android malware anubis

Antywirus na smartfonie – ochrona czy zwykłe bloatware?

Artykuły

Ataki ransomware z roku 2017 i skandal Cambridge Analytica z roku zeszłego przyczyniły się do zmiany wrażliwości przeciętnego użytkownika na kwestię ochrony własnej prywatności i bezpieczeństwa danych. Wydarzenia te wzbudziły zainteresowanie oprogramowaniem, które ma chronić przed zagrożeniami. Równocześnie swojego rodzaju cienkim klientem Internetu staje się smartfon – z roku na rok w serwisach internetowych coraz mniej ruchu pochodzi z pecetów. W rezultacie nakładania się tych dwóch trendów powstaje sporo mobilnego oprogramowania antywirusowego.

Atakujący także są mobile-first

Chyba najwyższy czas zadać sobie pytanie, na ile stanowi ono skuteczną ochronę przed rosnącą liczbą mobilnego malware, a na ile rezultat umów stricte biznesowych. Nie ma wątpliwości, że pod koniec drugiej dekady XXI wieku atakującym przyświeca założenie mobile-first. To na smartfonach przechowywane są najcenniejsze dane, tamże zainstalowane są aplikacje klienckie banków, a nierzadko portfele kryptowalut. Po co zmagać się z kontenerami izolującymi przeglądarki na systemach pulpitowych, skoro Android podaje wszystko na tacy? Na niewiele zdaje się tu ochrona gwarantowana przez mechanizmy bezpieczeństwa Google Play Protect – skutecznie obchodzić można ją w oparciu o schemat opóźnionego zapłonu.

Nie przegap
Najlepsze aplikacje z AppGallery – gry i programy, które warto pobrać
huawei appgallery sklep play zastepstwo
AppGallery to jeden z największych sklepów z programami i grami na Androida. Stanowi on część Huawei Mobile Services i już pokrótce przybliżyliśmy Wam, jak tak naprawdę on działa oraz co oferuje. Tymczasem sprawdźmy, co konkretnie skrywa to miejsce. O ile sam sklep prowadzi rankingi tytułów, które cieszą się największym zainteresowaniem, to postanowiłem wybrać dla Was […]

antywirusy_android

Co zatem robić ma przeciętny użytkownik w obliczu rosnącego zagrożenia? Chronić się, a jakże! Portale horyzontalne wręcz kipią od clickbaitowych nagłówków, według których zawartość konta bankowego każdego z nas niemalże ciągle jest zagrożona. Na tej niełatwej ścieżce to producenci sprzętu i oprogramowania robią w stronę użytkownika pierwszy krok – duża część nowych smartfonów posiada przecież preinstalowane oprogramowanie antywirusowe, chroniące w teorii od wszelkiej maści malware, koparek kryptowalut, itd. Z pozoru takiemu układowi nie sposób mieć cokolwiek do zarzucenia – użytkownik chce być chroniony i jest chroniony w modelu out-of-box.

W praktyce sprawy mają się zupełnie inaczej, czego dowodzi przeprowadzone przez austriacką grupę AV badanie skuteczności mobilnych antywirusów. Co tu dużo mówić, wyniki są zatrważające. Nawet dwie trzecie mobilnych aplikacji antywirusowych w dużej mierze jedynie pozoruje ochronę przed złośliwym oprogramowaniem. Tylko 23 aplikacje ze 138 uznano za skuteczne w walce z malware. Biorąc pod uwagę, że liczba wariantów zagrożeń rośnie niemal wykładniczo, kwestia bezpieczeństwa urządzeń mobilnych (a w zasadzie braku bezpieczeństwa) jest co najmniej ważka.

Mobilne antywirusy – ochrona czy mrzonka?

Niemniej to nie brak skuteczności mobilnego oprogramowania antywirusowego zniesmacza najbardziej. Jak wspomniałem, nie sposób przecież pominąć, że aplikacje tego typu są najczęściej na smartfonach preinstalowane. Jeśli nie z inicjatywy producenta urządzenia, to na mocy umowy podpisanej przez operatora. W rezultacie musimy skonfrontować się z pytaniem: czy mobilne aplikacje antywirusowe, w dużej mierze wyłącznie w teorii chroniące użytkowników przed oszustwami, wyłudzeniami i kradzieżami, różnią się jakkolwiek od bloatware, czyli oprogramowania niechcianego?

antywirusy_android_najgorsze

Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy zapytać, czym jest czysty Android. Pojęcie to jest bowiem płynne – dla jednych oznacza AOSP, czyli Android Open Source Project, na którym Google buduje najpopularniejszy system operacyjny na świecie. Dla innych – brak producenckiego launchera. Moim zdaniem granicę stanowi GApps, czyli Usługi i zestaw aplikacji Google. Technicznie czysty Android to AOSP, ale przyjęło się, że „czysty Android” to AOSP plus GApps. Taka konfiguracja wciąż jest dla konsumentów zachęcająca, o czym świadczy sukces HMD Global czy wcześniej linii Moto.

Z całą pewnością jednak nie pojmujemy „czystego Androida” jako Androida z preinstalowanym antywirusem. Ingerencja jest tu przecież widoczna gołym okiem. Jeśli zestawimy to z wynikami badań, które wskazują, że mobilna ochrona antywirusowa to w dużej mierze bujdy na resorach, mamy prawo odczuwać irytację. Na naszych urządzeniach producenci bądź operatorzy instalują oprogramowanie, które posiada ogromne uprawnienia i jest zasobożerne, lecz daje niewiele w zamian. Z reguły duzi producenci smartfonów bratają się z dużymi (więc skutecznymi) producentami antywirusów. W przypadku tańszych urządzeń, które masowo zalewają między innymi polski rynek, sprawy mają się zupełnie inaczej.

PS Czy kiedykolwiek mobilny antywirus powiadomił Cię, że Twoje urządzenie jest zainfekowane?






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x