Samochody tylko z jednym pedałem? Taka czeka nas przyszłość

Łukasz Pająk Artykuły 2019-02-17

Nie samymi smartfonami człowiek żyje. Czasami warto poruszać nietypowe tematy, czego przykładem jest moja nowa seria Co by było, gdyby. Ok, ale w niej też poruszyłem kwestię urządzeń mobilnych. W takim razie pamiętacie mój artykuł o przyciskach-placebo? Pójdźmy w tym kierunku i płynnie przejdźmy do tematu motoryzacji, którą stawiam na równi w moim życiu razem z nowymi technologiami. Samochody w ostatnich latach drastycznie ewoluowały. Wiele osób twierdzi, że to już nie mechanika, a komputery na kółkach. Coś w tym jest, a z czasem będzie to jeszcze bardziej widoczne. Być może nie na polskich drogach, gdzie o średnim wieku aut lepiej nie mówić, ale nie można zamykać się w jednej kategorii. W takim razie, co powiecie na to, aby w samochodach używany był tylko jeden pedał?

Jeden pedał do przyspieszania i hamowania

android samochod

Manualne skrzynie biegów, pośrednio wraz z rosnącą popularnością hybryd, odchodzą w zapomnienie. Niektórzy mogą dalej chcieć mieć kontrolę nad samochodem, ale jednak lubimy być wygodni. Dlatego sprzęgło przestaje być sterowane przez człowieka, a w przypadku niektórych konstrukcji jest wykorzystywane wyłącznie do ruszania. Ginie nam jeden pedał. Zrezygnujmy jeszcze z pedału hamulca… Dzisiaj wydaje się to niemożliwe, ale producenci już zmierzają w tym kierunku. Zarówno hybrydy, jak i auta elektryczne już sugerują zaprzestanie z jego korzystania w ramach ekojazdy.

W końcu tradycyjne hamowanie to poniekąd marnowanie energii. Ta w formie kinetycznej może być zamieniona na elektryczność i przekazana do akumulatorów. Audi twierdzi, że za sprawą takiego odzyskiwania energii ich modele są w stanie zwiększyć zasięg o 30%. Niemniej to statystyka, która została wyliczona w laboratoriach. Tylko nie jest tak do końca wyssana z palca. Ba, prawie w ogóle nie jest. Tylko jaki ma to związek z rezygnacją z pedału hamulca? Pozwólmy, aby samochód sam zwalniał i odzyskiwał prąd. Na powyższym filmie możecie zobaczyć, jak to rozwiązał Nissan w swoim e-Pedal, który zadebiutował w nowym Leaf. Teoretycznie uproszczoną wersję też znajdziemy w Teslach, gdzie mamy do wyboru kilka trybów zwalniania aut, gdy tylko odpuścimy pedał przyspieszania. Uzależniamy w ten sposób moc zwalniania, a co za tym idzie ilość odzyskiwanej energii. Ciekawostka — samo rozwiązanie sięga 1890 roku, kiedy to Francuz, Louis Antoine Krieger, zaczął się zajmować przetwarzaniem mocy paryskich, konnych taksówek na elektryczność.

pedaly samochod 2 odzyskiwanie energii

Oczywiście pedał hamulca na razie nie zniknie, ale po prostu staje się mniej potrzebny. Z czasem będziemy go wykorzystywać wyłącznie do awaryjnych sytuacji i oby tych było jak najmniej. W innych sytuacjach, czy tego chcemy czy też nie, będzie ratować nas elektronika, która sprawna z pewnością poradzi sobie lepiej, niż najlepszy kierowca na świecie.

 

Autonomiczne samochody to daleka przyszłość

samochod autonomiczny google

Nie można zapominać o autonomicznych samochodach, które najprawdopodobniej pozbawią nas jakichkolwiek pedałów. Dostępny zostanie jeden przycisk, który awaryjnie zatrzyma samochód i to wszystko. Niemniej to naprawdę daleka przyszłość, abyśmy światowo porzucili zarówno wszystkie pedały, jak i kierownicę. Rozwój tego typu aut to temat na zupełnie inny artykuł, ale po prostu nie mogłem go pominąć w dzisiejszym wpisie. Wszystko sprowadza się do tego, że będziemy musieli poczekać na autonomiczne samochody, podczas gdy pozbycie się pedału hamulca może nadejść już jutro.

Zobacz też: Tidal z funkcją, która do niedawna była chwalona w Spotify.

Pozostają wątpliwości, jaka w tym pozostaje rola kierowcy? Zostawmy z boku autonomiczne samochody, bo w nich będziemy jedynie pasażerami. Z pewnością szkolenia będą musiały zostać przebudowane. Zdecydowanie większy nacisk musi zostać położony na tym, że elektronika nie jest naszym wybawcą, a pomocnikiem w podróży, który może zawieść. Teoretycznie już dzisiaj powinniśmy być tego uczeni, ale… poziom i podejście nauczania w polskich szkołach nauki jazdy w głównej mierze skupia się na samym egzaminie.

 

Źródło: The Economist





x