. I do każdego z tych sprzętów możemy podłączyć te same słuchawki, bez żadnych przejściówek. Kolejną, niezwykle ważną kwestią jest brak ustandaryzowania złączy na USB-C. Z tego też powodu słuchawki i przejściówki od jednego producenta mogą nie być kompatybilne ze smartfonami od innego producenta.

Zobacz też: [Recenzja] Motorola Moto G7 – zwykły, ale dopracowany średniak

Rozmiar urządzenia

jack 3,5 mm vs usb-c

Smartfony są coraz cieńsze. Czy jest to wygodne i sensowne to już zupełnie inna kwestia, ale świat dąży do maksymalnego zmniejszenia grubości tych urządzeń. Gniazdo Jack 3.5 mm jest jednak barierą. Niby można zostawić nieco grubszą obudowę w jednym miejscu, tak jak zostawia się wystające oczko aparatu, ale to z estetyką nie miałoby wiele wspólnego. Tutaj punkt należy się więc dla złącza USB-C, prawda? Zestawiając ze sobą tylko te dwa porty: jak najbardziej. Tyle że istnieje jeszcze gniazdo Jack 2.5 mm, który zachowuje swoje zalety odnośnie do wytrzymałości mechanicznej, jak i jakości dźwięku. Ponad smartfony od jakiegoś czasu przestały być odchudzane na siłę. Dlatego też złącze Jack 3.5 mm nie stanowi tutaj problemu.

Podsumowanie

Rezygnacja z gniazdo analogowego miała być parciem naprzód i rozwojem. Tyle że tak naprawdę niczego tu nie zyskujemy. Jedynie osoby, które wolą używać zewnętrznego DAC albo słuchawek Bluetooth nie odczują wad tego rozwiązania, ale nawet one niczego nie zyskują, po prostu nic nie tracą. Jestem wielkim zwolennikiem rozwoju, ale tylko wtedy kiedy on do czegoś prowadzi. Tutaj natomiast nie dostajemy nic, a tracimy bardzo wiele. Jednak to tylko moje zdanie, przedstawione z mojego punktu widzenia. A co Wy o tym myślicie? Zgadzacie się ze mną, czy jednak widzicie rzeczy, które ja przeoczyłem, a przemawiają one za portem USB-C?

Źródło: własne






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x