Składaną hybrydę tabletu i smartfona o nazwie Galaxy Fold można przyrównać do Google Glass: ekscytującego projektu, który w ograniczonym zakresie i zbyt wcześnie trafił na rynek. Samsung, a później także inne firmy podejmują duże ryzyko prezentacji „nowej kategorii”, która narażona jest na niebezpieczeństwo nieprzyjęcia się na bardzo nasyconym rynku urządzeń mobilnych.

Zbyt szybkie wprowadzanie nieprzemyślanych technologii

Galaxy Fold

Nie przegap
Nie pozwól, by cię inwigilowano – zainwestuj w VPN!
polacy internet
Żyjemy w czasach, w których słowa „prywatność” i „internet” niekoniecznie idą w parze. W Sieci jesteśmy obserwowani cały czas, co oczywiście nie oznacza, że musimy się na to godzić. Są bowiem rozwiązania, które pozwalają ukryć swoją prawdziwą tożsamość w internecie i tym samym utrudnić osobom trzecim podglądanie naszych zachowań. Niewiele osób wie, że kilka lat temu […]

Przyznam, że jestem sceptycznie nastawiony do Galaxy Fold i do jego sukcesu. Rynek mobilny zna wiele tego typu przypadków, które się po prostu nie przyjęły, daleko nie trzeba sięgać. Stało się to przykładowo z pierwszą iteracją kamer 3D na telefonach. Przypomnijcie sobie HTC EVO 3D. Podobnie było z telefonami modułowymi, które nie trafiły na rynek (Project Ara). Namiastką tego typu urządzeń był LG G5, który został zmasakrowany przez bardzo słabą sprzedaż. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku smartwatchów z Android Wear (obecnie Wear OS), które kupowane są jedynie przez fanów nowych technologii. Ich problem jest taki, że software nie działa tak, jak powinien, a hardware jest niewystarczający. Dzięki temu smartwatche z Wear OS są po prostu bezużyteczne.

Nieudany cykl nowych technologii wygląda dość podobnie i ma wspólną podstawową strukturę: zastosuj technologię, która ma uniwersalny, nie budzący obawy urok, zbuduj kilka prototypów, przejdź do etapu, w którym produkt nie wygląda koszmarnie, a następnie zrzuć go na rynek, gdzie znajdzie się niewielka grupa chętnych klientów. Potem pojawia się nieuniknione rozczarowanie, wszyscy zaczynają odkrywać wady produktu, a to, co kiedyś było bardzo ekscytującą kategorią niczym z filmu science-fiction, staje się męczącą i niewygodną codziennością.

Zobacz także: Rewolucyjna funkcja w Chrome

Beta testy Galaxy Fold

Ponadto wycena Galaxy Fold (1,980 USD) jest prawie zupełnie nieopłacalna, jeśli chodzi o regularny rynek konsumencki. Przecież zwykły klient nie kupi takiego urządzenia. Samsung chyba spodziewa się, że konsument technologii za prawie dwa tysiące dolarów będzie bardziej wyrozumiały niż ktoś, kto szuka pragmatycznego, codziennego urządzenia, które działa dobrze w każdych okolicznościach. Docelowi odbiorcy to albo zagorzali fani Samsunga (a ci faktycznie istnieją) albo ludzie, którzy wydają duże sumy na produkty luksusowe lub takie, których nie będzie miał nikt inny tylko po to, by móc to zrobić. W przypadku Samsunga obsługa pierwszej generacji Galaxy Fold przez niewielką grupę użytkowników to doskonała ekspansja testów beta, które wprowadzą ulepszenia do przyszłych iteracji.

Duże pieniądze, za bycie królikiem doświadczalnym Galaxy Fold

samsung galaxy fold

Oczywiście Galaxy Fold to dla Samsunga pokazanie, kto tu rządzi, jednak w rzeczywistości, stanowi on jedynie namiastkę tego, co być może czeka nas w przyszłości. Wysoka cena za takie urządzenie, nie może utrzymywać się długo, jeśli okaże się ono niepopularne i bezużyteczne. Produkty innych firm, które mają cenę zbliżoną do 10 tysięcy złotych, a nawet ją przekraczające, charakteryzują się świetną jakością pod każdym względem. Wystarczy spojrzeć na popularne Maci Pro czy iMaci Pro. Nawet Microsoft ma genialne Surface Booki 2, czy Surface Studio. W tych przypadkach cena świadczy o naprawdę wysokiej klasie sprzętu. Użytkuję Surface Booka 2 i nie wyobrażam sobie powrócić na laptopa MSI, którego używałem do tej pory. Sumując, wydajesz duże pieniądze, aby uzyskać dostęp do najlepszego sprzętu. Obawiam się, że tego nie będzie można napisać o Galaxy Fold.

Jeżeli przyjrzymy się dokładnie prezentacji sprzętu na filmach z YouTube, widać, że wewnętrzny wyświetlacz urządzenia nigdy nie wydaje się być idealnie płaski. Odbicia światła od jego powierzchni odsłaniają lekki grzbiet w środku, w którym znajduje się zawias i zaburza to płaską płaszczyznę. Oczywiście nasz osąd powinniśmy zostawić, do momentu w którym dostaniemy urządzenie do rok. Jednak trudno jest połączyć składanie i płaskość w jednym urządzeniu. To kompromis.

Galaxy Fold obrzydliwy na zewnątrz

Zewnętrzny ekran Galaxy Fold mierzy 4,6-cala. Jego wielkość, która jest znacznie mniejsza od dzisiejszych standardów rynkowych, świadczy o tym, że urządzenie ma być używane przede wszystkim jako składany tablet. Ten zewnętrzny panel to w zasadzie ekran pomocniczy. Z kolei grubość Galaxy Fold jest odpowiednikiem łączenia dwóch telefonów Galaxy S. Byłbym zszokowany, gdyby ktokolwiek myślał o używaniu go przede wszystkim jako smartfona. Samsung najwyraźniej przewiduje, że będziesz korzystać z powiadomień na zewnątrz, a wykonywać podstawowe wyszukiwania i interakcje na wewnętrznym wyświetlaczu.

galaxy fold multitasking

Na plus można zaliczyć możliwość kontynuowania pracy na dużym wyświetlaczu, a zaczętej na małym. Nie urzekła mnie opcja otwarcia trzech aplikacji w jednym momencie. Na prezentacji okno wyszukiwarki było bardzo małe, co stawia pod znakiem zapytania użyteczność i wygodę takiego rozwiązania. Milczeniem powinienem zbyć lagi, które trafiły się podczas prezentacji w urządzeniu z 12 GB RAM…

Podsumowanie

Cieszę się, że firmy pracują nad formą, która urzekła wyobraźnię ludzi przynajmniej od czasu pojawienia się koncepcji Courier firmy Microsoft. Nie wskakuję jednak na pokład okrzyków i zachwytów nad Galaxy Fold. Dlaczego Microsoft i Apple nie wydadzą tego typu produktów już teraz? Odpowiedź jest prosta – nie są na to gotowe i pracują nad dostarczeniem na rynek świetnych urządzeń, a nie ledwie ukończonych prototypów. Czekam z niecierpliwością na Surface Phone, a właściwie Andromedę czy nawet składany telefon od Apple, bo wiem, że będą to produkty dopracowane pod każdym względem. Nawet Huawei Mate X wygląda na znacznie bardziej dopracowane urządzenie.

Źródło: theverge

 




Adam Lulek

Doktor nauk ekonomicznych w dyscyplinie finanse, wykładowca, maniak GPW, gier strategicznych, smartfonów i nowych technologii. Sympatyk kolejnictwa i muzyki elektronicznej.