Bałagan w ofercie Apple – nowe iPady i stare problemy

mm Mariusz Nowak Artykuły 2019-03-18

Apple zaprezentowało dwa nowe iPady. Niby nowe, a jednak dobrze znane. W zasadzie możemy powiedzieć, że oferta tabletów firmy dzieli się na dwie linie. Pierwszą reprezentują modele Pro. Zarówno 11 jak i 12,9-calowy model dysponują odmienionym designem, Face ID, najmocniejszymi procesorami A12X oraz oczywiście wysokimi cenami. Drugą linię możemy nazwać „retro”. Tutaj w kwestii designu nic nie zmienia się od lat. Mamy trzy takie modele – iPada mini, iPada oraz iPada Air. Szerokie ramki, Touch ID – to znaki rozpoznawcze urządzeń z tej kategorii. 

Zobacz także: Jak płacić telefonem w sklepie? Podstawowa wiedza

Apple wraca do starych nazw

Za kilka dni konferencja firmy. Zaprezentowany zostanie na niej wyczekiwany serwis VOD. W każdym razie pewna wydaje się nieobecność jakiegokolwiek nowego sprzętu. Ten właśnie otrzymaliśmy. Choć gdyby został nawet pokazany 25 marca nie przyćmiłby nowej usługi. Obydwa iPady to odświeżone wersje znanych od lat modeli, choć nieco inaczej pozycjonowane. iPad Air (2 generacji) został wycofany w 2017 roku i zastąpiony wtedy przez iPada 9,7-calowego. Nieczęsto spotyka się sytuację kiedy następca prezentuje się gorzej od poprzednika. Pomińmy mocniejszy procesor, iPad 9,7 otrzymał wtedy gorszy ekran i bardziej toporną obudowę. Jednak był zdecydowanie tańszy. Teraz widzimy podobne komplikacje.

apple

Czego następcą jest iPad Air?

W zasadzie zastępuje 10,5-calowego iPada Pro. Wprowadza jednak kilka kluczowych zmian mających na celu obniżenie ceny. Wyposażono go w dokładnie taką samą obudowę, a także w pełni laminowany wyświetlacz. Ten jednak nie otrzymał technologii ProMotion. Inny w nowym modelu jest także aparat z tyłu. Do dyspozycji mamy 8 MPx zamiast 12 MPx jak w modelu Pro. Gniazdo słuchawkowe oraz obsługa Apple Pencil oczywiście pozostały. Zyskaliśmy za to nowy procesor A12 Bionic. iPad mini dla odmiany nie zmienił nazewnictwa, choć Apple nie dodaje mu już numeru. W przypadku tego modelu mamy też niezmienioną obudowę i Touch ID. Wyświetlacz ma tę samą rozdzielczość, zyskał jednak technologię True Tone oraz wsparcie szerokiej gamy kolorów P3 oraz wsparcie dla Apple Pencil.

Nowe modele – bałagan w ofercie Apple

Nowy schemat nazewnictwa nie jest przesadnie jasny, ale do tego firma Tima Cooka zdążyła nas przyzwyczaić. Jednak ceny, szczególnie trzech najtańszych modeli również powodują komplikacje. iPad mini cały czas stanowi dziwną ofertę. Ma swoich fanów, ale cały czas nie wydaje się wystarczająco atrakcyjny. Kosztuje teraz tyle samo co iPad mini 4, jednak do dyspozycji mamy o połowę mniejszą pamięć wbudowaną. Poza tym cały czas jest droższy niż większy iPad 9,7. To cały czas to urządzenie wydaje się najlepszym wyborem. Idealnie byłoby kiedy Apple wyposażyło dwa najtańsze modele w te same procesory, a to iPad mini byłby tym tańszym. 

Apple

Apple kombinuje, a wybory są… dwa

Niewiele się zmieniło na lepsze. Najlepszym wyborem dla przeciętnego użytkownika cały czas jest model z ekranem o przekątnej 9,7-cala. Ma idealną wielkość, mocy mu nie brakuje, a cena jest bardzo atrakcyjna. To urządzenie kompletne i warte każdej złotówki. iPad mini wydaje się zbyt drogi. A co z iPadem Air? Nie wiadomo dla kogo jest ten model. Jest droższy od 9,7-calowego urządzenia, i nie tak dużo tańszy od modelu Pro. Jest trochę większy, ale brakuje mu funkcji modeli Pro. Nie ma USB-C, ma gorszy ekran i wygląda po prostu zdecydowanie mało nowocześnie. Każdy kto odwiedzi sklep Apple zobaczy mnóstwo nowych opcji. Jednak wyjdzie z takim modelem, jaki pewnie kupiłby wczoraj.

Źródło: Macworld



x