Sześć stopni oddalenia – teoria sieci społecznych w internetowej praktyce

mm Maciej Olanicki Artykuły 2019-02-14

Pięć tysięcy. Tyle wynosi maksymalna liczba znajomych, jakich można mieć na Facebooku. Gdy limit zostanie osiągnięty, serwis sugeruje założenie fanpage’a, który polubić może już nieograniczona liczba osób. Nietrudno zdać sobie sprawę, że nie sposób utrzymywać relacji jednocześnie z 5 tysiącami osób. Jaka liczba jest zatem optymalna? Ile dzieli nas od siebie w Internecie, a ile łączy?

Sześć stopni Netfliksa

Do odświeżenia sobie podstawowych pojęć z zakresu teorii sieci społecznych zainspirować mogą dane udostępnione w ostatnim czasie przez biuro prasowe Netfliksa. Serwis, co chyba nikogo nie dziwi, zbiera mnóstwo danych o zwyczajach swoich użytkowników. Netflix wie, co oglądamy, jak często to robimy i kiedy przestajemy. W ten sposób tworzy jeszcze bardziej angażujące filmy i seriale. Analityka danych po stronie tak dużej usługi VOD musi być nie mniej fascynująca, niż przygody bohaterów najpopularniejszych netfliksowych serii.

Netflix

Netflix poinformował, że każdy użytkownik usługi ma średnio 6 wspólnych seriali lub filmów z dowolnym innym użytkownikiem. Wspólnych oznacza tu oczywiście, że obaj użytkownicy je oglądali. Mowa o wymiarze globalnym, a przecież dostępność niektórych materiałów różni się w zależności od regionu. Nieważne zatem, czy mowa o sąsiedzie z dołu, czy o użytkowniku Netfliksa z drugiego końca świata – statystycznie widzieliście na Netfliksie 6 tych samych seriali lub filmów.

Najczęściej współdzielonym w ten sposób serialem jest Stranger Things. Wysoko uplasował się także Bird Box, świetny hiszpański Dom z papieru oraz genialne Czarne lustro. Wśród pracowników Netfliksa ten rodzaj specyficznego pokrewieństwa nosi nazwę „sześciu stopni Netfliksa”. Nie każdy wie, że jest ona parafrazą ciekawej hipotezy, która daje do myślenia o tym, jak wchodzimy ze sobą w interakcje w Sieci. Czy raczej – na jaką skalę to robimy. Sześć stopni Netfliksa wzięło się od sześciu stopni oddalenia.

Sześć stopni oddalenia, czyli hipoteza Milgrama

W 1967 roku profesor Stanley Milgram związany z kalifornijskim Yale przeprowadził eksperyment, który miał na celu określenie, ile osób dzieli dowolną osobę w USA z dowolną inną osobą. Milgram przyjął, że jedno ogniwo to jedna osoba, więc jeśli osoba A i C mają wspólnego znajomego B, to stopień oddalenia A i C wynosi 2. Następnie rozesłał on kilkaset listów do przypadkowych osób i poprosił o przekazanie ich osobom, które sam znał.

Sześć stopni oddalenia – schemat

Jeśli bezpośredni adresat nie znał osoby, której miał przekazać list – tak było w niemal wszystkich przypadkach – proszony był o przekazanie go do dowolnej innej osoby, która wedle jego uznania mogła być „bliżej” znajomego Milgrama. Gdy w końcu większość listów dotarła do docelowych adresatów, okazało się, że średnia liczba przekazań listu wyniosła 6. W ten sposób Stanley Milgram doszedł do wniosku, że wśród badanych przeciętna liczba „ogniw”, która łączy jedną osobą z dowolną inną wynosi 6.

Przez lata hipoteza o sześciu ogniwach wielokrotnie była podawana w wątpliwość, ale także znajdowała potwierdzenia. Na przykład Microsoft w opublikowanym 2008 roku artykule potwierdził, że liczba ogniw dla użytkowników Microsoft Messengera wynosi średnio 6,6. Zupełnie inaczej przedstawiały się jednak dane opublikowane w 2016 roku przez Facebooka – wówczas w serwisie Marka Zuckerberga stopień oddalenia wynosił średnio tylko 3,5.

Co na to Mark Zuckerberg?

Co ciekawe, stopień oddalenia na Facebooku… kurczy się. Wspomniany wynik z 2016 roku jest o 0,24 niższy niż stopień oddalenia z 2011 roku. W ciągu pięciu lat dzielących oba badania liczba użytkowników Facebooka zwiększyła się ponad dwukrotnie – z 721 mln do 1,59 mld. Czy to oznacza, że największy serwis społecznościowy ostatecznie przekreślił hipotezę Milgrama?

Stopień oddalenia na Facebooki

Otóż nie, przede wszystkim za sprawą ogromnej liczby fałszywych kont. Ile znaczą bowiem dane pochodzące z serwisu, w którym w ciągu pół roku (pierwsza połowa 2018 roku) usunięto niemal 1,3 mld fałszywych kont? Zapewne niewiele. Nie sposób także odnieść limitu 5 tys. znajomych do liczby Dunbara, czyli optymalnej liczby osób, z którymi homo sapiens sapiens potrafi utrzymywać relacje. Ta wynosi niecałe 150 osób.

Miliardy fałszywych kont całkowicie wypaczyły konfrontację z hipotezą Milgrama. Średnia liczba znajomych użytkowników Facebooka wynosi około 330. Ponad dwukrotnie więcej niż liczba Dunbara. Mediana to zaś 200, a zatem wciąż znacznie więcej niż optymalne 148-150. Co w świetle takich danych oznacza, że mamy ze sobą coś „wspólnego”? I czy jeszcze cokolwiek oznacza?

Wspólne, czyli… niczyje?

Biuro prasowe Netfliksa w komunikacie o sześciu stopniach Netfliksa użyło sformułowania in common, co nieudolnie tłumaczyłem jako wspólny. Zasugerowano w ten sposób pokrewieństwo, w komunikacie padła nawet uwaga, że seriale na Netfliksie to idealny temat na niezobowiązujący small-talk. Czy jednak w kontekście przytoczonych statystyk naprawdę można mówić o jakimś wspólnym doświadczeniu? A może skoro jest ono wspólne czy też współdzielone z tyloma osobami, to jest także niczyje?





x