Apple nagradza 14-latka, a społeczność nie wie jak reagować

Łukasz Pająk Artykuły 2019-02-10

Apple to specyficzna firma i wiemy to nie od dziś. Jedni cenią ją za rozwój w czasach Steve’a Jobsa, inni są ślepo w nią zapatrzeni, a jeszcze inni po prostu doceniają za ekosystem. Nie zaskoczę nikogo, jak dodam, że jest też wielu najróżniejszych przeciwników do tego stopnia, że każde powinięcie jest eskalowane do powinności zamknięcia firmy. Oczywiście nie inaczej było w przypadku ostatnio odkrytego błędu z FaceTime. Apple przyznało się do błędu, podziękowało rodzinie, która go zgłosiła, a teraz Amerykanie mają zamiar nagrodzić chłopca, będącego źródłem tego „zamieszania”.

Jeśli Apple nagradza, to powinniśmy chwalić czy tępić?

Zacznijmy od konkretów, czyli faktu, że 14-latek, który zgłosił rodzicom problem z FaceTimem, zostanie nagrodzony przez Apple. Mają to być pewny zastrzyk gotówki, choć o konkretnych kwotach się nie mówi, jak i grant na edukację chłopca. Na tym moglibyśmy skończyć, ale przeglądając najróżniejsze komentarze na ten temat, zauważyłem dwie przedziwne grupy. Być może nawet trzy, ale jedna z nich jest na tyle mała, że ledwo ją zauważyłem. Po jednej stronie mamy do czynienia z wielkimi fanami Apple, którzy wychwalają firmę stwierdzeniami pokroju nagradzają, a nie muszą. Z drugiej strony padają wzmianki w stylu, że to akcja pod publiczkę i przeniesienie odpowiedzialności na konsumentów. Na środku, najmniej liczne wypowiedzi, po prostu gratulują Apple podejścia, ale są świadome, że jest ono naturalne. Jakby nie patrzeć, większość firm nagradza osoby za odnalezienie nawet niekoniecznie groźnej luki w ich oprogramowaniu. Co prawda tyczy się to przede wszystkim takich gigantów.

Zobacz też: Sprawdź, czy Twój smartfon jest szkodliwy dla zdrowia!

Jakby nie patrzeć, wiele też firm wprost oferuje nagrody za znalezienie błędów i różnych luk bezpieczeństwa w ich produktach. W końcu lepiej, żeby potencjalny cyberprzestępca zarobił na współpracy, aniżeli wywołał nieszczęście dla wielu konsumentów. Niemniej to zależy od wielu czynników, jak ostatecznie kończą się takie dochodzenia. Czy należy pochwalić Apple za nagrodę dla 14-latka? Tak, ale nie należy wychwalać. Sam błąd został naprawiony w tym tygodniu za sprawą wydania aktualizacji iOS 12.1.4.

Czy nagrody za znalezienie błędów są wysokie?

instagram

Wspomniałem na początku drugiego akapitu, że nie jest znana kwota, jaką Amerykanie wypłacą rodzinie. To prawda, ale właśnie możemy nawiązać do programu znajdowania błędów, który Apple też prowadzi. W ramach jego firma oferuje do 200 tysięcy dolarów. Oczywiście konkretna wysokość zależy od poziomu zagrożenia, który wywołuje odkryty błąd. W przypadku podsłuchiwania przez FaceTime z pewnością będzie to górny pułap. Niemniej zejdźmy z Apple, a przyjrzyjmy się Facebookowi, który w 2016 roku również spotkał się z podobną sytuacją. Tylko wtedy to 10-latek z Finlandii został nagrodzony 10 tysiącami dolarów. Za co? Okazało się, że chłopiec odkrył sposób, a właściwie lukę w systemie, która pozwalała usuwać komentarze innych użytkowników Instagrama, bezpośrednio na serwerze. Oczywiście to nie jedyny przypadek nagród dla dzieci, ale może inne utkwiły Wam w głowie i podzielicie się tym najciekawszym w komentarzu?

Źródło: Engadget



  • rad252

    Bug bounty jest standardem w przypadku dużych firm i świadczy raczej o dojrzałej polityce odnośnie luk, zachęca do testowania aplikacji i zgłaszania podatności, dzięki czemu aplikacja jest lepsza. Jak już mają taki program i ktoś znalazł lukę na tyle poważną by czasowo wyłączyć funkcję, to nic dziwnego, że wypłacono nagrodę, wiek nie ma tu znaczenia.

  • Bartasx

    Dla jasności zacznę od tego, że za Apple nie przepadam. A teraz do tematu.
    Apple płaci za znalezienie błędów/luk w iOS? Tak.
    Ktoś znalazł błąd? Tak.
    Apple zapłaci za to? Tak.
    I po temacie. Zupełnie nie rozumiem „zamieszania”. Mojego pracodawcy nikt nie wychwala za to że płaci mi za wykonaną pracę.

  • Mateusz Abram

    Cały cyrk, to efekt zamiatania pod dywan wpadek Apple przez fanatyków marki, którzy muszą wyrzucić bałwochwalczy tekst pod każdą krytyką firmy. Do tego zwykle dokładają teksty o „bieda androidzie” w tonacji „a u was biją…”. Ja to rozumiem, jak ktoś wywalił sporo pieniędzy na sprzęt mający dużo ograniczeń, to musi sobie zracjonalizować wydatek stwierdzeniami o niezawodności marki. Takie zachowanie wywołuje frustrację użytkowników Androida i często kontrataki na ślepo (skoro rzeczowe argumenty nie działają), a wszytko to wygląda jak kłótnia Kargula z Pawlakiem.

  • maxprzemo83